W środę po południu kontynuowane mają być rozmowy między stroną rządową a związkowcami podczas posiedzenia Prezydium Rady Dialogu Społecznego. We wtorek po południu, po ostatniej turze rozmów, wicepremier Beata Szydło poinformowała, że oświatowa "Solidarność" jest gotowa do podpisania porozumienia z rządem. W obecnym roku szkolnym egzamin gimnazjalny ma być przeprowadzony 10, 11 i 12 kwietnia, egzamin ósmoklasisty – 15, 16 i 17 kwietnia, a matury mają się zacząć 6 maja. Terminy te zbiegają się z zapowiedzianym przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajkiem w oświacie

Dera pytany w środę w TVN24 o protest nauczycieli, przyznał, że nauczyciele zarabiają za mało. "Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Podczas negocjacji nikt nie mówi, że nauczyciele zarabiają godnie, bo zarabiają za mało" - podkreślił minister. Jak powiedział, dopiero obecny rząd "ruszył z posad poprzez waloryzację" kwestię podwyżek. "Były chociaż jakiekolwiek podwyżki" - zauważył. Dodał, że urzędnicy, służba, pracownicy socjalni, społeczni etc. nie otrzymywali przez wiele lat podwyżek. "Każdy ma dzisiaj słuszne żądania 1000 zł, tylko nie da się tego żądania zrobić jednorazowo (...) to trzeba zrobić etapowo" - podkreślił Dera.

Jak mówił, intuicja mu podpowiada, że zarówno jedna jak i druga strona chce, aby nie doszło do zablokowania egzaminów. Zauważył, że widzi i po stronie związkowej i rządowej dążenie do tego, "żeby wyjść tak z tym problemem, żeby nie ucierpiały dzieci". Według ministra "olbrzymia determinacja" do tego, żeby nie ucierpiały dzieci jest jego "nadzieją uczestniczenia w tych rozmowach".

Odnosząc się do stwierdzenie, że "rządowi nie do końca zależy, żeby nauczyciele nie zastrajkowali" odparł, że różnica między rozpoczęciem negocjacji a dniem dzisiejszym jest taka, że obecnie jest 5 proc. więcej dla nauczycieli, i już jest liczone w miliardach. "1 proc. to jest mniej więcej 420 mln, patrząc systemowo. To są konkretne pieniądze. To nie jest coś takiego, że rząd sobie lekceważy, czy mówi: dobrze - niech do strajku dojdzie. Nie. Jest determinacja, do tego, żeby do strajku nie doszło" - ocenił.

Dera podkreślił też, że dwie strony muszą zrezygnować z żądań. "Porozumienie jest coraz bliżej. Jest już na tyle blisko, że związek zawodowy Solidarność mówi, że jesteśmy blisko porozumienia" - mówił. Według ministra "jest jedna rzecz, o której się nie mówi tak publicznie, ale wszystkie strony mówią dzisiaj o jednej rzeczy i to będzie ogromny sukces tych negocjacji". "Wszyscy już dzisiaj mówią, że trzeba zmienić system wynagradzania nauczycieli, bo ten który jest, jest po prostu dramatyczny" - podkreślił.

Pytany, co z propozycją prezydenta Andrzeja Dudy "podniesienia kosztów, czyli de facto obniżenia podatków" odpowiedział, że propozycja była we wtorek dyskutowana podczas negocjacji. Jak ocenił, jest to "bardzo ciekawa propozycja". "Tylko ona ma taki wymiar, że nie będzie skutkowała tu i teraz, natychmiast, o co chodzi w tym momencie nauczycielom. To są kwestie podatkowe, działają ze skutkiem nie wstecz, tylko do przodu" - zaznaczył. Jak zauważył, do tego trzeba zmienić prawo. "Jest to poważna propozycja i wszyscy mówią, że ona jest bardzo ciekawa. Ale z uwagi na zawiłość kwestii prawnych jest to coś, co będzie rozpatrywane właśnie przy zmianie systemu wynagradzania nauczycieli" - powiedział Dera. Jego zdaniem propozycja podnosi też prestiż nauczycieli.

>>> Czytaj też: Kiedy dojdzie do rekonstrukcji rządu? Wicepremier Gowin zabrał głos