Borys spytany, czy epidemia może być szansą dla polskich przedsiębiorców, odparł, że jest to "zbyt duża siła destrukcyjna", ale jest szansa dla krajowej gospodarki w przyciągnięciu większej ilości krajowych inwestycji. "Część firm z Europy czy Stanów Zjednoczonych ostrożnie podchodzi teraz chociażby do lokowania inwestycji w dalekiej Azji. Polska może skorzystać chociażby w tym wymiarze przyciągnięcia większej liczby inwestycji zagranicznych. I z drugiej strony widać to po danych dotyczących rynku pracy, nie mamy wzrostu bezrobocia od roku. Mamy też jeden z niższych spadków PKB" - wskazał.

Jak wyjaśnił, na wsparcie gospodarki i zachowanie miejsc pracy trafiło ponad 150 mld zł, czyli blisko 7 proc. PKB. "Natomiast jako Polski Fundusz Rozwoju mamy zabezpieczone środki na ponad 30 mld zł, które możemy użyć na dodatkowe wsparcie. Musi być jednak ono adekwatne do potrzeb" - wskazał.

Spytany o to, czy po epidemii polska gospodarka będzie w światowej hierarchii trochę wyżej, powiedział, że w tym znaczeniu, że podczas kryzysu nadrobimy część zaległości, to "rzeczywiście". "Natomiast wynika to z tego, że część krajów po prostu ma mocniejsze spadki gospodarki niż Polska. (...) Mamy szansę, by do końca przyszłego roku de facto osiągnąć poziom gospodarki taki, jaki był przed koronawirusem. Dla wielu krajów jest to perspektywa rok czy dwóch lat później" - zaznaczył. (PAP)