W piątek na fixingu NBP euro kosztowało 4,7038 zł, a dolar 4,1754. W ciągu mijającego tygodnia złoty stracił 0,4 proc. w stosunku do euro i ponad 0,7 proc. w stosunku do dolara. Na dodatek po południu złoty jeszcze nieco stracił.

„Para EUR/PLN kończyła tydzień powyżej poziomu 4,71, a USD/PLN przy 4,17” – powiedział PAP strateg rynków walutowych w PKO BP.

Reklama

Zwrócił on uwagę, że przecena dotknęła waluty rynków wschodzących, a jej powodem były obawy o rozprzestrzenienie się nowego wariantu koronawirusa.

„Odreagowanie złotego, które było wynikiem wypowiedzi wspierających wartość polskiej waluty ze strony premiera oraz prezesa banku centralnego, a także podwyżek stóp procentowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, okazało się krótkotrwałe. Kurs EUR/PLN zbliżył się w piątek do szczytów z wtorku przy 4,7250 w związku z wyprzedażą walut rynków wschodzących, który została wywołana poprzez pojawienie się w Republice Południowej Afryki nowego wariantu koronawirusa, który według naukowców mógłby skutecznie omijać odpowiedź odpornościową organizmu oraz charakteryzować się większą zakaźnością" - stwierdził Arkadiusz Trzciołek.

Zwrócił uwagę, że najmocniej wśród walut EM traciła turecka lira, która charakteryzuje się dużą zmiennością w tym tygodniu. Negatywnie reagował również południowoafrykański rand, skąd pochodzi wariant Nu.

Dodał, że o ile waluty rynków wschodzących traciły, to zyskiwały japoński jen i szwajcarski frank, czyli waluty postrzegane jako bezpieczna przystań dla inwestorów.

„Wydarzenia związane z rozwojem pandemii przykryły inne publikacje rynkowe, zwłaszcza, że kalendarz ekonomiczny w piątek był relatywnie pusty. Najbliższy dni będą również stały pod znakiem informacji dotyczących szybkości rozprzestrzeniania się wariantu Nu na inne kraje" - poinformował ekspert.

Jego zdaniem rozwój wydarzeń może mieć wpływ na decyzje bankierów centralnych, który zamierzali zaostrzać politykę pieniężną. "W tym przypadku warto zaznaczyć piątkowe osłabienie funta szterlinga, gdzie rynek zakłada, że Bank Anglii może ponownie oddalić termin podwyżki stóp procentowych. Podobnie sytuacja wygląda dla dolara amerykańskiego, gdzie optymizm po minutes z ostatniego spotkania nieco opadł i rynek ostrożnie patrzy na ewentualnie przyspieszenie ograniczenia skupu aktywów przez Fed” – powiedział strateg PKO BP.

W Polsce w przyszłym tygodniu pojawią się dokładniejsze dane o wzroście PKB w III kwartale.

„Po tym, jak we wstępnym odczycie GUS oszacował wzrost na 5,1 proc. r/r najbliższa rewizja powinna mieć ograniczony wpływ na rynek, zwłaszcza, że przedstawia obraz sprzed wzrostu liczby zachorowań na COVID-19 oraz pojawienia się nowego wariantu. W tym kontekście również obraz przedstawiany przez indeksy PMI nie będzie pełny i może ograniczać możliwość wyciągnięcia wniosków na jego podstawie dla wydarzeń w końcówce tego roku” – powiedział Trzciołek.

Dodał, że w przyszłym tygodniu poznamy również wstępne dane o inflacji za listopad, i to zarówno w Polsce, jak w strefie euro.

„W Polsce po wzroście o 6,8 proc. r/r w październiku indeks CPI najprawdopodobniej wzrósł o ponad 7 proc. r/r w tym miesiącu. Również wyższe odczyty powinniśmy poznać w strefie euro, gdzie oczekuje się, że bazowy HICP wyniesie więcej, niż październikowe 2 proc.” – dodał ekspert PKO BP. (PAP)

autor: Marek Siudaj