Rozmowa została opublikowana w poniedziałek wieczorem na stronie internetowej gazety.

Na stwierdzenie prowadzącej wywiad, że polityka obecnych władz USA była zakwestionowaniem tradycyjnych postulatów dyplomacji amerykańskiej, Pompeo odpowiedział, że metoda stosowana przez prezydenta Trumpa polega na „dostrzeganiu faktów i wyciąganiu wniosków”.

„Pozbyliśmy się pewnych podrygów grzecznościowych i uprzywilejowaliśmy politykę rezultatów” – zaznaczył sekretarz stanu, który w poniedziałek został przyjęty w Paryżu przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Amerykański polityk ocenił, że ta polityka polega na zapewnieniu bezpieczeństwa narodowi amerykańskiemu. Odrzucił tezę, jakoby „Zachód był w odwrocie”, i wyraził przekonanie, że „nasz system wartości musi być broniony”. „Dlatego przeciwstawiliśmy się działaniom Komunistycznej Partii Chin w świecie, również we Francji” – powiedział.

Amerykański sekretarz stanu zwrócił uwagę, że walka z terroryzmem islamskim to problem dotyczący nie tylko bezpieczeństwa, gdyż celem tej ideologii jest „osłabienie wartości zachodnich, które przyczyniły się do globalnego pokoju i dobrobytu”.

„Kiedy Ameryka jest potężna, co prezydent (Trump) określa jako +Ameryka przede wszystkim+, zwiększa się bezpieczeństwo wszystkich. Zarzucano nam, że wycofujemy się ze świata, a jest dokładnie na odwrót” – ocenił Pompeo.

Reklama

Wyraził powątpiewanie, czy Chinom uda się wyciągnąć korzyści z pandemii, która „przyszła z Wuhanu”, przewidując, że „zarówno w kwestii szczepionek, jak i terapii antywirusowej oraz gospodarki Zachód wykona skok naprzód”. Przypomniał, że na „chińskie niebezpieczeństwo” Trump zwracał uwagę już w kampanii przed poprzednimi wyborami prezydenckimi w USA w 2016 r.

Przeciwstawienie się Chinom może być kosztowne na krótką metę, ale „jeśli zrezygnujemy (z tej strategii - PAP), znajdziemy się w sytuacji kolonii, a nie partnerów autorytarnego reżimu chińskiego” - ostrzegł Pompeo, wyrażając nadzieję, że „wszyscy, którym drogi jest porządek międzynarodowy i suwerenność naszych krajów, będą wspólnie działać, by je zagwarantować”.

Omawiając nawiązanie stosunków dyplomatycznych z Izraelem przez Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn, Pompeo wyraził przekonanie, że „trwać będzie dążenie do pokoju i stabilności, które prowadzi przez uznanie Izraela jako ojczyzny Żydów”.

Ta umowa, do której doprowadziły USA, według sekretarza stanu wynika ze zrozumienia, że to irańscy ajatollahowie, a nie Palestyńczycy są główną przyczyną niestabilności na Bliskim Wschodzie.

Pompeo określił działalność Turcji w Azerbejdżanie, Libii i we wschodniej części Morza Śródziemnego jako „bardzo agresywną” i przyznał, że USA są „zaniepokojone rosnącym wykorzystywaniem militarnych możliwości” przez Ankarę. „Europa i USA powinny razem pracować nad przekonaniem (tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa) Erdogana, że to, co robi, nie leży w interesie jego narodu” – wezwał amerykański sekretarz stanu.