Poniżej komentarz Ebury:

Gwałtowna wyprzedaż aktywów ryzykownych na całym świecie miała niejednoznaczny wpływ na waluty. Kurs EUR/USD doświadczył względnej stabilizacji po specjalnym zebraniu EBC, które uspokoiło peryferyjne rynki długu. Dla walut rynków wschodzących był to mieszany tydzień.

Reklama

Zebrania kluczowych banków centralnych są już za nami, teraz rynki skupią się na bieżących i wyprzedzających danych makroekonomicznych, by przekonać się, czy uzasadnione są obawy o recesję wyraźnie widoczne na rynkach akcji. Kluczowym dniem pod tym względem będzie czwartek, kiedy poznamy wstępne odczyty wskaźników PMI w strefie euro, Wielkiej Brytanii i USA. Wskaźniki te są szczególnie istotne w przypadku dwóch pierwszych gospodarek. Spodziewamy się, że dane w tych trzech strefach ekonomicznych będą zbieżne z trwającą ekspansją, co może złagodzić recesyjne obawy.

PLN

Ubiegły tydzień przyniósł spore zawirowania na parach ze złotym. Kurs EUR/PLN wzrósł o ok. 1,5% i w trakcie tygodnia znajdował się nawet na poziomie 4,74, niewidzianym od marca. Można to częściowo wiązać z ograniczoną aktywnością polskich traderów z uwagi na Boże Ciało, a kurs obecnie jest bliższy poziomowi 4,65, niemniej ostatnia słabość złotego zwraca uwagę. Może być pewnego rodzaju zwiastunem tego, co może się stać z polską walutą, jeśli globalne banki centralne będą agresywnie podnosiły stopy, a Narodowy Bank Polski niedługo zakończy cykl.

Niespodziewanie silne sygnały i ruchy, w tym szczególnie te ze strony Fedu i SNB, są szokiem dla rynku. Naturalną zmianą w kontekście tego, co obserwujemy na zewnątrz kraju, byłoby docelowe silniejsze podniesienie stóp, niż zakładaliśmy wcześniej. Na to też liczy rynek, wyceniając, że stopy dobiją do co najmniej 8%. Pomimo ostatniej zmiany w retoryce NBP osiągnięcie tego typu poziomów wydaje się coraz bardziej prawdopodobne.

W tym tygodniu czeka nas zatrzęsienie publikacji z polskiej gospodarki. Poznamy m.in. dane z rynku pracy, o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. To m.in. od nich powinny zależeć dalsze kroki NBP, tym samym dane mają znaczenie też dla perspektyw złotego.

EUR

Nadzwyczajne posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego spowodowane gwałtownymi wzrostami różnic rentowności krajów peryferyjnych i centrum uspokoiło rynki mimo braku szczegółowego planu zapobiegania temu zjawisku. Mimo że wystarczyło to, by tymczasowo powstrzymać spadek euro – które ostatecznie radziło sobie lepiej od większości głównych walut – spodziewamy się, że rynki wkrótce zażądają konkretów.

Zaplanowane na ten tydzień przemówienia członków EBC mogą rzucić trochę tak potrzebnego światła na to, jak będzie wyglądać narzędzie banku centralnego przeciwdziałające fragmentacji. Dodatkowo czwartkowe wyprzedzające wskaźniki PMI powinny rozwiać obawy dotyczące natychmiastowej recesji i mogą być katalizatorem silniejszego euro.

USD

Rezerwa Federalna zareagowała na zaskoczenie inflacyjne z wcześniejszego tygodnia, podnosząc stopy o ogromne 75 pb. – po raz pierwszy od trzech dekad tak mocno – i wysyłając jastrzębie sygnały. Nowy dot plot pokazał, że członkowie FOMC spodziewają się obecnie w drugiej połowie roku znacznie bardziej agresywnego tempa podwyżek stóp procentowych, niż przewidywali w marcu. Do końca roku stopy mają, jak sugerują nowe projekcje, znaleźć się 175 pb. wyżej niż obecnie. Giełdy i ogólnie aktywa ryzykowne zareagowały na jastrzębie sygnały negatywnie, zaś wyniki dolara były mieszane i nie udało mu się przyzwoicie umocnić.

Wskaźniki PMI dla USA mają mniejszy wpływ na rynek niż w innych krajach. Zamiast na nich rynki skupią się na copółrocznym sprawozdaniu prezesa Fedu Jerome'a Powella przed Kongresem, które wygłosi w środę i czwartek. Oczekujemy, że rozwinie wtedy wyjaśnienia dotyczące zakresu, w jakim Fed jest skłonny ograniczyć aktywność gospodarczą, by przywrócić inflację do celu.

CHF

Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) z pewnością nie obawia się zaskakiwania rynku, o czym przypomniał nam w zeszłym tygodniu. Nie tylko niespodziewanie podniósł stopy procentowe, ale aż o 50 pb. Co więcej, znacząco zmienił swój ton w odniesieniu do franka. Bank nie postrzega już waluty jako „wysoko wycenianej" i zasygnalizował, że może interweniować w obu kierunkach, w tym wzmacniać walutę w przypadku jej osłabienia.

Prognoza inflacji została zrewidowana znacznie w górę – obecnie SNB przewiduje, że dynamika cen osiągnie 3,2% w III kwartale i pozostanie stosunkowo wysoka (1,4–3,2%) w horyzoncie prognozy. Co ważne, nowa prognoza uwzględnia ostatnią podwyżkę stóp. Podwyższona inflacja może zachęcać do dalszych działań, a SNB zasugerował, że „nie można wykluczyć" kolejnych podwyżek. To dość jednoznaczne stwierdzenie, które naszym zdaniem oznacza podwyżkę na najbliższym posiedzeniu banku we wrześniu, co oznaczałoby wyjście z ujemnych stóp w Szwajcarii.

Decyzja banku i zmiana jego retoryki uzasadniają zmianę naszego spojrzenia na franka. W nadchodzących dniach będziemy rewidować naszą prognozę dla tej waluty. Frank jest obecnie wyraźnie silniejszy i nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby w najbliższym czasie testował parytet z euro. Jeśli chodzi o nadchodzące wieści, warto posłuchać w środę przemówienia prezesa SNB Thomasa Jordana.