Samochody bez kierowców w Polsce
Po Stanach Zjednoczonych przyszedł czas na Europę. Niemcy, Wielka Brytania i Francja już dopuściły do ruchu pojazdy autonomiczne. Polska została nieco z tyłu, ale powoli nadrabia zaległości. Ramy prawne stworzyła nowelizacja ustawy – Prawo o ruchu drogowym z 21 listopada 2025 roku. Okres vacatio legis minął pod koniec czerwca. Oznacza to, że – przynajmniej teoretycznie – już dziś można ubiegać się o zgodę na prowadzenie badań z wykorzystaniem pojazdu autonomicznego.
Nie będzie to jednak takie proste. Od 1 lipca wyznaczono nadzorcę nowego systemu. Został nim Instytut Transportu Samochodowego, który utworzył Krajową Koordynację Prac Badawczych (KKPB). Ma ona przede wszystkim nadzorować badania nad autonomiczną mobilnością w Polsce. Jej zadaniem będą również testy pojazdów autonomicznych na polskich drogach oraz wydawanie niezbędnych zezwoleń.
- Krajowa Koordynacja Prac Badawczych to fundament bezpiecznego rozwoju autonomicznej mobilności w Polsce. Dzięki jasnym procedurom i nadzorowi państwa możemy prowadzić badania w sposób odpowiedzialny, a jednocześnie wspierać innowacje, które realnie poprawią bezpieczeństwo i efektywność transportu - mówi prof. Marcin Ślęzak, dyrektor ITS.
Kiedy pierwszy samochód autonomiczny?
Na razie do nowej jednostki nie wpłynął jeszcze żaden wniosek o wydanie zezwolenia na testy samochodu autonomicznego. W pierwszym etapie prowadzone będą jedynie prace badawcze nad tego typu pojazdami. KKPB, wspólnie z zarządcą drogi, wyda odpowiednie zezwolenie na prowadzenie testów na określonym obszarze. Najpierw jednak zainteresowani muszą złożyć kompletne wnioski.
- Jeżeli sprawa nie wymaga postępowania wyjaśniającego, decyzja powinna zostać wydana w ciągu miesiąca. Natomiast w sprawach bardziej złożonych, wymagających dodatkowych wyjaśnień, opinii lub uzgodnień, termin ten może zostać wydłużony do dwóch miesięcy. Oznacza to, że od momentu złożenia kompletnego wniosku mówimy raczej o tygodniach niż o wielu miesiącach. Jednocześnie należy pamiętać, że czas ten nie obejmuje etapu przygotowania dokumentacji przez organizatora prac badawczych ani ewentualnego uzupełniania braków formalnych – odpowiada na pytania „Forsala” Aleksandra Rodak, kierownik Pracowni Psychologii Transportu i Symulatorów Jazdy.
Jak podkreśla, obecnie chodzi wyłącznie o wydawanie zezwoleń na testy pojazdów zautomatyzowanych na drogach publicznych, a nie o dopuszczenie ich do powszechnego ruchu. Ten etap będzie kolejnym – już po zakończeniu setek testów i sprawdzeń.
Oznacza to, że Polska nadal pozostaje w tyle. Niemcy już testują autonomiczne ciężarówki, a Wielka Brytania chce jeszcze w tym roku wprowadzić na ulice Londynu taksówki bez kierowców. Podobne jeżdżą już w USA, np. w San Francisco.
Jak będą wyglądać testy?
Pierwszym etapem, przed rozpoczęciem testów, jest złożenie wniosku. Musi on zawierać:
- opis testowanej technologii,
- dane pojazdu,
- wskazanie obszaru prowadzenia badań,
- potwierdzenie zawarcia obowiązkowego ubezpieczenia OC.
– Kluczowym elementem dokumentacji będzie analiza zagrożeń i ocena ryzyka sporządzona zgodnie z normą ISO 26262. To właśnie ten dokument pozwoli ocenić, czy planowane testy zostały odpowiednio przygotowane, czy przewidziano potencjalne zagrożenia oraz czy zakres badań odpowiada warunkom, w jakich mają być prowadzone – dopowiada Aleksandra Rodak.
Jak słyszymy, konieczne jest wcześniejsze przeprowadzenie testów symulacyjnych oraz różnego rodzaju prób. Chodzi o to, aby pojazd nie stanowił zagrożenia dla ruchu drogowego. Po złożeniu wniosku i wniesieniu opłaty KKPB wydaje decyzję administracyjną. Co dalej?
Pojazd, wyposażony w elektroniczny rejestrator obrazu i dźwięku zapisujący przebieg testów, wyjedzie na drogę. Informację o przejeździe otrzymają Policja, Państwowa Straż Pożarna oraz zarządca drogi. Wszystkie wydane zezwolenia będą dostępne na stronie Instytutu Transportu Samochodowego. Będą mogły obowiązywać na obszarze maksymalnie pięciu województw przez okres do trzech lat.
– W trakcie obowiązywania zezwolenia KKPB będzie również sprawował nadzór nad prowadzonymi pracami badawczymi poprzez kontrole oraz możliwość wyznaczenia obserwatora monitorującego przebieg testów – podaje Aleksandra Rodak.
Co z samochodami autonomicznymi w Polsce?
Instytut będzie badał zachowanie pojazdów o poziomach automatyzacji od 3 do 5. Najniższy z nich (3) pozwala na samodzielną jazdę, jednak z kierowcą, który w każdej chwili może przejąć kontrolę nad pojazdem. Na poziomie 4 jazda jest w pełni autonomiczna w określonych warunkach, ale kierowca nadal może przejąć sterowanie, korzystając np. z kierownicy czy pedałów. Ostatni – piąty poziom – oznacza pełną autonomię. Taki pojazd porusza się samodzielnie, a w kabinie może nie być nawet elementów służących do prowadzenia, takich jak kierownica czy pedały.
Jak wynika z analiz Instytutu, pojazdy autonomiczne mogą znacząco poprawić bezpieczeństwo na drogach. Obecnie w około 90 proc. wypadków decydującą rolę odgrywa czynnik ludzki. KKPB szacuje, że inteligentne systemy mogą zmniejszyć liczbę zdarzeń drogowych nawet o jedną trzecią.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
