Resort Aktywów Państwowych może zostać wzmocniony przez część resortu infrastruktury. Takie informacje kuluarowo krążą od zeszłego tygodnia. Jako pierwszy napisał o nich w tym tygodniu portal Onet.pl. - Celem zmian byłoby wzmocnienie resortu i samego Sasina - usłyszeliśmy z kilku źródeł. Jego resort miałby realizować nie tylko politykę właścicielską, ale także w inwestycyjną. Z drugiej strony słychać, negocjacje koalicyjne trwają i nic nie jest przesądzone a to jedna z koncepcji.

Jaki miałby być merytoryczny sens zmian? – Chodzi o to, by cały proces inwestycyjny był w jednym miejscu – mówi nam członek rządu. Dziś resort infrastruktury odpowiada za infrastrukturę drogową, kolejową oraz budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. – W MAP PKP, PLK, Porty Lotnicze i LOT, które trudno oderwać od programów rządowych. Mamy więc sytuację, w której w jednym resorcie są spółki, a w drugim zadania – mówi nam polityk PiS. Zmiana miałaby spowodować, że instrumenty i wyznaczone cele znalazłyby się w jednym miejscu. Choć jak zauważa inny z naszych rozmówców, w tej koncepcji możliwe jest wyłączenie zadań dotyczących opłat drogowych i kwestii elektronicznego poboru opłat do resortu finansów. Dziś te kwestie są w departamencie dróg publicznych Ministerstwa Infrastruktury.

W pomyśle na przyłączenie do Ministerstwa Aktywów Państwowych, którym kieruje wicepremier Jacek Sasin, do resortu infrastruktury można znaleźć merytoryczne uzasadnienie. Wychodząc z kryzysu, jaki przyniósł COVID-19 i zamrożenie gospodarki, rząd zamierza zwiększyć inwestycje publiczne. Te zaś głównie dotyczą infrastruktury, czyli dróg i kolei. Kluczowe będzie sprawne wydawanie pieniędzy nie tylko publicznych, ale także tych, na które możemy liczyć z nowej perspektywy finansowej UE czy specjalnego unijnego Funduszu Odbudowy. Dzisiaj to resort aktywów nadzoruje np. spółki kolejowe, ale gros decyzji w sprawie inwestycji zapada w Ministerstwie Infrastruktury, którym kieruje Andrzej Adamczyk. Połączenie resortów mogłoby skrócić proces decyzyjny.

Ale nie wszyscy są przekonani, że cała infrastruktura powinna zostać wchłonięta przez MAP. – GDDKiA w MAP to trochę naciągany wariant. Zresztą drogi to nie tylko proces inwestycyjny, ale także bezpieczeństwo. W tym kontekście to bardziej sprawa administracji – przekonuje osoba z rządu.

Reklama

Przeciwnikiem fuzji tych resortów jest były wicepremier i minister gospodarki w rządzie AWS Janusz Steinhoff. – Minister infrastruktury wykonuje nie tylko funkcje związane z inwestycjami, ma także kompetencje związane z regulacjami. Minister aktywów państwowych, czyli dawny minister skarbu, nie powinien się nimi zajmować. Rozdzielenie funkcji regulacyjnych od właścicielskich to żelazna zasada administracji – tłumaczy Steinhoff.

Do MAP trafiłaby też zapewne część resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, gdyby podjęto decyzję o jego likwidacji, o czym również się mówi. Jednocześnie resort Jacka Sasina najchętniej pozbyłby się górnictwa, które trafiłoby z kolei do resortu klimatu. Inną opcją jest przejęcie górnictwa wraz z geologią przez Ministerstwo Klimatu, a wówczas to, co zostanie z resortu środowiska, mogłoby zostać połączone z Ministerstwem Rolnictwa. Pytanie tylko, czy do resortu klimatu przeniósłby się też nadzór nad spółkami górniczymi, bo raczej trudno wyobrazić sobie bez niego skuteczną politykę resortu w tym przełomowym dla kopalń czasie. Można bowiem odnieść wrażenie, że rozdzielenie regulacji energetycznych, które zostały umieszczone w Ministerstwie Klimatu, od nadzoru nad spółkami energetycznymi i górniczymi, który należy do Ministerstwa Aktywów Państwowych, nie do końca zdało egzamin. Nie można więc wykluczyć, że nastąpi powrót do opcji rozpatrywanej przy poprzedniej rekonstrukcji, czyli utworzenia Ministerstwa Energii i Klimatu.

Transformacja górnictwa jest związana z zapotrzebowaniem na energię, a to z kolei jest powiązane z zielonym ładem – zauważa osoba z rządu.

To, jak zostaną rozdzielone kompetencje w zakresie górnictwa, energetyki i klimatu, będzie miało duże znaczenie dla polityki w tym zakresie, która teraz wydaje się być zawieszona i na tę rekonstrukcję właśnie czekać. Już wiadomo, że rozmowy w sprawie programu dla górnictwa się przedłużą (miały trwać do końca września), rząd nadal nie przyjął długoterminowej strategii energetycznej, a wicepremier Jacek Sasin pod wpływem ostrego kursu Solidarnej Polski mówi o tym, że Polska chce przedłużyć dekarbonizację i liczy na zmianę unijnej polityki klimatycznej.

Resort aktywów państwowych z uwagi na podległe mu spółki już w tej chwili należy do najmocniejszych w rządzie. Przejęcie nowych zadań z resortu infrastruktury pozycję resortu i jego szefa jeszcze by wzmocniło.

Możliwe zmiany w resorcie aktywów państwowych będą elementem szerszego procesu rekonstrukcji. – Najważniejsza jest logika konsolidowania. A kto zostanie wzmocniony, a kto osłabiony, okaże się na końcu. To pokaże układ sił – mówi członek rządu. Możliwe wzmocnienie resortu Sasina podobnie jak innych spowoduje, że premier będzie miał w rządzie za partnerów silniejszych ministrów. – Sasin jest zaufanym człowiekiem Nowogrodzkiej, dlatego ma dostać więcej zadań – mówi nam osoba z rządu. Z drugiej strony także Mateusz Morawiecki ma być wzmocniony wewnątrz PiS i zostać jesienią wiceprezesem ugrupowania. To wskazuje, że prezes Kaczyński prowadzi politykę balansu sił wewnątrz całego układu rządowego.

Wiele spekulacji rekonstrukcyjnych dotyczy też Ministerstwa Finansów. Jego szef Tadeusz Kościński przez część osób w PiS był krytykowany za to, że po wybuchu pandemii zniknął, a ciężar polityki gospodarczej wzięli na siebie minister rozwoju Jadwiga Emilewicz oraz jeden z najbardziej zaufanych współpracowników premiera prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Ale pozycja Kościńskiego wydaje się być niezagrożona, bo to bliski współpracownik Mateusza Morawieckiego. Jego odejście mogłoby skończyć się tym, że na czele resortu stanie ktoś, kto nie będzie tak lojalny wobec szefa rządu. Kościński stara się wprawdzie o fotel prezesa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, ale jego szanse są niewielkie. – Jednak gdyby mógł zostać wiceprezesem banku, to na pewno premier będzie go do tego namawiał, chociaż Tadeusz dzisiaj mówi „nie” takiemu pomysłowi – ocenia nasz rozmówca z otoczenia szefa rządu. Gdyby tak się stało, Morawiecki musiałby poszukać kandydata na jego miejsce. Chętnych w samym resorcie nie zabraknie, bo dwaj najmłodsi wiceministrowie Piotr Patkowski i Jan Sarnowski na pewno mieliby ochotę objąć to stanowisko. Nasz informator podkreśla jednak, że szanse na to są niewielkie, zaś scenariusz bazowy to pozostanie w resorcie obecnego ministra finansów.