Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazuje, że w grupie zawodów narażonych na automatyzację pracuje już 3,7 mln osób. To pokazuje skalę wyzwań, przed którymi stoi rynek pracy.
Kto jest najbardziej zagrożony
Automatyzacja nie dotyczy już wyłącznie prostych prac fizycznych. Coraz częściej obejmuje również stanowiska wymagające wykształcenia i doświadczenia. Według danych PIE nawet co piąty pracownik wykonuje zawód szczególnie podatny na wpływ sztucznej inteligencji. W tej grupie znajdują się między innymi pracownicy administracyjni, księgowi, specjaliści finansowi, część prawników oraz osoby zajmujące się analizą danych.
Rozwój narzędzi generatywnej AI sprawia, że systemy są w stanie przygotowywać raporty, analizować dokumenty, tworzyć zestawienia czy obsługiwać podstawową komunikację z klientem. W wielu firmach oznacza to stopniowe ograniczanie liczby etatów w działach wsparcia i back office.
Administracja i obsługa klienta pod presją
Szczególnie narażone są zawody oparte na powtarzalnych procedurach. Automatyzacja obiegu dokumentów, fakturowania czy raportowania sprawia, że część obowiązków biurowych może być wykonywana szybciej i taniej przez oprogramowanie. Podobny proces widać w sektorze obsługi klienta. Boty głosowe i czaty oparte na AI przejmują znaczną część zapytań kierowanych do call center.
Zmiany postępują również w logistyce i przemyśle. Robotyzacja linii produkcyjnych oraz magazynów ogranicza zapotrzebowanie na pracowników wykonujących proste, powtarzalne czynności. Polska, jako istotne zaplecze produkcyjne Europy, może szczególnie odczuć ten trend w nadchodzących latach.
Skala wpływu technologii
Z analiz OECD wynika, że blisko połowa zawodów w Polsce może w istotnym stopniu odczuć skutki automatyzacji. Nie oznacza to całkowitego zniknięcia wszystkich tych miejsc pracy, lecz raczej głęboką zmianę charakteru wykonywanych obowiązków. Część zadań zostanie przejęta przez systemy cyfrowe, a od pracowników będzie się wymagać nowych kompetencji, przede wszystkim cyfrowych i analitycznych.
Eksperci podkreślają, że szczególnie wrażliwe są regiony o dużym udziale zatrudnienia w przemyśle oraz administracji. Jednocześnie w dużych miastach rośnie zapotrzebowanie na specjalistów IT, analityków danych i ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa.
Nie tylko zagrożenia
Automatyzacja nie oznacza wyłącznie redukcji etatów. Historia wcześniejszych rewolucji technologicznych pokazuje, że wraz z zanikiem części zawodów pojawiają się nowe specjalizacje. Rosnące znaczenie mają profesje związane z projektowaniem i nadzorowaniem systemów AI, analizą danych, bezpieczeństwem cyfrowym czy transformacją procesów biznesowych.
Kluczowym wyzwaniem dla rynku pracy staje się dziś tempo przekwalifikowania pracowników. Bez inwestycji w edukację i szkolenia różnice między osobami posiadającymi kompetencje cyfrowe a resztą zatrudnionych mogą się pogłębiać.
Co nas czeka w przyszłości?
Automatyzacja i sztuczna inteligencja nie są już odległą perspektywą, lecz realnym czynnikiem kształtującym polską gospodarkę. Najszybciej zmieniają się zawody oparte na powtarzalnych czynnościach administracyjnych, prostych analizach i rutynowej obsłudze klienta. Jednocześnie rośnie znaczenie kompetencji technologicznych i umiejętności adaptacji.
To, czy automatyzacja stanie się dla polskiego rynku pracy zagrożeniem, czy impulsem rozwojowym, zależy w dużej mierze od zdolności firm i pracowników do dostosowania się do nowej rzeczywistości.