Jak zapowiedział Biały Dom, prezydent USA Joe Biden złoży w Polsce wizytę w dniach 21-22 lutego br. Wcześniej spotka się m.in. z sekretarzem generalnym NATO, premierem Wielkiej Brytanii, kanclerzem Niemiec oraz prezydentami Francji, Litwy i Słowacji.

Według prof. Koźmińskiego Polska m.in. z racji swojego położenia stała się jednym z ważniejszych partnerów Stanów Zjednoczonych w realizacji "wielkiej polityki amerykańskiej". Świadczy o tym m.in. utworzenie bazy wojsk USA w Jasionce pod Rzeszowem, a także rola, jaką Polska pełni w dostawach pakietów pomocowych dla Ukrainy. "Powstaje u nas olbrzymia baza logistyczna, która będzie miała, a właściwie już ma, duże znaczenie dla naszego rozwoju gospodarczego" - powiedział PAP prezydent honorowy Akademii im. Leona Koźmińskiego.

W jego ocenie Stany Zjednoczone budują wokół Ukrainy pas bezpieczeństwa, który zaczyna się w Rumunii, a kończy w krajach skandynawskich. "Polska ma istotne znaczenie w realizacji tego planu ze względu na położenie, potencjał ludnościowy, zbrojeniowy i ekonomiczny" - wskazał.

Pytany dlaczego Stany Zjednoczone w momencie napiętej sytuacji wokół Tajwanu, angażują tak duże siły w Europie, wyjaśnił, że USA walczą o utrzymanie pozycji globalnego mocarstwa, co m.in. wiąże się z konkretnymi korzyściami ekonomicznymi. "Np. do producentów amerykańskiego sprzętu wojskowego ustawiają się kolejki. Ponadto rośnie eksport ropy, gazu i żywności, co m.in wpływa na spadek bezrobocia, przyśpiesza tempo wychodzenia gospodarki z kryzysu postpandemicznego" - wskazał.

Reklama

Zauważył też, że Rosja ze światowego rynku zbrojeniowego została dziś niemal wykluczona, "bo nie jest w stanie wyposażyć nawet własnej armii". Wskazał, że w wyniku wprowadzania kolejnych pakietów sankcyjnych a także naciskom militarnym NATO, Rosja została zdegradowana o dwie klasy zarówno militarnie, politycznie i ekonomicznie. "Proces ten będzie kontynuowany: USA nadal będzie zasilać Ukrainę i umacniać pas bezpieczeństwa" - powiedział.

Profesor zaznaczył również, że prezydent USA Joe Biden ma świadomość, że Rosja, mimo społeczno- ekonomicznej degradacji jest mocarstwem nuklearnym. "Biden dwa razy spotkał się w przeszłości z Putinem i wie, że jest on w stanie złamać każde zawarte wcześniej porozumienie. Wie też, że Europa nie jest w stanie zbudować znaczącej siły militarnej w najbliższym czasie" - tłumaczył.

W ocenie prof. Koźmińskiego, realizowana przez Stany Zjednoczone polityka w Europie sprawia, że Polska, mimo, że jest państwem graniczącym z wojną, to dzięki zwiększonej obecności sił NATO, jest krajem bezpiecznym. Ponadto - jak zaznaczył - "na wojnach zawsze się zarabia i Polska może to wykorzystać".

Wskazał, że pozytywne efekty gospodarcze widać np. w Rzeszowie, który od miesięcy jest nie tylko siedzibą stacjonowania wojska, ale też miejscem spotkań m.in. polityków, urzędników czy przyczółkiem dla dziennikarzy z całego świata. "Dla lokalnych hoteli, restauracji a także firm dostarczających różne produkty i usługi to duży bodziec rozwojowy " - powiedział. Przypomniał, że amerykańskie bazy wojskowe w Niemczech stały się bardzo ważnym elementem prorozwojowym po II wojnie światowej, ponieważ miliardy rządowych dolarów trafiały do niemieckich firm, które budowały obiekty dla wojska, dostarczały różnego rodzaju towary czy usługi. "Niemcy zbudowały swoją pozycję na amerykańskiej obecności" - podsumował.

Ekonomista nie spodziewa się jednak, żeby Polska stała się istotnym parterem gospodarczym USA. W jego ocenie możemy np. zwiększyć import surowców, co wpłynie na poprawę naszego bezpieczeństwa energetycznego. "Możemy też skorzystać na transferze nauki i technologii, niewykluczone jest zawarcie umów na serwisowanie amerykańskiego sprzętu wojskowego. Oczywiście pod warunkiem, że nauczymy się jak to robić, ale uważam, że wożenie uszkodzonych czołgów czy wyrzutni za ocean, ekonomicznie jest bez sensu" - ocenił. Dodał, że nie spodziewałby się np. znaczącego zwiększenia inwestycji przemysłowych, w które obecnie, dzięki polityce Bidena, bardziej opłaca się inwestować w USA niż w innych krajach.

Przypomniał, że Stany Zjednoczone przeznaczą 369 mld dolarów w ciągu 10 lat - głównie w postaci ulg podatkowych - na inwestycje m.in. w energię odnawialną, termomodernizację domów, zakup samochodów elektrycznych produkowanych w USA oraz ograniczenie emisji metanu. Wcześniej Biden podpisał warty 1,2 biliona dol. pakiet wydatków na infrastrukturę oraz 280 mld na inwestycję w badania naukowe i produkcję półprzewodników.

Profesor uważa, że polityka USA, której celem jest m.in. nowa faza industrializacji kraju, budzi niepokój Unii Europejskiej, obawiającej się exodusu firm za ocean. "Europa szykuje wprawdzie odpowiedź na plan Bidena, ale obawiam się, że nawet jeśli UE zaoferuje firmom wsparcie inwestycyjne o podobnej wartości, to nie będzie w stanie wygrać, ponieważ pod względem swobód gospodarczych czy systemu prawnego, UE nie jest tak konkurencyjna" - wyjaśnił.

Natomiast - jak zaznaczył - głównym partnerem gospodarczym Polski jest Unia Europejska. Przypomniał, że po doświadczeniach pandemii, łańcuchy dostaw w biznesie skracają się i będą się skracać. "Coraz trudniej wyobrazić sobie, że niemieckie czy hiszpańskie firmy zaopatrują się w Chinach czy w Indiach. Będą zmuszone sięgać do Czech, Słowacji, Węgier i do Polski, przy czym Polska dysponuje największym kapitałem ludzkim i technologicznym" - mówił. Jego zdaniem, nasz kraj ma szansę stać się bazą produkcyjno - zaopatrzeniową dla przemysłu europejskiego, co zagwarantuje nam szybki rozwój na kolejne lata. (PAP)

autor: Ewa Wesołowska