USA nakładają kolejne sankcje na chińskich urzędników

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 listopada 2020, 10:28
Władze USA objęły sankcjami kolejnych czworo chińskich urzędników, których oskarżyły o udział w ograniczaniu wolności Hongkongu. MSZ w Pekinie oceniło we wtorek, że sankcje naruszają prawo międzynarodowe, i zażądało ich natychmiastowego wycofania.

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo uzasadnił najnowszą partię sankcji rolą, jaką urzędnicy mieli odegrać w narzuceniu byłej brytyjskiej kolonii kontrowersyjnych przepisów o bezpieczeństwie państwowym. Zostaną oni pozbawieni możliwości wjazdu do Stanów Zjednoczonych, a wszelkie ich aktywa w USA mają być zamrożone.

„Te działania podkreślają dążenie USA do uznania odpowiedzialności kluczowych osób, które aktywnie pozbawiają swobód mieszkańców Hongkongu i podkopują autonomię Hongkongu” – oświadczył Pompeo.

Urzędnicy objęci nowymi sankcjami to: wicedyrektor chińskiego rządowego biura ds. Hongkongu i Makau Deng Zhonghua, wicekomisarz hongkońskiej policji Edwina Lau, nadinspektor policji Steve Li oraz wicedyrektor biura ds. ochrony bezpieczeństwa państwowego Li Jiangzhou – wynika z komunikatu władz USA.

Chińskie MSZ oceniło sankcje jako naruszenie prawa międzynarodowego i ingerencję w wewnętrzne sprawy Hongkongu i ChRL. Na rutynowym briefingu prasowym rzecznik resortu Wang Wenbin zażądał natychmiastowego wycofania sankcji i wezwał USA, by „zawróciły z błędnej drogi”.

Główny sekretarz hongkońskiej administracji Matthew Cheung określił sankcje jako „całkowicie niemożliwą do zaakceptowania, oburzającą” i „barbarzyńską ingerencję w wewnętrzne sprawy Hongkongu”. Cheung zastępował we wtorek na rutynowej konferencji prasowej szefową władz regionu Carrie Lam, która przebywa obecnie z wizytą w Makau.

Objęta sankcjami wicekomisarz Lau oświadczyła natomiast, że podejmowane przez USA próby utrudnienia hongkońskiej policji ochrony bezpieczeństwa państwowego będą nieskuteczne. W podobnym tonie wypowiedział się nadinspektor Li, który zapewnił, że policja jest „niewzruszona” tymi sankcjami.

Narzucone Hongkongowi pod koniec czerwca przepisy przewidują nawet dożywocie za nieprecyzyjnie określone przestępstwa, które Pekin ocenia jako działania wywrotowe, separatystyczne, terrorystyczne lub zmowę z obcymi siłami. Zachodnie rządy i wielu Hongkończyków uznało wprowadzenie tego prawa za poważne ograniczenie wolności i obiecanej autonomii Hongkongu.

Hongkong to jeden z punktów spornych w relacjach USA-Chiny, ocenianych jako najgorsze od dziesięcioleci. Władze USA ogłosiły już w sierpniu sankcje wobec szefowej administracji Hongkongu Carrie Lam, a także obecnego i byłego szefa hongkońskiej policji, oskarżając ich o ograniczanie swobód obywatelskich i tłamszenie ruchu demokratycznego w regionie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj