Forsal logo

Rządy najemnych menedżerów. Prawdziwych kapitalistów już nie ma

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 lipca 2020, 21:30
Henry Ford i Barney Oldfield_1902 (Domena Publiczna)
<p>Henry Ford i Barney Oldfield, 1902 (Domena Publiczna)</p>/Wikimedia Commons
Skoki technologiczne są możliwe wyłącznie w warunkach, gdy przedsiębiorca zarządza firmą i kontroluje własny kapitał, a nie gdy jest zaledwie udziałowcem albo zarządzającym.

Nie jestem fanem filmów dokumentalnych Michaela Moore’a, ale ostatni, w którym maczał palce (jako producent wykonawczy) – „Planet of The Humans” – otworzył mi oczy. Nie, nie stałem się zwolennikiem idei „degrowth” – przekonania, że drogą do ocalenia Ziemi jest ograniczenie produkcji i konsumpcji – ani nie przestałem uważać kapitalizmu za najlepszy ustrój, jaki wymyśliła ludzkość. Uderzyło mnie co innego. Moore i reżyser filmu Jeff Gibbs starają się wykazać, że cała ta wielka narracja o zielonej energii to tylko PR-owa skorupa, pod którą sitwa powiązanych ze sobą korporacji zgarnia kolejne miliardy rządowych dotacji, kierując się zyskiem, a nie dobrem planety. Wielki biznes się nie zmienił – dowodzą filmowcy – i ilustrują swoją tezę… wypowiedzią Ala Gore’a, byłego wiceprezydenta USA i zasłużonego działacza klimatycznego. Jak jego zdaniem należy walczyć o środowisko? – Wykorzystujmy kapitalizm, daje on ludziom bodźce do działania – odpowiada w dokumencie ekspolityk, dzisiaj szef funduszu inwestycyjnego Generation Investment LLP. Niezłe, prawda? Gore jako orędownik kapitalizmu. Co za czasy...

Ale i inne twarze zielonego kapitalizmu przewijające się w produkcji Moore’a są zaskakujące. Owszem, pojawiają się kontrowersyjni miliarderzy, jak bracia Koch, Richard Branson i Michael Bloomberg, ale występują obok bankierów, finansistów, polityków i aktywistów, którzy w życiu niczego nie wyprodukowali, lecz dzisiaj tworzą wspólny front zarabiający na energii z wiatru, słońca i biomasy.

Dlaczego za kapitalistów robią osoby, które z kapitalizmem nie mają wiele wspólnego? Bo prawdziwych kapitalistów już nie ma. To właśnie uświadamia film Gibbsa i Moore’a, choć pewnie nie taka była ich intencja. Kapitalistów zastąpili biurokraci o etatystycznych umysłach. Korporacje wymieniają się personelem z partiami politycznymi i nikt nie zauważa różnicy. Zysk, owszem, jest ich wspólną motywacją, ale osiągany wątpliwymi metodami: dzięki ulgom podatkowym, subsydiom, wsparciu regulacyjnemu. Efekt? Między innymi rosnące nierówności, spowolnienie produktywności oraz – rzecz jasna – brak dbałości o środowisko.

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraAtom mógłby zatrzymać zmiany klimatyczne. Dlaczego jest sabotowany od lat 70. XX wieku? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj