Tylko w maju banki wypłaciły aż 7,5 miliardów złotych w ramach kredytów mieszkaniowych – sugerują dane BIK. Jest to kontynuacja serii rekordów, które notujemy już od trzech miesięcy.

Bieżące ożywienie na rynku hipotek jest szczególnie wyraźne od marca. Banki wypłaciły wtedy aż 7,3 mld złotych tytułem kredytów mieszkaniowych. W kwietniu, co prawda zaliczony został spadek, ale zaledwie do kwoty 7,2 mld złotych. Przy tym w kwietniu dni roboczych było 21, a nie 23 jak w marcu. Tym bardziej imponujący jest wcześniej wspomniany najnowszy odczyt na poziomie 7,5 mld złotych. Dlaczego? A no dlatego, że w maju było zaledwie 19 dni roboczych.

Kwota udzielonych kredytów mieszkaniowych / HRE Investments

Nadrobiliśmy zaległości z nawiązką

W porównaniu do sytuacji sprzed roku majowy odczyt jest więc aż o 61% lepszy. Po części jest to efekt niskiej bazy. Chodzi o to, że rok temu - w maju 2020 roku - niepewność związana z pandemią nie nastrajała ani Polaków do zaciągania długów, ani banków do udzielania hipotek.

Ogromny wzrost wypłaconej kwoty w maju to pokłosie faktu, że banki akceptują znacznie więcej wniosków kredytowych. Rok temu zaakceptowano zaledwie 15,6 tys. wniosków, podczas gdy w maju 2021 roku 23,5 tys. Do tego dochodzi coraz wyższa kwota statystycznego kredytu. Ta znowu jest najpewniej pokłosiem rosnących cen mieszkań. W efekcie tak jak rok temu przeciętny kredyt opiewał na 295 tys. złotych, tak dziś jest to już 320 tysięcy – wynika z danych BIK.

Boom na hipoteki z nadrabianiem epidemicznych zaległości

To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby Polacy nie składali w bankach potężnej liczby wniosków kredytowych. Robią to z co najmniej kilku przyczyn. Po pierwsze hipoteki są dziś najtańsze w historii. Nie bez znaczenia jest też to, że banki znacznie ograniczyły wymagania stawiane przed potencjalnymi dłużnikami. Do tego dochodzi fakt, że wyszliśmy z trzeciej – miejmy nadzieję ostatniej tak poważnej – fali zachorowań. Polacy w obliczu dobrej sytuacji na rynku pracy postanowili więc nadrobić zaległości z ostatniego roku i ruszyli po hipoteki.

Ostrożności nigdy za wiele

Obecna sytuacja kusi wręcz do składania wniosków kredytowych – niski wkład własny, niskie stopy procentowe. Należy jednak pamiętać, że w perspektywie kilku kwartałów raty kredytów mogą zacząć wzrastać. Zwłaszcza jeżeli utrzymany zostanie wzrost PKB, wynagrodzeń i spadek bezrobocia. Jeżeli takie tendencje się utrzymają, możemy być pewni podwyżek stóp procentowych. I choć nie powinny być one zbyt gwałtowne, to trzeba być na nie przygotowanym. Prognozy sugerują, że w 2031 roku raty będą wyższe o 20-30% niż obecnie. Dla pokrzepienia serc możemy jedynie dodać, że z aktualnych prognoz wynika, że najpewniej wynagrodzenia w Polsce będą rosnąć szybciej niż raty.