Lider PO został zapytany na konferencji prasowej w Mińsku Mazowieckim, jakie działania powinny zostać podjęte w związku ze wzrastającą liczbą zachorowań na COVID-19.

Tusk przyznał, że chciałby, aby to eksperci i lekarze decydowali, jakie środki i metody działania powinna stosować administracja państwowa w walce z pandemią. "Ja mam zaufanie do lekarzy, do ekspertów, do naukowców. Nie mam zaufania do twórców różnych mitów i przesądów" - dodał.

Reklama

Przypomniał też propozycję, którą złożył rządowi w listopadzie ubiegłego roku: jeśli rząd wprowadzi rozwiązania zaproponowane przez ekspertów i lekarzy, to opozycja nie będzie za to krytykowała rządu, tylko go wspierała.

"Ta oferta ze strony PO była bardzo uczciwa i przyzwoita (...), ona jest cały czas na stole. Podejmiecie działania na rzecz walki z pandemią, a nie na rzecz swojej propagandy, to dostaniecie od nas poparcie bez żadnego handlowania, bez żadnego chandryczenia się. Każdy chciałby mieć taką opozycję, która z góry zapowiada wsparcie nawet najtrudniejszych decyzji" - powiedział szef PO.

Środowe dane mówią o 30 586 nowych zakażeniach koronawirusem i śmierci 375 osób z COVID-19. Liczba potwierdzonych od początku pandemii przypadków to 4 373 718, zmarło 103 062 chorych z COVID-19.(PAP)

Tusk: Jestem prawie pewien, że komisja śledcza w Sejmie powstanie

Na konferencji prasowej w Mińsku Mazowieckim Tusk był pytany o swoją wtorkową wypowiedź, że jest 90 procent szans na powołanie w Sejmie komisji śledczej ws. Pegasusa. "Tak naprawdę nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek w polskim Sejmie nie chciał ujawnienia prawdy" - powiedział szef PO.

Przypomniał, że pojawił pomysł badania podsłuchów nie tylko ostatnio, ale w dłuższym okresie, także obejmującym rządy PO-PSL, za czym optował Paweł Kukiz. "O ile wiem PSL uznało, że w ogóle lepiej od 2005 r., żeby objąć całość rządów PiS, a także PO i PSL" - zaznaczył Tusk.

"Pomyślałem sobie, a czemu nie? Nie mam absolutnie żadnych powodów, żeby cokolwiek ukrywać. Chcą zbadać 8 lat naszych rządów, jeśli chodzi o podsłuchiwanie i używanie służb specjalnych, nie mam z tym żadnego problemu" - zapewnił. "Nikt nie ma powodu, mówię o tych którzy mają czyste sumienie, żeby zablokować powołanie takiej komisji śledczej" - mówił Tusk.

Dodał, że dotarły do niego oferty współpracy "ze strony posłanek i posłów, którzy wspierają na co dzień PiS". Nie chciał jednak mówić o nazwiskach.

"Z satysfakcją stwierdzam, że w szeroko pojętym obozie rządzącym jest coraz więcej ludzi, którzy nie chcą chronić tyłków tym, którzy zaczęli się brzydko bawić narzędziami władzy typu Pegasus. Dlatego wszystko mi w środku mówi, że ta większość, które dziś chroni PiS, w tej kwestii już nie będzie większością" - podkreślił lider Platformy.

Jak zaznaczył, nie gra w totolotka, więc nie będzie uściślał, czy jest 85 czy 95 procent szans na powstanie komisji. "Wydaje się, że do końca tygodnia powinno być jasne, że powinna być większość w Sejmie na rzecz powołania takiej komisji śledczej" - powiedział Tusk. "Jestem prawie pewien, że taka komisja powstanie" - dodał.

Zdaniem lidera PO gdyby PiS się szczególnie zmobilizował, żeby powołanie komisji zablokować, to "taka komisja nie będzie już potrzebna, bo wszystko będzie jasne".

W grudniu ub.r. Tusk zapowiedział, że KO będzie wnosić o powołanie sejmowej komisji śledczej, która zbada wykorzystywanie systemu Pegasus przeciwko opozycji. Mówił wtedy o powołaniu analogicznej nadzwyczajnej komisji w Senacie, jeśli nie uda się utworzyć komisji w Sejmie. W styczniu klub KO złożył swój wniosek.

W ubiegłym tygodniu Paweł Kukiz poinformował PAP, że jego ugrupowanie ma gotowy wniosek w sprawie powołania komisji śledczej w sprawie podsłuchów w latach 2007-2021. Aby wnieść projekt uchwały o powołaniu komisji śledczej należy zebrać podpisy co najmniej 46 posłów. Lider Kukiz'15 wysłał więc swój wniosek do wszystkich klubów i kół wraz z prośbą o poparcie inicjatywy. Poparcie wyraziły już koła Konfederacji, Porozumienie i Polskich Spraw. Potem zmodyfikowano wniosek, poszerzając go o lata 2005-07.

Komisja nadzwyczajna w tej sprawie, choć bez uprawnień śledczych, działa w Senacie.

Tusk: Trzeba spytać premiera Morawieckiego, dlaczego zgodził się na pakiet "Fit for 55"

"Trzeba spytać premiera (Mateusza) Morawieckiego, dlaczego zgodził się na pakiet +Fit for 55+. To jest pakiet ambitny. Ja nie mam nic przeciwko temu, by Polska uczestniczyła w tej walce ze skutkami zmian klimatycznych i byśmy, podobnie jak inne państwa europejskie, ambitnie do tego podeszli" - odpowiedział lider PO.

"Ale to prawdziwe pytanie brzmi: dlaczego tyle uprawnień Polska sprzedawała?" - kontynuował. Jak mówił, "to jest w sumie kilkadziesiąt miliardów złotych, które rząd PiS jakby zarobił, wziął do budżetu, które pochodzą ze sprzedaży polskich uprawnień i które nie zostały zainwestowane w przekształcenia energetyczne".

"Ja nie mam takiej natury, jak część PiS-owców, część rządzących. Nie będę na nikogo zwalał za nic odpowiedzialności" - zaznaczył Tusk. Raczej - jak dodał - proponowałby, aby wspólnie "na serio" zastanowić się, jak wspólnie z całą Europą przeciwdziałać kryzysowi klimatycznemu. "Jak chronić wspólnie środowisko i równocześnie - jak ochronić maksymalnie skutecznie polskie rodziny i polską gospodarkę przed finansowymi skutkami tej walki" - podkreślił szef Platformy.

"Jestem otwarty" - zadeklarował Tusk. "To jest mój apel do premiera (Mateusza) Morawieckiego i prezesa (Jarosława) Kaczyńskiego: przestańcie bawić się kwestiami energii i kwestiami klimatu jak "takimi Pegasusami, tzn. żeby kogoś łomotać pałką po głowie. Usiądźcie, jak chcecie, możecie z nami usiąść, z ekspertami, by znaleźć najlepsze rozwiązanie z punktu widzenia polskiej energetyki i polskiego środowiska naturalnego" - oświadczył. "I poszukajcie wreszcie też partnerów w Europie" - dodał.

Tusk podkreślił, że byłby otwarty na dyskusję, co "moglibyśmy wspólnie zrobić jako wszystkie siły polityczne, by uchronić Polskę przed negatywnymi skutkami decyzji, które podjął premier Morawiecki". "Naprawdę, to nie jest takie trudne, żeby sprawdzić, kto był premierem (...), kto w Radzie Europejskiej zasiadał, w czasie gdy Rada Europejska tę decyzję podejmowała. Ale ułatwię zadanie - to był pan premier Morawiecki. Więc niech wyciągnie nas teraz z tego kłopotu, w który nas wprowadził. Będzie chciał pomocy z mojej strony? Jestem do dyspozycji" - powiedział przewodniczący PO.

"Fit for 55" to ogłoszony przez KE pakiet propozycji legislacyjnych dostosowujących akty prawne w zakresie klimatu i energii do podwyższonego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych w UE do 2030 r. z 40 do 55 proc. względem poziomu z 1990 r. Będzie wymagać inwestycji szacowanych na ok. 500 mld euro rocznie do 2030 r. (o 350 mld euro więcej niż w latach 2011-2020).

W ubiegłą środę wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin powiedział w Sejmie, że Polska podejmie "wszelkie działania w Brukseli i w Polsce, by ochronić Polaków przed skutkami błędnej polityki, jaką serwuje Komisja Europejska". "Zrobimy wszystko, aby pakiet +Fit for 55+ nie wszedł w życie" - powiedział Sasin.

"Dostał jeszcze po kościach niektórymi przepisami Polskiego Ładu"

Lider PO zorganizował konferencję po swojej wizycie w jednej z firm w Mińsku Mazowieckim produkującej m.in. rolety, żaluzje i moskitiery. Jak podkreślił, ogólna drożyzna powoduje, iż za transport jednego kontenera z półproduktami potrzebnymi do produkcji firma, którą odwiedził płaciła 16 tys. zł, a teraz płaci ponad 60 tysięcy zł. Zawartość tego kontenera też podrożała o ponad 100 proc. - zauważył polityk.

"Przyszła pandemia, właściciel akurat tej firmy nie załapał się na żadną +tarczę+. Potem przyszła drożyzna, a na koniec (właściciel firmy) dostał jeszcze po kościach niektórymi przepisami Polskiego Ładu" - powiedział szef PO. Jak dodał, wprowadzona w Polskim Ładzie 9 procentowa składka zdrowotna "z punktu widzenia tego przedsiębiorcy to gwóźdź do trumny".

Tusk poinformował, że miał też okazję rozmawiać z burmistrzem Mińska Mazowieckiego.

"Ofiarami tej sytuacji są także mieszkańcy Mińska i samorząd Mińska. Tu produkcja trochę siądzie, PIT będzie mniejszy, przedsiębiorca będzie płacił więcej, bo jest ta składka 9 procent. Ale mniejszy PIT z tej firmy i z wszystkich pozostałych spowoduje, że dochody gminy będą wyraźnie mniejsze" - zauważył Tusk. "Wchodzimy w moment dramatyczny z punktu widzenia przedsiębiorców, pracowników i mieszkańców" - dodał. "Warto ten krzyk podnosić" - mówił.

"Państwo musi stanąć na głowie, żeby pomóc przedsiębiorcom"

"Chodzi o to, żeby dotarło do autorów tych różnych rozwiązań, że to jest skrzyżowanie wielu różnych okoliczności. I że państwo musi stanąć na głowie, żeby pomóc przedsiębiorcom, a nie ich dobijać różnymi kolejnymi pomysłami" - apelował Tusk.

Zapowiedział, że będzie jeździł od powiatu do powiatu, żeby pokazać "krzyk tych ludzi". Zapewnił, że nie ma to nic wspólnego z kampanią wyborczą.

1 stycznia weszła w życie podatkowa część Polskiego Ładu. Jedną z najważniejszych zmian, jakie wprowadza program w podatkach, jest podniesienie kwoty wolnej do 30 tys. zł oraz progu dochodowego do 120 tys. zł. Jednocześnie znikła ulga umożliwiająca odliczanie od podatku części (7,75 proc.) składki zdrowotnej, wynoszącej 9 proc. Ma to zrekompensować tzw. ulga dla klasy średniej, czyli osób zarabiających miesięcznie od 5 tys. 701 zł do 11 tys. 141 zł.

Niektóre zmiany sprawiły, że wbrew zamiarom rządu i Sejmu część podatników otrzymała niższe wypłaty. W reakcji na problemy Ministerstwo Finansów wydało rozporządzenie zmieniające zasady wyliczania składek.