Nielegalne kasyna rosną w siłę, budżet traci miliardy

Artykuł partnerski
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
wczoraj, 21:00
Nielegalne kasyna rosną w siłę, budżet traci miliardy
Nielegalne kasyna rosną w siłę, budżet traci miliardy/Shutterstock
Szara strefa rośnie. Trzeba wprowadzić pilne i zdecydowane zmiany – stwierdził na Europejskim Kongresie Gospodarczym Zdzisław Kostrubała, prezes Stowarzyszenia na rzecz likwidacji szarej strefy gier i zakładów wzajemnych „Graj legalnie”. Rozwiązaniem ma być liberalizacja rynku.

Graj legalnie zajmuje się walką z nielegalnym hazardem w Polsce. Podczas panelu „Szara strefa” Zdzisław Kostrubała, przywołując wyniki firmy badawczej H2 Gambling, wskazał, że obroty szarej strefy w Polsce wyniosły w 2025 r. 74 mld zł. Dotyczy to zarówno nielegalnych kasyn internetowych, jak i zakładów wzajemnych. Zaledwie 54 proc. obrotu na rynku hazardowym odbywa się legalnie.

Zdzisław Kostrubała podkreślił, że każdego roku z nielegalnych serwisów hazardowych regularnie korzysta w Polsce 1,5 mln osób, w tym kilkaset tysięcy niepełnoletnich, którzy nie powinni mieć w ogóle dostępu do gier. Opisał również konsekwencje dla budżetu państwa: prognozowana łączna strata podatkowa za okres od 2017 r., kiedy weszła w życie obecna ustawa hazardowa, do 2030 r. wyniesie 18,5 mld zł, jeśli przepisy nie zostaną zmienione.

Zdzisław Kostrubała nakreślił też profil podmiotów stojących za nielegalnym rynkiem hazardowym. 30 proc. pochodzi z Curacao, 15 proc. z Anjouan, a jeszcze większa grupa nie ma w ogóle żadnej licencji. Szczególnie niepokojący jest wątek rosyjski, co dotyka już bezpieczeństwa państwa.

– Nielegalne platformy nie stosują żadnych mechanizmów odpowiedzialnej gry, nie ma tam możliwości samowykluczenia, limitowania stawek ani zawieszenia konta – wyliczał.

Co trzeba zmienić

Prezes Graj legalnie poddał krytycznej ocenie instrumenty walki z nielegalnym hazardem, czyli blokowanie stron internetowych oraz płatności. Przedstawił jednocześnie postulaty reformy. Stowarzyszenie opowiada się za pójściem śladem państw, które otworzyły rynek i wdrożyły system licencyjny. W tym gronie wymienił Danię, Szwecję, Włochy, Czechy i Słowację. Kluczowa ma być obowiązkowa weryfikacja wieku za pośrednictwem aplikacji mObywatel lub profilu zaufanego, co wykluczyłoby osoby niepełnoletnie. Niezbędne są też realne sankcje dla nielegalnych firm oraz skuteczniejsze blokowanie stron.

Prezes Kostrubała odciął się od argumentu, że liberalizacja zaszkodzi Totalizatorowi Sportowemu.

cd945da2-10f9-46ae-b3ba-8fad528f0d7f-39135560.jpg

– Doświadczenia innych krajów pokazują, że służy ona dotychczasowemu monopoliście, bo wzmacnia nieuczciwą konkurencję – stwierdził.

Dodał, że instytucja, która kontroluje 60 proc. rynku – resztą rządzą nielegalni operatorzy – nie może być nazywana monopolistą w pełnym tego słowa znaczeniu,

Zdzisław Kostrubała zakończył wystąpienie konkluzją: system nie zdał egzaminu.

– Szara strefa rośnie. Teraz jest ostatni dzwonek, by wprowadzić pilne i zdecydowane zmiany – podsumował.

Warunek realnej konkurencji

Marek Skrzyński, prezes zarządu Stowarzyszenia Bukmacherzy Razem, podkreślił, że warunkiem funkcjonowania legalnych firm w branży jest odpowiednia walka państwa z szarą strefą. Przypomniał, że legalni operatorzy od dekady czekają na systemowe zmiany, które pozwoliłyby im skutecznie konkurować z nielegalną ofertą. W tym czasie wiele firm upadło, ponieważ wytrzymały nieuczciwej konkurencji. Legalni bukmacherzy spełniają bowiem wiele restrykcyjnych obowiązków w zakresie ochrony graczy, przeciwdziałania praniu pieniędzy czy odprowadzania podatków.

– Państwo najwyraźniej zapomniało, że legalni bukmacherzy są istotnym elementem systemu ochrony konsumenta – powiedział Marek Skrzyński.

Z perspektywy prawnej i ekonomicznej do debaty włączył się Aleksander Werner, radca prawny, kierownik Zakładu Prawa Podatkowego i Celnego SGH, prof. SGH. Ocenił, że monopol jest z punktu widzenia konkurencyjności jednym z najgorszych modeli. Zwrócił uwagę na istotną kwestię prawną: choć prawo unijne dopuszcza istnienie monopolu państwowego na rynku hazardowym, zastrzega, że jego celem nie może być dążenie do maksymalizacji zysku państwa. Pozostaje to w sprzeczności z celem, jaki jest stawiany przed spółką prawa handlowego, którą jest Totalizator Sportowy i której głównym zadaniem jest wypracowanie zysku. Wskazał, także, że misyjny charakter Totalizatora Sportowego nie znajduje oparcia w aktach prawnych.

Doświadczeniami z liberalizacji rynku podzieliła się Birgitte Sand, doradczyni ds. regulacji hazardu dla organów państwowych i podmiotów branżowych, była duńska regulatorka rynku hazardowego i była przewodnicząca Międzynarodowego Stowarzyszenia Regulatorów Gier Hazardowych. Przypomniała, że w 2010 r. Dania podjęła decyzję o otwarciu rynku zakładów sportowych i kasyn online. Powodem była rosnąca szara strefa i przekonanie, że bez konkurencji legalnej oferty nie da się jej ograniczyć. Priorytetem reformy była ochrona graczy.

Według danych H2 Gambling Capital przed liberalizacją duński monopolista kontrolował 10 proc. rynku. Już rok po jego otwarciu udział szarej strefy spadł do 40 proc. Sand przyznała, że szara strefa pozostaje w Danii problemem, ale nielegalni operatorzy po raz pierwszy stanęli wobec realnej konkurencji.

Michał Perzyński

Partner relacji

f50b4b7b-0b77-4032-a414-8f89950a81f4-39135563.jpg
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Artykuł partnerski
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj