Dzielą i rządzą polską gospodarką. Oto 10 osób, które mają największy wpływ na finanse naszego kraju.
Dzielą i rządzą polską gospodarką. Oto 10 osób, które mają największy wpływ na finanse naszego kraju.
Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej po wyborach parlamentarnych w 2015 r. był niemal pewniakiem na stanowisko szefa nowo powstającego Ministerstwa Energii. Gdy nim nie został, spekulowano, że to dlatego, iż jego pomysły na reformę branży węgla kamiennego (w tym zamykanie nierentownych zakładów) są zbyt daleko idące w kontekście zapewnień PiS z kampanii wyborczej o tym, że nie będzie likwidacji kopalń. Jednak nie znaczy to, iż jego rola w decyzjach energetycznych nie jest znacząca. Mimo powstania resortu energii to Naimski przejął od Ministerstwa Skarbu Państwa nadzór nad spółkami przesyłu gazu (Gaz-System) i energii (PSE Operator). Podlega mu również kontrolowany przez państwo PERN odpowiedzialny za eksploatację rurociągów do transportu ropy naftowej i jej magazynowanie. I to właśnie on przygotował zaangażowanie PERN w Orlen – PERN kupił od sierpnia 2016 do stycznia 2017 r. 4,9 proc. akcji Orlenu za 1,5 mld zł, czym wzmocnił udział państwowego kapitału.
Saudyjski książę jest człowiekiem, któremu w dużym stopniu możemy zawdzięczać deflację goszczącą w Polsce nieprzerwanie przez 28 miesięcy, a z którą pożegnaliśmy się w listopadzie ub.r. Jednym z czynników, które hamowały wzrost cen, była bowiem tania ropa. A to, że czarne złoto w ub.r. nie drożało, było głównie jego zasługą. To od niego zależy polityka naftowa Arabii Saudyjskiej.
Nowy prezes Narodowego Banku Polskiego to jedna z najważniejszych postaci, jeśli chodzi o politykę gospodarczą obecnych władz, czego dowodzi choćby słynne spotkanie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim w siedzibie partii, w którym Adam Glapiński brał udział wspólnie z wicepremierem Mateuszem Morawieckim.
Prezydent RP próbował w ubiegłym roku spełniać wyborcze obietnice. Ale wpływ jego działań na gospodarkę był dyskusyjny. Lepszy efekt przyniosło to, że przygotowane w jego kancelarii projekty nie weszły w życie lub – jak kwota wolna – weszły w okrojonej wersji. Politycy PiS odłożyli wprowadzenie obniżenia wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn na ten rok i to dopiero na październik. Dzięki temu budżet nie musiał wyłożyć od razu 10 mld zł, a 2 mld zł. Stało się to po długim, zakulisowym sporze w rządzie, w trakcie którego omawiano różne pomysły pozwalające trwale zmniejszyć koszty tego rozwiązania, by finanse publiczne nie odczuły go zbyt mocno. Ale nawet ostatecznie przyjęte rozwiązanie jest jednym z głównych czynników ryzyka, jakie przy ocenie wiarygodności polskiej gospodarki biorą pod uwagę agencje ratingowe.
Były premier Wielkiej Brytanii mógłby z powodzeniem rywalizować z Hillary Clinton o miano największego przegranego 2016 r. Pod presją eurosceptyków z własnej partii rozpisał referendum w sprawie dalszego członkostwa kraju w Unii Europejskiej, licząc, że zdoła wynegocjować nowe warunki brytyjskiego uczestnictwa, co przekonałoby jego rodaków, Brytyjczyków, do pozostania we Wspólnocie. Mimo iż uzyskał w negocjacjach mniej, niż planował, niewiele wskazywało na to, że wyborcy zdecydują się na ryzyko, jakim jest wyjście z Unii. Stało się jednak inaczej – w czerwcu 52 proc. Brytyjczyków opowiedziało się za brexitem. W połowie lipca Cameron zrezygnował z kierowania partią i rządem, a później złożył także mandat poselski.
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej może mieć zawroty głowy od sukcesów. Jest liderem w rankingu polityków realizujących program wyborczy PiS, realizując ostry prorodzinny i propracowniczy zwrot. O ile w poprzednich kadencjach minister pracy zależał od łaskawości ministra finansów, teraz jest odwrotnie – to minister finansów musi zrobić wszystko, by sfinansować cele Elżbiety Rafalskiej.
Wicepremier, minister rozwoju i finansów to bodaj najbardziej spektakularna metamorfoza w pierwszym roku rządów PiS. Od bankiera, człowieka zupełnie spoza głównego nurtu polityki i kompletnie z nią niekojarzonego do jednej z najważniejszych osób w rządzie, skupiającej w ręku pełnię władzy w gospodarce i pełną odpowiedzialność za nią. Mateusz Morawiecki był z początku postrzegany jako wizjoner z głową pełną planów i strategii, co zapewne zmyliło politycznych wyjadaczy sądzących, że łatwo będzie sobie z nim poradzić. Tymczasem nie tylko nie dał się ograć, lecz także zdecydowanie umocnił swoją pozycję. Kulminacją tego procesu była unia personalna między kierowanym przez niego Ministerstwem Rozwoju i Ministerstwem Finansów, dzięki której wicepremier przejął kierowanie resortem, z którym wcześniej nie zawsze było mu po drodze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zobacz
|
