Kubańczycy stracili cierpliwość. I do rządu, i do biernych Amerykanów

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
16 lipca 2021, 22:00
Kuba Hawana
<p>Kuba, Hawana</p>/Shutterstock
Lekko zawoalowana groźba już pojawiła się w wystąpieniach kubańskich polityków, m.in. w nazywaniu demonstrantów „terrorystami”. A jak wiadomo: z terrorystami się nie negocjuje, do terrorystów się strzela

Rewolucje zwykle nie wybuchają wówczas, gdy nędza i ucisk osiągają apogeum, lecz wtedy, gdy sytuacja zaczyna się lekko poprawiać, ale w sposób i w tempie, które nie spełniają oczekiwań społecznych. To prawidłowość znana politologom i historykom. Na Kubie też ostatnio zaczęło się, pod pewnymi względami, robić lepiej – więc najpoważniejsze od 1994 r. zamieszki nie powinny dziwić.

Po śmierci Fidela Castro oraz po niedawnym przejściu na emeryturę jego brata Raúla reżimowi zabrakło przywódczych autorytetów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj