W czwartek w Sejmie posłowie dyskutowali o rządowym projekcie nowelizacji ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci. Przewiduje on, że prawo do świadczenia 500 plus będą miały wszystkie dzieci i nastolatkowie do 18. roku życia, również jedynacy bez względu na dochody rodziny.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska podkreślała, że rząd Zjednoczonej Prawicy od początku akcentował potrzebę wsparcia rodzin. "Ta dobra zmiana w polityce rodzinnej wynikała z rozczarowania Polaków rządami koalicji PO i PSL, kiedy to oczekiwania obywateli rozmijały się z działaniami rządu, rządu - trzeba to wyraźnie podkreślić - głuchego na potrzeby rodzin" - powiedziała szefowa MRPiSP.

"Jesteśmy konsekwentni. Kiedy z różnych stron słyszeliśmy pełne kpin i pogardy wypowiedzi na temat 500 plus, cały czas konsekwentnie staliśmy po stronie polskich rodzin. Bo ta krytyka, tak naprawdę była wymierzona w rodzinę, ośmieszała, stygmatyzowała rodziny. Dziś, po ponad trzech latach funkcjonowania programu, możemy powiedzieć z czystym sumieniem: ten spór o przyszłość Polski wygrała polska rodzina" - powiedziała minister.

"Tak naprawdę wygraliśmy wszyscy, cała nasza wspólnota, bo dzięki 500 plus, polityka rodzinna przestała być prowadzona na wyrywki, a owoce wzrostu gospodarczego są sprawiedliwiej dzielone" - dodała.

Reklama

Przypomniała, że w badaniach Oxfam Polska zajmuje pierwsze miejsce w świecie w wydatkach na walkę z nierównościami społecznymi. Wskazała, że w 2015 r. wydatki budżetu państwa na rzecz rodziny wyniosły 1,78 proc. PKB, a w 2017 r. - 3,11 proc. PKB. "Dołączyliśmy do grona unijnych prymusów, którzy na wsparcie rodzin z dziećmi kierują największe środki" - powiedziała. Dodała, że dzięki rozszerzeniu programu "Rodzina 500 plus" wydatki na rzecz rodzin wkrótce wzrosną do 4 proc. PKB.

Rafalska zwróciła uwagę, że dzięki nowelizacji samotni rodzice, którzy do tej pory nie mieli uprawnień do świadczenia, od 1 lipca je uzyskają. "To samo dotyczy rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi. Dotychczas ok. 90 proc. dzieci niepełnosprawnych otrzymywało świadczenie z tytułu 500 plus. Po zmianach wszystkie dzieci będą miały wsparcie" - podkreśliła.

"Wsparcie adresujemy do wszystkich dzieci. Inwestujemy w ich przyszłość, w naszą przyszłość również" - dodała.

Wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek (PiS) oceniła, że program 500 plus jest "najważniejszym i najistotniejszym projektem stanowiącym przełom w polskiej polityce prorodzinnej". Jak podkreśliła, wielkim osiągnięciem programu jest redukcja ubóstwa, szczególnie wśród dzieci, zaś jego rozszerzenie "pozwoli na poprawę jakości życia wszystkich polskich rodzin, które mają na utrzymaniu dzieci i będzie stanowić dopełnienie kompleksowej polityki państwa do nich kierowanej".

Marzena Okła-Drewnowicz (PO-KO) wskazała, że pierwszym politykiem, który mówił o programie 500 plus na każde dziecko, był lider PO Grzegorz Schetyna. "Mówimy do wszystkich Polaków: niczego co ten rząd wam dał, wam nie zabierzemy. Zwrócimy wam wszystko, co ten rząd wam zabrał" - oświadczyła.

"Myślicie, że za parę złotych załatwicie sobie głosy ludzi, że - jak to mówił prezes waszej partyjnej telewizji - »ciemny lud to kupi«. Otóż nie kupi" - zaznaczyła. "My podejmujemy ważne zobowiązanie: polityka społeczna zawsze będzie sprawiedliwa, nie może dyskryminować samotnych matek, ani niepełnosprawnych, którzy musieli was dramatycznie błagać z poziomu sejmowej posadzki" - podkreśliła Okła-Drewnowicz.

Poseł Krystian Jarubas (PSL-UED) przypomniał, że już w 2016 r. PSL złożyło wniosek o rozszerzenie programu "Rodzina 500 plus" na pierwsze dziecko. Pytał, czy rząd rozważa wypłatę "rekompensat" rodzicom, którzy dotychczas nie otrzymywali tego świadczenia.

"Przez to, że odrzuciliście naszą poprawkę, rodziny z pierwszym dzieckiem, które przekroczyły próg dochodowy, straciły 18 tys. zł. Wtedy, gdy my organizowaliśmy akcję »Pierwsze dziecko nie jest gorsze«, byliście przeciw" - powiedział. Przypomniał, że rząd nie zgadzał się również na wprowadzenie do programu zasady "złotówka za złotówkę", przez co rodziny przekraczające próg dochodowy nawet o kilka złotych traciły prawo do świadczenia 500 plus na pierwsze dziecko.

Maciej Masłowski (Kukiz'15) powiedział, że jego klub jest za wszystkimi projektami prorodzinnymi, ale z drugiej strony "musimy też zdroworozsądkowo myśleć o całościowym budżecie". Zaznaczył, że pieniądze na program nie są rządowe, to pieniądze obywateli. "Odpodatkujmy ludzi, dajmy im zarabiać, wtedy to będzie miało większy sens" - powiedział. Masłowski w imieniu klubu oświadczył, że większość posłów Kukiz'15 będzie głosowała za projektem.

Paweł Pudłowski (N) wskazywał, że 500 plus na pierwsze dziecko to propozycja, którą posłanki i posłowie PiS odrzucili w przeszłości dwukrotnie, mówiąc, że nie ma na to pieniędzy. "Co więc się zmieniło? Czy dziś są na to środki? Dzisiaj również nie ma, ale strach przegranych wyborów, wywołany powstaniem Koalicji Europejskiej, jest większy niż prawa matematyki i reguły budżetowe" – przekonywał. "Za »piątkę Kaczyńskiego« zapłacą wszyscy pracujący Polacy" – stwierdził.

Ryszard Petru (TERAZ!) zgłosił wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. "To jest droga Gierka - pożyczanie, rozdawnictwo, a na końcu niewypłacalność. I taka nieodpowiedzialna polityka zawsze kończy się kryzysem" - powiedział. W głosowaniu posłowie nie poparli wniosku o odrzucenie projektu.

Petru zapowiedział także zgłoszenie w drugim czytaniu poprawki wprowadzającej próg dochodowy, od którego świadczenie nie będzie wypłacane. "Tą poprawką możemy zaoszczędzić 5 mld zł. Wystarczyłoby po 600 zł podwyżki dla nauczycieli" - powiedział. "Jest też inne rozwiązanie. Zamiast 500 zł na pierwsze dziecko proponuję przekazać 250 zł - oszczędność z tego tytułu to kwota 9,6 mld zł, a podwyżki dla nauczycieli kosztowałyby 8,4 mld. Tak więc redukując 500 plus na pierwsze dziecko do 250 zł, znalazłyby się pieniądze i dla nauczycieli, i dla niepełnosprawnych" - powiedział.

Krytycznie o projekcie wypowiedział się również Jacek Wilk z koła Konfederacja, który podkreślał, że "Rodzina 500 plus" nie jest programem demograficznym. Wskazywał m.in., że konieczne jest zmniejszenie opodatkowania i poprawa systemu emerytalnego.

Program pozytywnie oceniła Małgorzata Zwiercan (Wolni i Solidarni). "Nie pierwszy raz mamy okazję przekonać się, jak ważne dla obecnego rządu są wartości i inwestycja w rodzinę. Dowodem tego jest m.in. podwyższenie najniższych rent i emerytur; uchwalenie trzynastej emerytury; emerytura przyznana matkom, które wychowały czworo i więcej dzieci oraz realizacja jednego z priorytetów, jakim jest program Rodzina 500 plus" – mówiła.

Podczas dyskusji minister Rafalska odniosła się do pytań posłów dotyczących wpływu programu 500 plus na wzrost dzietności. "Analizowanie samych wartości bezwzględnych prowadzi do zniekształcenia obrazów zachodzących zmian. Porównywanie roku 2017 do roku 2018 i 2019 bez analizowania wpływu pozostałych czynników jest naprawdę drogą donikąd" - powiedziała.

Wskazała, że spadek liczby urodzeń w 2018 r. jest m.in. skutkiem malejącej liczby kobiet w wieku rozrodczym. "Powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, jaka byłaby dzietność gdyby ten program nie obowiązywał" - dodała. Szefowa MRPiPS zaznaczyła jednocześnie, że współczynnik dzietności wzrósł z 1,29 w 2015 roku do 1,45 w 2017 roku, a według rządowych prognoz w 2018 roku utrzyma się na tym samym poziomie. "Mówienie więc, że program nie ma wpływu na dzietność jest nieuprawnione" - podkreśliła.

Projekt ws. rozszerzenia programu "500 plus" na każde pierwsze dziecko został skierowany do komisji polityki społecznej i rodziny.

>>> Czytaj też: Dzietność w Polsce wczoraj i dziś. Czy uda się wrócić do demograficznego boomu? [#30LatWolności]