Po angielsku Modern Monetary Theory (MMT). Po polsku „nowoczesna teoria monetarna” lub (sam używałem do tej pory tego drugiego tłumaczenia) „nowoczesna teoria pieniądza” to bez wątpienia jest ekonomiczna nowinka. I jak każda istotna innowacja idzie w poprzek utartych przekonań oraz zastanego sposobu myślenia. Każdy, kto kiedykolwiek podjął się niewdzięcznej roli innowatora, wie, jak trudne to zadanie. Jeśli innowacja ma być naprawdę przełomowa, to musi ze swej natury naruszać istniejące status quo. Innowator jest więc zazwyczaj postrzegany przez system jako zagrożenie. A bywa, że i z całą stanowczością zwalczany.

Podobnie jest z MMT. Nieraz już pisałem na tych łamach, że korzeni tego nowego podejścia do gospodarki trzeba szukać kilka dekad wstecz. Najpewniej w pochodzących z połowy XX w. pismach ekonomisty Abby Lernera. Nawet MMT w obecnym kształcie to już historia mniej więcej 20-letnia. Dość powiedzieć, że pierwsze wydanie książki Randalla Wraya, o której dziś jest tutaj mowa, to rok 1998 (praca nosiła wtedy tytuł „Understanding Modern Money”). Od tamtej pory do dorobku szkoły MMT swoje cegiełki dokładali tacy autorzy jak Warren Mosler, Stephanie Kelton, Jan Kregel czy Pavlina Tcherneva.

Reakcja głównego nurtu debaty ekonomicznej nie przyszła oczywiście od razu. Aż do niedawna MMT znajdowała się zupełnie poza jej radarem. Przełomu nie przyniósł nawet kryzys 2008 r., który otworzył przecież mainstream na postkeynesowską heterodoksję czy kontestujące neoliberalizm pomysły Thomasa Piketty’ego. W zasadzie dopiero w połowie obecnej dekady MMT weszło do gry. To lata 2016–2018 przyniosły gwałtowny wzrost zainteresowania pomysłem suwerennego pieniądza. Logika była właśnie taka, jak w przytoczonej na początku dykteryjce. Najpierw sobie ekonomiczny salon z MMT dworował. Potem zaczął ją otwarcie zwalczać. Nie jestem wcale pewien, czy ten etap został już zakończony. Wydaje się jednak, że właśnie na naszych oczach decydują się losy nowoczesnego pieniądza w przyszłości. Czy stanie się realnie stosowaną propozycją polityczną? Czy raczej zakurzy się na półce z ciekawostkami teoretycznymi, które nigdy nie zaznały życia w prawdziwym świecie polityki publicznej? Dziś nie sposób tego z całą pewnością stwierdzić.

Reklama

Zanim to nastąpi (lub nie nastąpi), warto się z propozycją MMT po prostu zapoznać. Także po to, by nie dać się wodzić za nos tym wszystkim, którzy chcą zabić temat nowoczesnego pieniądza w zarodku. Książka Wraya to najlepszy podręcznik MMT, jaki ukazał się dotąd na polskim rynku. Jest to propozycja poważna już choćby dlatego, że dotychczasowe teksty na ten temat (głównie „Siedem śmiertelnie niewinnych oszustw na temat polityki monetarnej” Warrena Moslera) były na język polski tłumaczone metodami półamatorskimi. „Nowoczesna teoria monetarna” Wraya to zaś propozycja spełniająca wszystkie akademickie i edytorskie standardy. Książka ma na dodatek tę zaletę, że można ją czytać na niejednym poziomie. Zawodowy ekonomista znajdzie tu (wyróżnioną w licznych ramkach) pogłębioną analizę pomysłów na suwerenne systemy monetarne. Dzięki temu tekst podstawowy jest strawny i interesujący również dla laika szukającego odpowiedzi na pytanie: „Cóż to jest ta MMT, o której tyle się ostatnio mówi?”.