W piątek rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o PIT, który zakłada obniżenie od 1 lipca dolnej stawki tego podatku z 17 proc. do 12 proc. "Likwidujemy słusznie krytykowaną tzw. ulgę dla klasy średniej. Ale jednocześnie obniżamy stawkę PIT do 12 proc., i to jest najmocniejsza obniżka od wielu lat, która obejmie miliony podatników" - mówił premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej.

"Zobaczymy, jak wyjdzie ta zmiana w realu, ponieważ Polski Ład też miał być największą korzystną zmianą w historii podatków, a okazał się największą wtopą i spowodował gigantyczny bałagan, który musi być ogarniany w trakcie roku podatkowego" - zaznaczył lider PSL w radiu RMF.

Reklama

Dodał, że premier "zapowiada, że będzie trzeci system podatkowy w tym roku". "Co z przedsiębiorcami? Co z tymi, którzy są na ryczałcie? Ci, którzy dokonali wyboru już w lutym i dziś nie wiedzą, czy będą w takim, czy w innym systemie" - mówił Kosiniak-Kamysz.

"Takie zmiany należy przygotowywać, dyskutując, na przykład na Radzie Dialogu Społecznego, z partnerami społecznymi, a nie wprowadzając i później na żywym organizmie dokonując radykalnej operacji na otwartym sercu" - wskazał.

Jak przypomniał, miała być wyższa wolna kwota od podatku i emerytura bez podatku. "To były dwa pozytywne założenia, co do których my podchodziliśmy nawet z nadzieją, bo to część naszego programu przecież, ale jak doszło do informacji od podatników, weteranów z Afganistanu, samotnych rodziców, nauczycieli, prowadzących działalność gospodarczą, że wszyscy płacą większy podatek, a wcale tak dużo nie zarabiają, więc (...) dobrze, że jest refleksja i mam nadzieję, że będzie jeszcze słowo przepraszam i takie wtopy się już nie powtórzą" - mówił Kosiniak-Kamysz.

1 stycznia tego roku weszła w życie podatkowa część Polskiego Ładu, podnosząca kwotę wolną do 30 tys. zł oraz drugi próg podatkowy do 120 tys. zł. Jednocześnie znikła ulga umożliwiająca odliczanie od podatku części (7,75 proc.) składki zdrowotnej, wynoszącej 9 proc. Miała to zrekompensować wprowadzona tzw. ulga dla klasy średniej, czyli dla osób zarabiających miesięcznie od 5 tys. 701 zł do 11 tys. 141 zł. Niedługo po wejściu przepisów w życie pojawiły się doniesienia m.in. o nauczycielach, którzy otrzymali w związku z tym na rękę niższe pensje.