Wystarczy podejrzenie i donos sąsiada, by stracić pomoc antykryzysową

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 marca 2021, 09:23
koronawirus złoty
<p>koronawirus złoty</p>/ShutterStock
Wystarczy podejrzenie naruszenia zakazów pandemicznych, by stracić pomoc antykryzysową; donos sąsiada może przekreślić rządowe wsparcie - pisze w czwartek "Rzeczpospolita".

Gazeta przypomina, że otwarcie restauracji czy hotelu wbrew zakazom ustanowionym w stanie epidemii to złamanie prawa, a kto tak postępuje, nie powinien korzystać z różnych form pomocy publicznej, przewidzianej dla przedsiębiorców dotkniętych kryzysem. Takie cele - jak wskazuje - ma przepis art. 23 ustawy antycovidowej, obowiązującej od listopada 2020 r.

Jednak złamanie zakazu nie zawsze jest ewidentne, o czym świadczy zdarzenie z Wrocławia z grudniu 2020 r., tuż przed Bożym Narodzeniem. Jak informuje gazeta, wówczas jedna z tamtejszych restauracji pod koniec dnia pracy zamknęła wejście, a wewnątrz jej pięciu pracowników urządziło sobie "śledzika". W tym czasie nie sprzedawano żadnych posiłków na wynos ani nie przyjmowano klientów w lokalu, jednak widok biesiady zwrócił uwagę "życzliwych" sąsiadów, którzy zawiadomili policję, a ta przyjechawszy na miejsce, stwierdziła że złamano zakaz działalności gastronomicznej i wlepiła właścicielce mandat.

Restauratorka podkreśliła w rozmowie z gazetą, że udało się wówczas przekonać funkcjonariuszy, że nie było tam zakazanego zgromadzenia, bo było ich tylko pięcioro. "Ale naruszenie zakazu stwierdzono, choć przecież nie obsługiwaliśmy klientów" – opowiada.

"W tym przypadku nie było dalszych konsekwencji dla firmy prowadzącej restaurację. Jednak według ustawy antycovidowej, co do zasady policja lub sanepid powinny poinformować o +naruszeniu+ organy udzielające pomocy. Przepis art. 23 jest tak sformułowany, że nie jest wymagane formalne udowodnienie złamania zakazu" - zaznacza "Rzeczpospolita". Cytuje adwokata i eksperta Business Centre Club, który mówi gazecie, że przepis ten pozwala wstrzymać pomoc dla przedsiębiorcy, nawet tylko przy podejrzeniu naruszenia zakazów pandemicznych.

"W sytuacjach podobnych do tej z Wrocławia pomoc może być cofnięta natychmiast. Dotyczy to – jak to głosi ów fatalny art. 23 – pomocy publicznej. Chodzi zatem o wsparcie udzielane w gotówce przez Polski Fundusz Rozwoju, ale też o rozmaite świadczenia i ulgi, udzielane np. przez urzędy pracy czy urzędy skarbowe. Jak zauważa w rozmowie z gazetą Leszek Rydzewski, adwokat i partner w kancelarii Andersen Tax & Legal, w takiej sytuacji przedsiębiorca musi zwrócić uzyskaną pomoc, a decyzja organu udzielającego pomocy będzie egzekwowana w trybie egzekucji administracyjnej. Zwraca uwagę, że gdy pomoc pochodzi z PFR, sytuacja może być szczególnie trudna" - czytamy w "Rzeczpospolitej".(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj