Wiceszef resortu infrastruktury był pytany w środę na antenie TVP 1, co by się stało, gdyby szefowa Komisji Europejskiej usłuchała apelu części europarlamentarzystów, by blokowała KPO, bo Polska nie radzi sobie z praworządnością. Wskazał: "Nie widzę takiej opcji, żeby ostatecznie Polska tych pieniędzy nie dostała. To by znaczyło, że (...) nie istnieje UE".

Pięć frakcji w Parlamencie Europejskim domaga się w liście do KE, by powstrzymała się od zatwierdzenia polskiego KPO, dopóki nie zostaną spełnione wszystkie warunki rozporządzenia ws. Funduszu Odbudowy. List, którego autorami są liderzy grup Europejskiej Partii Ludowej, Socjalistów i Demokratów, Odnowić Europę, Zielonych i Lewicy, opublikowała na swoim profilu EPL.

Reklama

"Scenariusza, w którym ich nie dostaniemy, moim zdaniem nie ma"

Horała stwierdził, że Unia Europejska jest związkiem państw opierających się na traktatach, wspólnie przyjętych zasadach. Jego zdaniem zablokowanie pieniędzy byłoby jawnym złamaniem zasad, na które wszyscy się umawiali. "Możliwe jest pewne przeciąganie w czasie, ale sam fakt, że właśnie teraz, gdy Polska fizycznie broni przed agresją UE, pomysł, żeby nadal Polskę chłostać tego rodzaju deklaracjami, to jest przejaw jakiegoś ideologicznego i politycznego szaleństwa" - ocenił.

Dopytywany, co się stanie, jeśli tych pieniędzy nie będziemy dostawali, odpowiedział: "Scenariusza, w którym ich nie dostaniemy, moim zdaniem nie ma". Jak tłumaczył wiceminister, można zwlec do końca pewnych terminów, a nie jak normalnie bywa - wypłacać np. z początku czy w trakcie trwania. "Jeszcze parę miesięcy czy kilkanaście tygodni można wypłatę środków z KPO opóźniać i później trzeba będzie je wypłacić" - zaznaczył.

Zdaniem Horały "Polska sobie poradzi", bo finanse publiczne są w bardzo dobrym stanie. "Polski obecnie zagłodzić się nie da, wytrzymamy do momentu, kiedy te środki wpłyną; nie będzie negatywnych reperkusji dla polskiej gospodarki" - powiedział.

"To jest wybuch bomby obosiecznej..."

Pytany, czy Polska w związku z kryzysem granicznym nie powinna zablokować białoruskiej granicy, wskazał, że byłaby to broń obosieczna. "To jest wybuch bomby obosiecznej, która będzie razić na obu kierunkach, w tym również bardzo mocno nas" - ocenił. Według niego zapewne jest to jedna z opcji, która leży na stole, ale "zastosowanie jej trzeba będzie bardzo dobrze przemyśleć".

Podkreślił, że dla wielu firm oznaczałoby to zerwane łańcuchy logistyczne. "W dłuższej perspektywie ryzykowalibyśmy tym, że Nowy Jedwabny Szlak i ten cały strumień towarów przeniesie (się) na inny kanał, np. na tzw. szlak północny przez Petersburg. Tego też byśmy nie chcieli" - powiedział. Dodał, że jest cały szereg innych środków, których będzie można użyć, zanim dojdzie do zablokowania białoruskiej granicy. "To bym jako jedną z ostateczności trzymał" - stwierdził wiceminister infrastruktury.

W czwartek w Brukseli mają się odbyć rozmowy z Komisją Europejską dotyczące ostatecznych zapisów w Krajowym Planie Odbudowy (KPO). Z budżetu polityki spójności na lata 2021-2027 Polska ma do dyspozycji ok. 76 mld euro. Z KPO, który ma wspomóc gospodarkę po pandemii COVID-19, Polska wnioskuje o 23,9 mld euro dostępnych w ramach grantów oraz o 11,5 mld euro z części pożyczkowej.