Forsal logo

Ceny miedzi na LME w Londynie poszły w górę, zbliżają się do szczytów ze stycznia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 lipca 2020, 09:48
Miedź na giełdzie metali LME w Londynie na zakończenie poprzedniej sesji wzrosła o 44 USD (+0,7 proc.) do 6.232 USD za tonę. Analitycy wskazują, że za wzrostami cen mogą stać obawy o podaż surowca oraz pozytywne dane ekonomiczne z Chin i gospodarek rozwiniętych.

„Rajd na rynku miedzi jest naprawdę zadziwiający. Ceny surowca są bliskie osiągnięcia szczytów ze stycznia, co prawdopodobnie przyciąga inwestorów jak magnes” – powiedział Ole Hansen, szef strategii towarowej w Saxo Bank.

Rynki obawiają się, że pandemia COVID-19 ograniczy wydobycie w Chile.

Liczba potwierdzonych przypadków koronawirusa w kopalniach miedzi w Chile stale rośnie, a związki zawodowe i lokalni politycy wzywają do zaostrzenia ograniczeń.

Według danych zebranych przez Federację Pracowników Miedziowych w Codelco, największym na świecie producencie miedzi, u ponad 2.800 pracowników zdiagnozowano koronawirusa do 5 lipca.

„Rajd na rynku miedzi nabrał rozpędu po pozytywnych danych ekonomicznych w Chinach i osiągnięciu najniższych poziomów w gospodarkach rozwiniętych, podczas gdy obawy o podaż w Chile nadal rosną” - powiedziała analityczka StoneX, Natalie Scott-Gray.

„Nie możemy jednak oczekiwać, aby wzrosty utrzymywały się przez długi okres, ponieważ rzeczywiste szkody w popycie nie zostaną zrekompensowane przez ryzyko związane z podażą, gdy w bilansie ryzyka dla perspektyw gospodarczych nadal przeważają czynniki o charakterze negatywnym” – dodała.

Ceny konsumpcyjne w Chinach wzrosły w VI o 2,5 proc. rdr - podało biuro statystyczne. Analitycy spodziewali się ich wzrostu o 2,5 proc., po wzroście miesiąc wcześniej o 2,4 proc.

Ceny producenta PPI spadły w VI rdr o 3 proc., po spadku miesiąc wcześniej o 3,7 proc. - wynika z danych statystycznych. Analitycy spodziewali się spadku PPI rdr o 3,2 proc.

Inwestorzy niepokoją się też o dalsze rozprzestrzenianie się koronawirusa w USA.

Ponad 60 tys. przypadków koronawirusa wykryto w środę w Stanach Zjednoczonych - wynika z bilansu prowadzonego przez Reutersa. Co szósta zdiagnozowana infekcja przypada na Florydę, gdzie na niektórych oddziałach intensywnej terapii brakuje już miejsc.

Od początku epidemii koronawirusa w Stanach Zjednoczonych zmarło już ponad 132 tys. osób - wynika z danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore. W środę drugi dzień z rzędu liczba ta zwiększyła się o ponad 900. (PAP Biznes)

kkr/ ana/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj