We wtorek odbyła się konferencja europosła, b. wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego pt. "Mechanizm praworządności a przyszłość Unii Europejskiej", w której wzięła udział m.in. wiceminister resortu sprawiedliwości Anna Dalkowska.

Otwierając konferencję Jaki wskazał, że zmiana prawa łącząca budżet UE z praworządnością "jest zmianą większą niż zmiana, która dotyczyła przejścia z traktatu nicejskiego na traktat lizboński". Dodał, że już wtedy wiele osób krytykowało dokument za to, że "zabiera wiele kompetencji państwom członkowskim na rzecz instytucji unijnych".

Reklama

"Mimo wszystko traktat lizboński w miarę precyzyjnie określał, które kompetencje są wspólne, które należą do instytucji unijnych, a które zostają przy państwie członkowskim" - ocenił Jaki. Dodał, że zmiana łącząca budżet z praworządnością idzie znacznie dalej, gdyż nie zawiera precyzyjnego podziału dotyczącego kwestii ingerencji w instytucje państw członkowskich.

Wiceminister resortu sprawiedliwości Anna Dalkowska podczas konferencji wskazała, że "nie ma żadnych podstaw ku temu, aby stwierdzać, że sądy w Polsce nie są sądami niezależnymi, a sędziowie nie są sędziami niezawisłymi". Podkreśliła również, że polski wymiar sprawiedliwości w pełni spełnia standardy określone przepisami prawa unijnego. "Mam nadzieję, że w takim kierunku pójdzie orzecznictwo TSUE" - dodała.

W ocenie Dalkowskiej dalsze reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce "są konieczne i oczekiwane". Wiceminister wyraziła również nadzieję, że reformy będą kontynuowane.

Wcześniej Dalkowska wskazała, że Polska po transformacji w 1990 roku i upadku komunizmu nie przeprowadziła reformy wymiaru sprawiedliwości. Zaznaczyła również, że badania opinii publicznej "pokazują, że znakomita większość społeczeństwa dostrzega konieczność kontynuowania reform" zapoczątkowanych w 2017 roku.

"Niezależnie od tej potrzeby i oczekiwania, obecnie w Polsce trwa spór polityczny co do kształtu i kierunku reform wymiaru sprawiedliwości. Ten spór wpisuje się pomiędzy walkę dotyczącą określonych opcji politycznych" - powiedziała. Dodała, że jego elementem jest negowanie "jakichkolwiek prób reform, czy też prób zmierzających do usprawniania wymiaru sprawiedliwości".

Również rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych i prezes warszawskiego sądu okręgowego Piotr Schab wskazał, że Polska nie przeprowadziła reformy sądownictwa po transformacji ustrojowej. Dodał, że sędziowie, którzy wówczas należeli do PZPR i łamali prawo, co - jak podkreślił, stwierdził zarówno TK jak i sądy powszechne - w prostej linii stali się sędziami niepodległej RP.

"Sędziowie ci nie tylko nie przeszli żadnej weryfikacji, ale i nie przeszli procesu oczyszczenia, przyznania się do błędu. To oni kreowali i niestety w dalszym ciągu w niemałym zakresie kreują stan kadry sędziowskiej w Polsce" - zaznaczył.

Wiceprzewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia TK w stanie spoczynku Wiesław Johann zaznaczył, że zasada państwa prawnego jest zasadą ustrojową wpisaną do polskiej konstytucji. "Nie widzę zagrożenia tego, co nazywamy praworządnością, czyli przestrzeganiem prawa. Do tego mamy odpowiedni pakiet przepisów prawa, przede wszystkim konstytucję" - powiedział.

Wiceminister Dalkowska, odnosząc się podczas konferencji do kwestii Krajowej Rady Sądownictwa, przypomniała, że KRS, które zgodnie z konstytucją, jest organem stojącym na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów - ze względu m.in. na sposób działania - było krytykowane przez środowiska sędziowskie, a także środowiska naukowe i stowarzyszenia. Zaznaczyła, że chodziło sposób wyłaniania członków KRS.

Wskazała, że na przestrzeni 30 lat funkcjonowania KRS jedynie trzech jej członków było sędziami sądów rejonowych. W pozostałych przypadkach - jak wskazała - członków wybierano spośród sądów wyższej instancji. Wymieniła również "całkowity brak sądowej kontroli uchwał KRS" i brak uzasadnień przy podejmowaniu uchwał o rekomendowaniu sędziów.

Dalkowska podkreśliła, że m.in. to stało się przyczyną podjęcia decyzji o zapoczątkowaniu reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Podkreśliła również, że zmieniony sposób wyboru sędziów do KRS "w żaden sposób nie świadczy o jakimkolwiek powiązaniu sędziów z elementem władzy ustawodawczej czy wykonawczej".

Nowelizacja ustawy o KRS, uchwalona grudniu 2017 r., wprowadziła wybór przez Sejm 15 członków KRS - sędziów - na czteroletnią kadencję (poprzednio wybierały ich środowiska sędziowskie). Zgodnie z nowelą każdy klub poselski ma wskazać nie więcej niż 9 możliwych kandydatów. Izba ma ich wybierać co do zasady większością 3/5 głosów, głosując na ustaloną przez sejmową komisję listę 15 kandydatów, na której musi być co najmniej jeden kandydat wskazany przez każdy klub. W przypadku niemożności wyboru większością 3/5 głosowano, by na tę samą listę, ale o wyborze decydowałaby bezwzględna większość głosów.

mchom/ lena/