Jak podał CNBC, zastępca dyrektor zarządzającego MFW Gita Gopinath powiedziała w przemówieniu na Uniwersytecie Stanforda, że wydarzenia takie jak globalna pandemia i inwazja Rosji na Ukrainę zakłóciły światowe stosunki handlowe w sposób niespotykany od czasów zimnej wojny.

Gopinath uważa, że kraje na całym świecie coraz częściej kierują się względami bezpieczeństwa gospodarczego i narodowego przy ustalaniu, z kim handlują i w co inwestują, dlatego wybierają między Chinami a USA.

Jak ocenia Gopinath, wzmacnianie odporności gospodarczej niekoniecznie jest złe, jednak tendencja do fragmentacji rynku grozi odejściem od globalnego systemu handlu opartego na uniwersalnych zasadach i utratą korzyści wynikających z globalnej integracji gospodarczej.

Reklama

Handel między blokami spada

Gopinath stwierdziła, że wymiana handlowa pomiędzy gospodarczymi blokami skoncentrowanymi wokół Chin i Stanów Zjednoczonych spadła w porównaniu z wolumenem handlu między krajami w ramach ugrupowań. Blok USA obejmuje głównie Europę, Kanadę, Australię i Nową Zelandię. Kraje skłaniające się ku Chinom to Rosja, Erytrea, Mali, Nikaragua i Syria.

CNBC podało, że od czasu inwazji na Ukrainę handel między blokami spadł o około 12 proc., a bezpośrednie inwestycje zagraniczne o 20 proc. w porównaniu z inwestycjami w obrębie bloku. W obliczu rosnących napięć z Zachodem szczególne trudności z zatrzymaniem inwestycji zagranicznych mają Chiny.

Przyszły wpływ podziału świata

Fragmentacja gospodarcza świata nie osiągnęła jeszcze takiego samego poziomu jak w czasie zimnej wojny. Jednak Gopinath uważa, że ze względu na większą zależność gospodarki światowej od handlu, potencjalne skutki obecnego podziału świata na dwa bloki są znacznie poważniejsze niż te sprzed lat.

MFW szacuje, że w przypadku realizacji skrajnego scenariusza fragmentacji globalne PKB może spaść aż o 7 proc. W przypadku łagodnych podziałów spadnie o około 0,2 proc. - podało CNBC

MFW ocenia też, że prawdopodobnie na tym podziale najbardziej ucierpią kraje o niskich dochodach, a to ze względu na ich większą zależność od importu produktów rolnych i inwestycji zagranicznych z bardziej rozwiniętych gospodarek.