Trzaskowski: Jeszcze w środę usuniemy z trasy Marszu Niepodległości materiały budowalne

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 listopada 2021, 15:29
Rafał Trzaskowski
<p>Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski&nbsp;</p>/PAP
Jeszcze w środę z trasy Marszu Niepodległości usuniemy materiały budowlane - podkreślił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Z trasy marszu zabrane też zostaną kosze i stojaki na rowery; pytanie, kto za to wszystko zapłaci - dodał.

Prezydent Warszawy na środowej konferencji, nawiązując do wtorkowej decyzji o nadaniu formalnego statusu Marszowi Niepodległości, mówił, że "pełną odpowiedzialność" za organizację tego wydarzenia wzięli na siebie rządzący. "W związku tym odpowiadają też za to, co będzie się działo na ulicach Warszawy" - dodał.

Trzaskowski zaznaczył, że miasto od wielu dni współpracuje z Policją, aby przygotować Warszawę do marszu. "Zdecydowaliśmy się zabezpieczyć te wszystkie materiały budowlane, które były między innymi na rondzie Dmowskiego. Od kilku dni się tym zajmujemy. 200 ton trzeba wywieźć. Robimy to. Te materiały zostaną usunięte jeszcze dzisiaj" - zapowiedział.

"Trudno wyobrazić sobie, żeby materiały które ważą po kilkaset ton mogły zagrozić bezpieczeństwu, ale robimy to, bo prosiła nas o to Policja" - dodał.

Z Policją, jak przekazał, władze miasta rozmawiały też o kwestiach dotyczących koszy na śmieci i rowerów, które również zostaną usunięte z trasy marszu. "Pytanie jest oczywiście takie, czy kosze, tudzież prace remontowe, kłócą się dzisiaj z patriotyzmem i kto za to wszystko zapłaci, dlatego że to są koszty niebagatelne" - powiedział prezydent Warszawy.

Trzaskowski podkreślał również, że oprócz zabezpieczenia marszu ratusz pracuje nad tym, aby miasto jak najlepiej funkcjonowało. Odradzał korzystania w centrum stolicy z samochodów i zapowiedział, że autobusy i tramwaje będą skierowane na objazdy. Od rana funkcjonować będzie sztab kryzysowy. "Będziemy dokładnie obserwować to, co się w Warszawie dzieje" - powiedział prezydent Warszawy.

Ocenił też, że "rządzący niestety skomplikowali sytuacje przez to, że zamiast wziąć odpowiedzialność kilka miesięcy temu za organizowanie tego typu obchodów, zrobili to dosłownie dwa dni przed 11 listopada". "Normalnie 30 dni przed tego typu uroczystościami powinno się zgłosić taką decyzję po to choćby, żeby zablokować pas drogi" - zaznaczył.

"Mam szczerą nadzieję, że jutro obędzie się bez ekscesów. Olbrzymia większość tych osób, które chcą wziąć udział w Święcie Niepodległości, to ludzie, którzy chcą po prostu uczcić święto i nie zamierzają na pewno robić tego w sposób, który miałby jakiekolwiek znamiona zagorzenia dla bezpieczeństwa" - zaznaczył. "Można się niestety spodziewać tego, że będziemy świadkami tego typu scen jak rok temu i za to odpowiedzialność wezmą rządzący. Mam nadzieję jednak że Policja tutaj stanie na wysokości zadania" - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj