Jak wynika z sondażu Komisji Europejskiej, problemy finansowe odbijają się na gospodarstwach domowych, które bardziej niż kiedykolwiek w tym stuleciu martwią się cenami i są mniej skłonne do wydatków. Jeśli z powodu obaw konsumentów cierpi popyt, to wpływa to na tempo, w jakim gospodarka może w pełni odzyskać siły po zniszczeniach spowodowanych pandemią.

W ubiegłym roku hurtowe ceny gazu wzrosły o prawie 300 proc. z powodu niezwykle niskiego poziomu magazynowania, zwiększonego popytu ze strony odradzających się po pandemii gospodarek i ograniczenia dostaw surowca z Rosji.

Reklama
Oczekiwania dotyczące trendów cenowych w ciągu najbliższych 12 miesięcy / Bloomberg

To z kolei spowodowało wzrost inflacji. Bank of America ocenia, że gospodarka „znajduje się pod presją ograniczenia siły nabywczej konsumentów”. Szacuje się, że koszty energii dla gospodarstw domowych wzrosną w tym roku o 50 proc., a rządowa pomoc na ochronę gospodarstw domowych zrekompensuje wzrost cen tylko w około jednej czwartej.

W modelu opracowanym przez Bloomberg Economics szacuje się, że kryzys energetyczny może obniżyć PKB nawet o 1 proc. Skutki będą się różnić w zależności od kraju, a wsparcie rządu może oznaczać mniej ekstremalne efekty uboczne.

„Mówimy o niemałych kwotach, zwłaszcza dla biedniejszych gospodarstw domowych” – komentuje Georg Zachmann, specjalista ds. rynku energii w Bruegel. „Jeśli wyjmiesz te pieniądze z kieszeni biedniejszych gospodarstw domowych, to będzie miało wpływ na poziom konsumpcji”.

Banque Pictet & Cie szacuje, że gwałtowny wzrost cen energii może obniżyć wzrost PKB o 0,2 punktu procentowego w tym kwartale. Swoje do spowolnienia dołożą też przedsiębiorstwa energochłonne, jeśli przez wysokie ceny energii będą zmuszone do ograniczenia produkcji.

Bank Światowy ostrzegł we wtorek, że utrzymujący się kryzys „stanowiłby znaczące ryzyko pogorszenia krótkoterminowych perspektyw dla strefy euro”.

Ekonomiści UBS AG obniżyli w tym tygodniu swoje prognozy dotyczące wzrostu regionu w 2022 r. do 4,2 proc. z 4,8 proc. z powodu wariantu Omikron i nowych ograniczeń. Widzą również ryzyko spadków wynikające z dalszego wzrostu cen energii.

Ale wpływ ekonomiczny wzrostu cen energii może być ograniczony, ponieważ konsumenci wciąż mają duże oszczędności zgromadzone podczas pandemii, a rynek pracy wygląda na solidny, co powinno wspierać płace.

Plany wydatków na konsumpcję / Bloomberg

„To będzie problem dla gospodarstw domowych o niższych dochodach. Tutaj presja wyższych cen energii jest wyraźna” – uważał Reinhard Cluse z UBS. „Dla całego sektora gospodarstw domowych wymuszone oszczędności pomogą przetrawić wzrost cen energii”.

Europa wschodnia pod ostrzałem

Jak dotąd kryzys jest szczególnie odczuwalny na wschodzie Europy, gdzie znajduje się 10 krajów o największym udziale rachunków za energię w wydatkach konsumenckich.

W zeszłym tygodniu w Polsce - największy producent węgla w Europie - górnicy przez dwa dni blokowali dostawy do elektrowni z powodu niepłatnych nadgodzin, które przepracowali zaspokajając wzrostu popytu w zeszłym roku. Domagają się również podwyżek, które mają pomóc im zapłacić rachunki za energię, którą sami wytwarzają.

Inflacja w Polsce wynosi 8,6 proc. i najwyższa od ponad dwóch dekad. Z kolei wzrost cen w strefie euro wynosi 5 proc., co jest rekordem w historii istnienia wspólnej waluty, a Estonia i Litwa notują dwucyfrowe wskaźniki.

Koszty energii / Bloomberg

Chociaż oczekuje się, że inflacja spadnie w tym roku, to jednak nie odbędzie się to bezboleśnie. Argumenty banków centralnych o „przejściowym” skoku inflacji nie zmieniają faktu, że ceny rosną, a obciążenie konsumentów rośnie z miesiąca na miesiąc.

Co prawda w tym tygodniu europejskie kontrakty terminowe na gaz ziemny spadają. Teraz gaz tanieje, jednak powiew zimnej pogody lub zwiększone napięcie między Europą a Rosją mogą ponownie zmienić kierunek cen.

„W perspektywie krótkoterminowej nie sądzimy, by rosnące ceny energii zagroziły wzrostowi w strefie euro, ponieważ rządy podjęły szybkie środki zaradcze” – uważa Nadia Gharbi, ekonomistka Pictet w Genewie. Ale trwały wzrost „może zakwestionować wzrost gospodarczy”, zwłaszcza jeśli rządy wycofają wsparcie, dodaje.

W Wielkiej Brytanii, gdzie zbankrutowały dwa tuziny dostawców energii dla gospodarstw domowych, najgorszym miesiącem będzie kwiecień. Wtedy wchodzi w życie nowy limit mający na celu ograniczenie wzrostu cen. Oczekuje się, że wzrośnie on o 50 proc. do poziomu prawie 2000 funtów.

Zdecydowanie za drogi prąd

Według Citigroup Inc, całkowity rachunek za energię pierwotną w Europie wyniesie około 1 biliona dol. Jednak podczas gdy poprzednie szczyty cen energii były w dużej mierze napędzane rosnącymi cenami ropy, tym razem chodzi o koszty ogrzewania i zasilania wszystkiego, od domów po transport i duże zakłady przemysłowe .

„Gaz i elektryczność stają się w Europie zaporowo drogie” – napisali analitycy Citi, w tym Alastair Syme. „Konsumenci i przemysł w całym regionie będą prawdopodobnie musieli dokonać trudnych wyborów dotyczących zużycia energii”.

Niektóre firmy podejmują radykalne kroki

Tymczasem presja kosztowa zmusza niektórych przedsiębiorców do podjęcia radykalnych kroków.

Palettes53, rodzinna firma, producent palet w pobliżu Le Mans w północno-zachodniej Francji, postanowił zaprzestać korzystania z energii elektrycznej wytwarzanej w elektrowni jądrowej i przestawić się na generator diesla.

Yannick Chopin, który prowadzi firmę Palettes53, mówi, że to jego jedyna opcja, mimo że będzie potrzebował dużo oleju napędowego. Pozostanie przy zasilaniu z sieci zwiększyłoby wydatki na energię pięciokrotnie, co podniosłoby o 50 proc. całkowity koszt działania firmy.

„Gdybyśmy nie działali od razu, mielibyśmy problemy z gotówką” – powiedział Chopin. „Przeszliśmy przez kilka kryzysów, takich jak kryzys finansowy w 2008 roku. To właśnie ten kryzys martwi nas najbardziej”.

Obciążenia firm mają również konsekwencje dla konsumentów, jeśli firmy muszą pobierać wyższe opłaty, aby chronić zyski. Portugalski producent papieru Navigator powiedział, że podniesie ceny chusteczek higienicznych o 15 proc. ze względu na wyższe koszty energii, logistyki i surowców. Z podobnych powodów, detalista mebli Ikea podnosi ceny o średnio 9 proc na swoich rynkach.