Ekspert: Nasz region może przejąć inwestycje z Azji. Pandemia zmieni sposób oceny inwestycji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 czerwca 2020, 18:56
Przejęcie części inwestycji z Chin lub Azji Południowo-Wschodniej może dostarczyć potrzebnego impulsu rozwojowego naszemu regionowi - twierdzi w komentarzu dla PAP dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak.

Arak odniósł się w ten sposób do słów prezydenta Andrzeja Dudy, który podczas czwartkowego spotkania z przedstawicielami amerykańskiego biznesu wskazał, że "jest zielone światło, żeby amerykańskie firmy miały w naszym kraju jak najlepsze warunki inwestowania, rozwijania się, tego wszystkiego, co jest potrzebne do tego, by mówić o bardzo dobrze funkcjonującej, budującej się współpracy gospodarczej".

Według dyrektora PIE, w najbliższej przyszłości możemy mieć do czynienia z dwoma procesami: z powrotem części produkcji do Europy oraz zmianą sposobu kalkulowania ryzyk przy podejmowaniu decyzji o nowych inwestycjach, także przez biznes amerykański.

Podkreślił, że komisarze europejscy już dziś mówią, że produkcja części leków musi wrócić do Europy. A rządy krajów Unii chcą na nowo określić listę sektorów strategicznych, które będą chronić przed relokacją do Azji lub zachęcać przez subsydia lub kary do tego "by powróciły do nich". Zauważył, że celem nowej strategii jest zwiększenie bezpieczeństwa, m.in. poprzez skracanie łańcuchów dostaw, a w efekcie lepszą ich kontrolę, nawet kosztem podniesienia cen. "To może wyhamować wolumen inwestycji lokowanych w Chinach" - zaznaczył.

Arak uważa, że Polska może wykorzystać globalne przeorientowanie i awersję do ryzyka, ponieważ ma dobrą pozycję startową. "Według Financial Times byliśmy w 2019 r. krajem najczęściej, po Wielkiej Brytanii i Rosji, wybieranym do lokowania inwestycji zagranicznych w Europie. Inwestycje typu greenfield zrealizowane w Polsce były warte ponad 22 mld dolarów" - twierdzi.

Wskazuje też, że do kwietnia 2020 r. liczba projektów inwestycyjnych w Polsce wzrosła o 15 proc. w stosunku do liczby z tego samego okresu rok temu. "Jeżeli ta tendencja by się utrzymała i nowe inwestycje byłyby przede wszystkim realizowane w Europie Środkowej to nasz kraj obok Niemiec mógłby zyskać nawet 8,3 mld dolarów wartości dodanej tworzonej rocznie w naszej gospodarce" - podkreśla.

Bardzo ciekawy - jego zdaniem - jest też proces przenoszenia do Polski usług. Zauważa, że nasz kraj od kilku lat eksportuje przede wszystkim usługi, a nie tylko maszyny, samochody i części do nich. "W momencie w którym technologiczni giganci tworzą u nas huby cyfrowe może być to okazja do tego, by Polska została zapleczem nowych technologii w naszej części świata" - wskazał. Dodał, że na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy dwóch topowych cyfrowych graczy zadeklarowało inwestycje warte ponad 3 mld dolarów w naszym kraju. "Za tymi działaniami mogą pójść kolejne” - uważa. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj