Ceny gazu dla gospodarstw domowych są obecnie regulowane przez Urząd Regulacji Energetyki. Obowiązująca taryfa myOrlen - dawnego PGNiG Obrót Detaliczny - wynosi 197,29 zł za megawatogodzinę i pozostaje w mocy do końca 2026 roku, przypomina wnp.pl. Oznacza to, że przynajmniej do czasu wejścia w życie nowych stawek w styczniu 2027 roku odbiorcy indywidualni nie powinni spodziewać się podwyżek cen gazu.
Na stabilne ceny wskazuje również prezes Urzędu Regulacji Energetyki Renata Mroczek. W przytoczonej przez wnp.pl rozmowie z money.pl podkreśliła, że mimo sytuacji międzynarodowej na razie nie ma powodów do niepokoju. - Oczywiście trudno przewidzieć, co może się wydarzyć na świecie, ale na ten moment sytuacja w Polsce jest stabilna - powiedziała.
To ważna informacja dla gospodarstw domowych, które w ostatnich latach musiały mierzyć się z gwałtownymi zmianami cen energii. Tym razem, mimo napiętej sytuacji geopolitycznej, rynek gazu pozostaje względnie stabilny.
Polska ma więcej gazu w magazynach niż inne kraje
Prezes URE zwróciła uwagę, że bezpieczeństwo energetyczne Polski jest dziś znacznie większe niż jeszcze kilka lat temu. To efekt inwestycji, które miały zwiększyć odporność kraju na przerwanie dostaw oraz gwałtowne zmiany sytuacji na światowych rynkach.
Jak wskazała Renata Mroczek, przed rozpoczęciem sezonu zimowego poziom zapełnienia polskich magazynów gazu przekracza 80 proc. To, jak podkreśliła, znacznie więcej niż w wielu innych państwach Unii Europejskiej. - Dzięki inwestycjom ostatnich lat zwiększyliśmy naszą odporność na kryzysy. Stan zapełnienia polskich magazynów przed zimą przekracza dzisiaj 80 proc. To o wiele wyższy poziom niż w innych krajach Unii Europejskiej. Do optymizmu pewnie nam daleko, ale powodów do pesymizmu też nie mamy.
Dla odbiorców indywidualnych oznacza to przede wszystkim większą stabilność dostaw. Nie oznacza jednak, że ceny gazu w kolejnych latach pozostaną na obecnym poziomie.
Nadchodzi koniec regulowanych cen gazu
Najważniejsza zmiana została już zapisana w przepisach. System taryfowania gazu dla gospodarstw domowych ma obowiązywać tylko do końca 2027 roku. Później rynek ma działać na innych zasadach, a wysokość cen będzie w większym stopniu zależeć od warunków rynkowych.
Co to będzie oznaczało dla rachunków? Tego dziś nie da się jednoznacznie przewidzieć. Ceny gazu będą zależały między innymi od sytuacji na światowych rynkach, kosztów pozyskania surowca, poziomu konkurencji między sprzedawcami oraz popytu. Renata Mroczek w rozmowie z money.pl zwróciła uwagę, że trudno obecnie powiedzieć, jak rynek zachowa się po odejściu od taryfowania.
URE opublikował niedawno pierwszy w historii raport dotyczący rynku gazu. Z przeprowadzonych badań wynika, że odbiorcy stosunkowo niechętnie zmieniają sprzedawców. - Można z tego wywnioskować, że oferty, z których korzystają, nie są odbierane jako niekorzystne - wyjaśniła prezes URE.
Jeden sprzedawca dominuje, konkurencja jest słaba
Niechęć klientów do zmiany sprzedawcy to jednak tylko jedna strona problemu. Drugą jest struktura samego rynku. Jak zauważa prezes URE, jego monopolizacja jest nadal wyraźna. - Z drugiej strony monopolizacja tego rynku jest dość wyraźna. Doświadczenia związane z mrożeniem cen energii elektrycznej również pokazują, że tego typu państwowe interwencje, choć w określonych sytuacjach potrzebne, w praktyce hamują rozwój konkurencji. Kiedy cena jest zamrożona, konsumenci nie poszukują nowych ofert - dodała Renata Mroczek.
Problem może więc polegać na tym, że konsumenci przyzwyczajeni do regulowanych stawek nie będą mieli wystarczającej motywacji, aby porównywać oferty różnych sprzedawców. Tymczasem właśnie większa aktywność klientów może być jednym z warunków rozwoju konkurencji na rynku.
Dla gospodarstw domowych oznacza to, że po zakończeniu taryfowania warto będzie znacznie uważniej przyglądać się ofertom sprzedawców gazu. W warunkach konkurencyjnego rynku wybór konkretnej oferty może mieć bezpośrednie przełożenie na wysokość rachunków.
URE chce większej konkurencji, ale państwo ma chronić najbiedniejszych
Urząd Regulacji Energetyki nie ukrywa, że jego zdaniem rynek gazu powinien w przyszłości działać w większym stopniu na zasadach konkurencji. Chodzi o to, aby odbiorcy mogli wybierać spośród większej liczby ofert, a sprzedawcy musieli konkurować nie tylko ceną, ale również warunkami umów i jakością obsługi.
Dlatego URE zachęca do rozwijania rynku obrotu gazem. Prezes urzędu jednocześnie zaznacza jednak, że odejście od regulowanych taryf nie może oznaczać pozostawienia najbardziej narażonych gospodarstw bez ochrony. - Przy czym z całą pewnością państwo powinno mieć równocześnie przygotowane analizy, jak chronić odbiorców zagrożonych ubóstwem energetycznym - podsumowała Renata Mroczek.
To właśnie ten element może okazać się jednym z najważniejszych wyzwań po 2027 roku. Z jednej strony państwo chce ograniczać regulowanie cen i pozwolić rynkowi działać swobodniej. Z drugiej musi zadbać o tych, dla których nawet niewielki wzrost kosztów ogrzewania czy przygotowania posiłków może oznaczać poważne problemy z domowym budżetem.
Na razie jednak odbiorcy indywidualni mogą spać spokojniej. Do końca 2026 roku obecna taryfa pozostaje bez zmian, a zgodnie z zapowiedzią prezesa URE gospodarstwa domowe nie powinny w tym roku obawiać się podwyżek cen gazu. Prawdziwa zmiana na rynku ma nadejść dopiero wraz z końcem okresu taryfowania.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
