Prezydent otwierając posiedzenie Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich Narodowej Rady Rozwoju w Pałacu Prezydenckim mówił o trudnej sytuacji, "na którą składa się cały szereg czynników". "Tym czynnikiem najistotniejszym, najmocniejszym jest sytuacja na Ukrainie, wojna, która się toczy na Ukrainie" - wskazał.

Jak dodał, "trudna sytuacja w polskim rolnictwie, poważny wzrost cen i w związku z tym w efekcie relatywny spadek dochodów w rolnictwie, który jest niestety bardzo, bardzo wysoce prawdopodobny, wręcz niemalże pewny - jest spowodowany nie tylko tym".

Reklama

Przypomniał, że w ostatnim czasie przeszliśmy pandemię COVID-19, która wywołała cały szereg negatywnych skutków gospodarczych i która spowodowała w wielu aspektach wzrosty cen, inflacji, zawirowania na rynkach światowych, finansowych, ale także na światowych rynkach rolnych. Jak mówił, w ciągu ostatnich miesięcy mamy do czynienia także z "ogromnymi wzrostami cen energii" oraz wzrostami cen gazu.

Prezydent zauważył, że "na to wszystko nałożyła się wojna na Ukrainie, a także konieczna polityka, która musiała być poprowadzona wobec agresora, czyli wobec Rosji". "A więc polityka sankcyjna, która spowoduje w efekcie drastyczne ograniczenia handlowe z Rosją z jednej strony, ale z drugiej strony także spowodowuje w wielu aspektach na pewno niemożliwość przez Rosję prowadzenia sprawnej także i produkcji rolnej" - tłumaczył.

"Nie ma żadnej wątpliwości, że wstrząs wręcz na światowym rynku żywności wynikający z tej sytuacji, która toczy się w tej chwili na naszych oczach, będzie bardzo poważny" - powiedział prezydent.

Jak dodał, Ukraina i Rosja razem to 76 proc. światowej produkcji oleju słonecznikowego, to 30 proc. światowej produkcji pszenicy, to 17 proc. światowej produkcji kukurydzy. "Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że we wszystkich tych elementach światowej produkcji nastąpi ograniczenie o co najmniej 20-30 proc., to skutki tego muszą być katastrofalne" - podkreślił Duda.