Wskaźnikiem, który w najbardziej syntetyczny sposób pokazuje koniunkturę w gospodarce, jest wzrost produktu krajowego brutto. Pod tym względem byliśmy w III kwartale regionalnym liderem. Według danych Eurostatu wzrost PKB sięgnął 5,7 proc. w skali roku. Żaden inny kraj w tej części Europy nie osiągnął dynamiki na poziomie 5 proc.

Samo tempo wzrostu gospodarczego nie odpowiada jednak na pytanie, czy gospodarce nie grozi powstanie nierównowagi, która doprowadziłaby do powstania poważnych problemów w przyszłości. Może to być nadmierna inflacja, bańka na rynku nieruchomości czy zbyt szybki wzrost importu, który może skutkować powstaniem dużego deficytu w bilansie płatniczym.

Żeby to sprawdzić, porównaliśmy 10 wskaźników makroekonomicznych dla 11 krajów naszego regionu. Pod uwagę braliśmy wzrost PKB oraz jego składowe: konsumpcję prywatną i inwestycje, inflację, wzrost cen mieszkań, wysokość krótkoterminowych stóp procentowych, dynamikę produkcji przemysłowej i handlu, stopę bezrobocia oraz roczne tempo wzrostu importu. Wszystkie dane pochodziły z Eurostatu. Gdy brakowało najświeższych, wykorzystywaliśmy dane za poprzedni okres.

Sprawdzaliśmy zarówno, jak wypada porównanie między krajami, jak i bieżące wyniki każdej gospodarki na tle jej historycznych osiągnięć.

W pierwszym przypadku kraj z najwyższym (w przypadku stopy bezrobocia i stopy procentowej – najniższym) wskaźnikiem dostawał 10 punktów, kolejny – dziewięć, i tak dalej aż do zera. Na koniec dla każdego kraju wyciągnęliśmy średnią.

>>> Czytaj też: Minister finansów: Widzimy oznaki spowolnienia w gospodarce. Podejmujemy działania

W drugiej „kategorii” dla każdego wskaźnika w danym kraju porównywaliśmy najnowsze wskazanie z najwyższym wynikiem od początku 2008 r., czyli jeszcze z okresu przed wybuchem ostatniego kryzysu finansowego. W ten sposób sprawdzaliśmy, ile danemu krajowi brakuje do „prędkości maksymalnej”.

Na koniec wyniki poszczególnych gospodarek również sprowadziliśmy do skali 0–10. Pozwoliło nam to stworzyć wspólny indeks uwzględniający porównanie bieżących wyników zarówno między poszczególnymi krajami, jak i na tle danych historycznych.

Jak wynika z obu porównań, miano najbardziej rozgrzanej gospodarki regionu należy się Węgrom. Wprawdzie wzrost gospodarczy wyniósł tam w III kwartale „tylko” 4,9 proc., ale to najlepszy wynik w ostatnich 10 latach (takie samo tempo wzrostu było w II kwartale). Popyt konsumpcyjny był o 5,3 proc. wyższy niż rok wcześniej. To czwarty kwartał z rzędu, w którym wydatki gospodarstw domowych rosną realnie w tempie przekraczającym 5 proc. Inwestycje zanotowały z kolei wzrost na poziomie 20 proc. w skali roku. Węgry należą do krajów o najniższej stopie bezrobocia (lepiej pod tym względem jest tylko w Czechach). Mają wreszcie jedną z najwyższych dynamik importu.

„Wzrost gospodarczy Węgier w III kwartale był najwyższy od 2004 r., ale struktura aktywności gospodarczej jest wysoce niezrównoważona. Dlatego oceniamy, że bieżąca ścieżka wzrostu jest nie do utrzymania w przyszłości” – skomentowali w niedawnej analizie ekonomiści grupy ING.

Na drugim miejscu znalazła się Słowenia. Tam dynamika PKB również zbliża się do 5 proc. Szybko rosnący popyt znajduje odbicie w wynikach sprzedaży detalicznej. Bałkański kraj notuje też najwyższą w regionie – wyraźnie przekraczającą 10 proc. w skali roku – dynamikę cen mieszkań (w przypadku cen mieszkań porównywalne dane dotyczą II kwartału br.).

Polska na naszej liście najbardziej rozgrzanych środkowoeuropejskich gospodarek jest na trzecim miejscu. Zawdzięczamy to wysokiemu wzrostowi gospodarczemu i dobrym wynikom przemysłu. To, że przetwórstwo w znacznej mierze rosło dotychczas dzięki zamówieniom z zagranicy, ograniczało ryzyko powstawania nierównowag. Dane wskazują też, że nasze firmy okazały się bardziej odporne na sygnały spowolnienia w Europie Zachodniej niż fabryki w innych krajach regionu. Na korzyść naszej gospodarki – w porównaniu z innymi krajami regionu – przemawia również niższa niż w tamtych inflacja oraz stosunkowo wysokie stopy procentowe. Pierwsze jest oznaką zrównoważenia gospodarki. Drugie temu zrównoważeniu służy. Jak często powtarzają ekonomiści, obszarem, w którym mogą pojawić się problemy, jest rynek pracy. Niskie bezrobocie i trudności ze znalezieniem nowych ludzi do pracy mogą skutkować żądaniami podwyżek płac, a w dalszej kolejności wyższą dynamiką cen.

Na dole zestawienia DGP znalazła się Chorwacja, gdzie wzrost PKB od roku nie przekracza 3 proc., a dynamika konsumpcji spowolniła ostatnio do 2,7 proc., czyli najniższego poziomu od niemal trzech lat. Położony nad Adriatykiem kraj szczególnie słabo wypada w porównaniach z innymi gospodarkami naszego regionu.

>>> Czytaj też: Agencja Fitch podnosi prognozy wzrostu PKB dla Polski na lata 2018 i 2019