Müller został w Polskim Radiu 24 zapytany o pomysł powołania komisji śledczej w Sejmie, która wyjaśniałaby m.in. wykorzystanie programu Pegasus. Pytano go też o planowaną wizytę w Polsce m.in. europosła Estebana Gonzaleza Ponsa i jego wypowiedzi.

"W tej chwili, ze względu na obniżającą się jakość debaty parlamentarnej, ta komisja nic by nie wyjaśniła, nie byłaby elementem poważnej dyskusji i poważnej refleksji parlamentu nad tym obszarem" - odpowiedział.

Reklama

"Co do kwestii wizyty delegacji z Parlamentu Europejskiego, ostatnie wypowiedzi jednego z eurodeputowanych nie pozostawiają wątpliwości, że to element gry politycznej" - dodał Müller.

Na początku lutego deputowani PE pod przewodnictwem hiszpańskiego europosła Estebana Gonzaleza Ponsa (EPL) przyjeżdżają z misją obserwacyjną do Polski "w celu zbadania nielegalnej inwigilacji opozycji przy użyciu Pegasusa" - poinformował w połowie stycznia szef grupy PO-PSL w PE Andrzej Halicki.

Pons wypowiadając się dla portalu Euractiv.pl w sprawie tej misji powiedział: "Spróbujemy pomóc polskiemu społeczeństwu zmienić władze, które wydają się nie być dobre dla Polski".

"Część osób odkrywa się z prawdziwymi intencjami, ale popatrzmy na to wszystko z góry. Widzimy sytuacje na wschodzie, mamy Rosję, która prowadzi neoimperialną politykę, która lada dzień może zaatakować Ukrainę, Rosję, która szantażuje Europę, jeśli chodzi o ceny gazu, która podejmuje działania destabilizujące rynek energii" - mówił rzecznik rządu.

"A z drugiej strony mamy ludzi, którzy nie dostrzegają tego zagrożenia i zajmują się zupełnie nieistotnymi sprawami i jeszcze mówią, że chcą destabilizacji rządu w Polsce. To coś nieprawdopodobnego" - ocenił.

Przekonywał, że nadzwyczajna komisja senacka ds. inwigilacji jest wyłącznie "elementem gry politycznej opozycji". "Pamiętajmy o tym, że Senat w przeciwieństwie do Sejmu nie ma uprawnień kontrolnych" - zwracał uwagę Müller. "To jest spektakl polityczny, a nie rzeczywista próba wyjaśnienia czegokolwiek" - ocenił.

Według ustaleń działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, za pomocą opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowania Pegasus byli inwigilowani mec. Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek i senator KO Krzysztof Brejza. Do telefonu polityka miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r., gdy był on szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi.

Przedstawiciele rządu wielokrotnie zapewniali, że żadna służba w tej sprawie nie złamała prawa, a kontrola operacyjna - jeśli była podejmowana - była prowadzona legalnie. Z kolei prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński mówił w tygodniku "Sieci", że powstanie i używanie Pegasusa jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać. "Źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia" - powiedział. Zapewnił jednak, że nie był on używany wobec opozycji.

W Senacie od połowy stycznia działa komisja nadzwyczajna (bez uprawnień śledczych), która wyjaśnia przypadki nielegalnej inwigilacji z użyciem oprogramowania Pegasus.

Zamiar złożenia wniosku o powołanie w Sejmie komisji śledczej do zbadania działań operacyjnych służb wobec obywateli Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2005-2021 zapowiedział Paweł Kukiz z Kukiz’15. Celem komisji miałoby być ustalenie przypadków nielegalnego stosowania czynności operacyjno-rozpoznawczych oraz nielegalnego pozyskiwania danych telekomunikacyjnych obywateli.