Forsal logo

Budżet na 2023 rok. Jakich zmian chce rząd?

pieniądze, 100 zł, złoty
shutterstock
Deficyt budżetowy w 2023 r. ma się zwiększyć w stosunku do zakładanego, we wciąż obowiązującej ustawie, o 24 mld zł (do 92 mld zł). Wydatki mają urosnąć o 20,8 mld zł, a dochody będą mniejsze o 3,2 mld zł. Tak wygląda podsumowanie przyjętego przez rząd w trakcie długiego weekendu projektu nowelizacji ustawy budżetowej. Dokument trafił już do Sejmu. Jak wygląda w szczegółach?

Dochody budżetu państwa mają wynieść 601,4 mld zł. To o prawie 3,2 mld zł mniej, niż zakłada obowiązująca ustawa budżetowa. O 8,5 mld zł mniejsze mają być dochody podatkowe. Tu największe znaczenie ma VAT, gdzie spodziewane obecnie wpływy są o 13,4 mld zł mniejsze, niż zakłada obowiązująca ustawa budżetowa. W projekcie nowelizacji budżetu rząd założył, że z podatku od towarów i usług zyska 272,9 mld zł.

O 4,8 mld zł mniejsze mają być wpływy z podatku akcyzowego. Obecnie są szacowane na 83,8 mld zł. Więcej budżet spodziewa się zyskać z podatków dochodowych. W przypadku CIT spodziewane wpływy są o 4 mld zł większe, niż zakłada obowiązująca ustawa budżetowa. Mają wynieść 77,6 mld zł. W odniesieniu do PIT różnica pomiędzy kwotami oczekiwanymi w obowiązującym budżecie i w przyjętym przez rząd w projekcie jego nowelizacji wynosi 5,2 mld zł. Wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych mają sięgnąć 83,6 mld zł.

“W zakresie podatku PIT na poziom dochodów wpłynie z pewnością wyższe, niż pierwotnie planowano tempo wzrostu funduszu wynagrodzeń oraz emerytur i rent” - ocenia w uzasadnieniu nowelizacji rząd. “Konieczność aktualizacji prognozy dochodów budżetu państwa w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych wynika przede wszystkim ze zmiany prognozowanej dynamiki funduszu wynagrodzeń (z 9,6 proc. na 12,6 proc. w 2023 r.) oraz funduszu rent i emerytur (z 16,3 proc. na 16,8 proc. w 2023 r.). Ponadto uwzględniono w obliczeniach dodatkowe dochody z PIT z tytułu wprowadzenia na stałe kolejnego dodatkowego rocznego świadczenia dla emerytów i rencistów, tzw. 14 emerytury (zwiększenia bazy podatkowej)” - dodano w dokumencie.

W przypadku podatków sektorowych nie ma zmian. O 5,3 mld zł większe niż w obowiązującym budżecie mają być natomiast dochody niepodatkowe. Mają wynieść łącznie 60,7 mld zł.

Największa różnica dotyczy tak zwanych dochodów państwowych jednostek budżetowych i innych dochodów niepodatkowych. Tu zamiast 40,9 mld zł rząd spodziewa się obecnie wpływów na poziomie 44,5 mld zł. “Dokonano aktualizacji prognozy dochodów z tytułu zarządzania długiem. Przewiduje się, że dochody z tego tytułu będą wyższe, niż pierwotnie planowano o 3.621.420 tys. zł. Zwiększenie prognozy wynika głównie z niższych, niż planowano stóp na rynku krajowym i pojawienia się nieplanowanych dochodów z premii, jak również z wyższych stóp na rynkach zagranicznych i dochodów z tytułu oprocentowania środków na rachunkach” - podaje rząd.

W ujęciu procentowym najmocniej rosną jednak spodziewany wpływy z dywidend. Obecnie mowa o kwocie niemal 3,4 mld zł, o połowę większej niż w obowiązującej ustawie budżetowej. “Analiza otrzymanych od spółek danych w zakresie wyników finansowych za 2022 r. w kontekście założeń polityk dywidendowych spółek oraz przy uwzględnieniu planowanych przez spółki inwestycji wykazała wyższe spodziewane wpływy, niż określono na etapie ustawy budżetowej na 2023 r.” - czytamy w uzasadnieniu nowelizacji.

JAK RZĄD CHCE ZMIENIĆ BUDŻET NA 2023 ROK?
 

Oszczędności na długu i ZUS

W analizach budżetowych uwaga skupia się przede wszystkim na stronie wydatkowej. Tu w stosunku do obowiązującej ustawy mamy łączny wzrost rzędu 20 mld zł. Ale są i takie pozycje, gdzie rząd znalazł “oszczędności”.

Nowelizacja ustawy budżetowej przewiduje mniejszą kwotę wydatków na obsługę długu publicznego, niż zakładano w obowiązującej ustawie. Obecnie limit wydatków na obsługę zadłużenia to 62 mld zł (o 4 mld mniej, niż we wciąż obowiązujących w przepisach). 

“Przewidywany spadek wydatków z tytułu obsługi długu Skarbu Państwa wynika głównie z niższego (niż zakładano) poziomu stóp procentowych oraz niższego poziomu obsługiwanego zadłużenia” - podaje rząd w uzasadnieniu do nowelizacji budżetu.

O ile jednak limit wydatków na obsługę zadłużenia krajowego spadł o niemal 5,5 mld zł do 54,7 mld zł, to znacząco zwiększyła się kwota na obsługę zadłużenia zagranicznego. Tu jest wzrost o niemal 1,5 mld zł do 7,3 mld zł.

Oszczędności mają się pojawić również w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. W obowiązującym budżecie dotacje do funduszu ubezpieczeń społecznych zaplanowano na 64,8 mld zł. Nowelizacja przewiduje, że ta kwota będzie mniejsza o 5 mld zł. Rząd tłumaczy to “niższym zapotrzebowaniem na uzupełniające środki dotacyjne dla FUS z budżetu państwa w wyniku lepszej od zakładanej sytuacji na rynku pracy”.

Więcej dla samorządów i na zwalczanie skutków wojny?

Kwota środków na tak zwane różne rozliczenia rośnie o 28,8 mld zł do 199,9 mld zł. Dodatkowe pieniądze mają pójść na samorządy oraz na rezerwy celowe.

O 14,7 mld zł do 64,4 mld zł w porównaniu z obowiązującą ustawą budżetową ma się zwiększyć tzw. uzupełnienie subwencji ogólnej dla samorządów, które ma wynieść 14,3 mld zł. W obowiązującym projekcie budżetu jest mowa o niespełna 336 mln zł. 

13 mld zł to “wsparcie realizacji zadań JST”, a ponad 0,9 mld zł to pieniądze na wypłatę “nagrody specjalnej dla nauczycieli”. 

Dodatkowo o 147,9 mln zł rośnie część oświatowa subwencji ogólnej dla JST “w związku z planowanym ustaleniem od dnia 1 lipca 2023 r. wyższej kwoty bazowej służącej ustaleniu odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych”.

W przypadku rezerw celowych umowa o wzroście z 51,3 mld zł do 66 mld zł. Pojawia się tu nowa pozycja: „wydatki związane ze zwalczaniem skutków, w tym społeczno-gospodarczych, kryzysu wywołanego konfliktem zbrojnym na Ukrainie”. Łączna kwota to 16 mld zł, z czego 8 mld zł to wydatki majątkowe, 5,1 mld zł to wartość planowanych dotacji i subwencji, a niemal 2,9 mld zł to wydatki bieżące jednostek budżetowych.

“Nowa rezerwa stanowić będzie instrument reagowania na potencjalne potrzeby wymagające szybkiej interwencji finansowej” – deklaruje rząd. “Planuje się, że jej środki zostaną m.in. przeznaczone na sfinansowanie przyjętych i projektowanych rozwiązań pomocowych w obszarze rolnictwa, w tym dla producentów rolnych i przedsiębiorców prowadzących działalność w tym obszarze, w celu złagodzenia skutków gospodarczych wynikających z agresji Rosji na Ukrainę”.

Jak będą finansowane większe potrzeby pożyczkowe?

Planowany na cały rok deficyt rośnie z 68 mld zł do 92 mld zł, ale potrzeby pożyczkowe netto budżetu rosną ze 110,5 do 150,6 mld zł.

Rząd zakłada, że finansowanie krajowe zwiększy z 83,5 do 126 mld zł. Sprzedaż skarbowych papierów wartościowych ma być mniejsza, niż planowano w obowiązującej ustawie: zamiast 83,5 mld zł ma wynieść 61,7 mld zł. Różnicę pokryją środki na rachunkach budżetowych.

Finansowanie zagraniczne ma być mniejsze, niż planowano w obowiązującej ustawie. Tu zapisano kwotę niemal 27 mld zł. W projekcie nowelizacji mowa o 24,6 mld zł. Równocześnie jednak zakładany jest wzrost wpływów ze sprzedaży papierów skarbowych na obcych rynkach do 37,9 mld zł. Zgodnie z obowiązującą ustawą przychody z tego tytułu miały wynieść 25 mld zł.

W obowiązującej ustawie budżetowej rząd zakłada, że wpływy z obligacji oszczędnościowych wyniosą w całym 2023 r. 17,3 mld zł, a po uwzględnieniu kwoty przeznaczonej na spłatę obligacji saldo wyniesie 41,3 mld zł. Nowelizacja mówi już o przychodach na poziomie 40,3 mld zł i o saldzie w wysokości 18,5

Z zestawień dołączonych do projektu budżetu wynika, że rząd jest dużo mniej optymistyczny w zakresie pozyskania finansowania z Europejskiego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF). W obowiązującej ustawie mowa o wpływach z tego tytułu na poziomie 13,5 mld zł. Nowelizacja przewiduje kwotę 6,3 mld zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz

Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDeficyt budżetowy Polski w 2025 roku spuchnie. Dług sięgnie 60 proc. PKB »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj