Rok 2025 okazał się w pewnej mierze przełomowy. Jesienią ubiegłego roku 25. Brygada Kawalerii Powietrznej odebrała pierwszy seryjny AW149 zmontowany na świdnickiej linii produkcyjnej – formalnie jedenasty z kolei dostarczony polskiemu wojsku, ale pierwszy „polski" w znaczeniu pełnego powstania w Polsce. Cały 2025 r. PZL-Świdnik zamknął dostawą 14 wielozadaniowych śmigłowców AW149 dla Sił Zbrojnych RP, równolegle rozbudowując w Polsce pełne zdolności produkcyjne, serwisowe i modernizacyjne tej maszyny. O tym, co ten przełom oznacza dla krajowego przemysłu obronnego, o planach inwestycyjnych na lata 2024–2028, o ofercie na program szkolno-bojowy AW109 TrekkerM dla „Szkoły Orląt" oraz o tym, dlaczego silna armia nie może obejść się bez silnego krajowego przemysłu – rozmawiamy z Bartoszem Mateuszem Śliwą, prezesem Leonardo PZL-Świdnik.
PZL-Świdnik strategicznym partnerem przemysłowym polskiego wojska.
Forsal.pl: Jesienią ubiegłego roku Leonardo PZL-Świdnik przekazał 25. Brygadzie Kawalerii Powietrznej śmigłowiec AW149. To nie był pierwszy śmigłowiec w ogóle, ale pierwszy wyprodukowany w Świdniku?
Bartosz Mateusz Śliwa, prezes Leonardo PZL-Świdnik: To był jedenasty z kolei, ale pierwszy z naszej linii produkcyjnej w Świdniku, natomiast cały 2025 rok zamknęliśmy dostawą łącznie 14 śmigłowców AW149 dla polskiego wojska. Kontrakt od samego początku wymagał z jednej strony pilnych dostaw, a z drugiej strony ustanowienia pełnego potencjału przemysłowego w Polsce, tak aby produkcja tych śmigłowców dla polskiego wojska odbywała się na terenie kraju. Obejmuje to także pełne zdolności serwisowe, naprawcze i modernizacyjne - możemy ten śmigłowiec dostosowywać do bieżących potrzeb wojska, możemy wprowadzać zmiany w konfiguracji, integrować nowe systemy, a wszystko to odbywa się w kraju, blisko wojska i we współpracy z technikami użytkownika. To niewątpliwa zaleta, że program może być całkowicie realizowany w kraju, a nie za granicą.
A jaki jest ciąg dalszy tych dostaw?
Kontynuujemy produkcję i w tym roku dostarczymy kolejne śmigłowce zgodnie z założeniami harmonogramu dostaw, ale jeśli wymagać będzie tego sytuacja i wojsko oczekiwać będzie zwiększenia dostaw, tj. ponad plan, jesteśmy w stanie zwiększyć tę liczbę. Nie przesądzając jeszcze, można by ten rok zamknąć dwudziestoma śmigłowcami, którymi łącznie dysponowałaby 25. Brygada Kawalerii Powietrznej. Wszystkie nowe śmigłowce z tegorocznej krajowej produkcji oczywiście.
A co krajowa produkcja oznacza dla przemysłu i wojska?
Produkcja krajowa to przede wszystkim suwerenność przemysłowa naszego kraju. Wiąże się to z bliską współpraca wojska i producenta, która przynosi realne korzyści dla obronności naszego kraju. W Świdniku na bieżąco możemy dokonywać zmian w konfiguracji i wyposażeniu śmigłowca, bazując na zdobywanych doświadczeniach Sił Zbrojnych RP. Każda zmiana w konfiguracji czy z czasem modernizacja – bo przecież śmigłowce kupuje się na średnio około 30 lat – jest możliwa tu na miejscu, w Świdniku. Lokalna produkcja, to także skrócenie łańcucha dostaw, co ma fundamentalne znaczenie z punktu widzenia kosztów, czasu realizacji i bezpieczeństwa dostaw. Nie ma silnej armii bez silnego krajowego przemysłu, posiadającego absolutnie pełne zdolności wytwórcze. PZL-Świdnik posiada w swojej ofercie szeroki zakres różnych platform śmigłowcowych które wpisują się w potrzeby obecnego rynku tak wojskowego jak cywilnego. Jestem przekonany, iż fakt, że posiadamy w naszym kraju tak unikatowe zdolności produkcyjne zapewniające suwerenność przemysłową naszego kraju pozwoli nam na nawiązanie równie owocnej współpracy, jaką mamy z polskim wojskiem, także z innymi użytkownikami, np. Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym (LPR), operatorami na rynku offshore, SAR, Strażą Graniczną.
Jakimi zasobami kadrowymi i technicznymi dysponuje Leonardo PZL-Świdnik?
Zatrudniamy obecnie około 3,5 tysiąca osób, w tym aż 600 inżynierów.
Jeśli doliczyć pracowników współpracujących z nami firm – ponieważ część zadań w obszarze usług jest realizowana w formule outsourcingu, to można mówić o około 4 tysiącach osób. Do tego dochodzą kooperanci – 500 polskich firm stanowiących krajowy łańcuch dostawców.
Dysponujemy parkiem maszynowym, który jest unikatowy na skalę europejską, niektóre zaawansowane technologicznie maszyny i urządzenia, to pojedyncze egzemplarze w Europie! Kilka przykładów: w świdnickich zakładach ulokowany jest dział mechaniczny, który wytwarza komponenty śmigłowców, np. systemy sterowania śmigłowcem, które następnie wykorzystywane są na linii montażu końcowego; mamy bardzo nowoczesny dział produkcji wiązek elektrycznych, które wytwarzane są w formule Just in Sequence, a potem trafiają na naszą linię montażu końcowego śmigłowców AW149 – dla którego, co może być pewną ciekawostką, trzeba wyprodukować około 14 km. przewodów elektrycznych! Posiadamy też dział prób zmęczeniowych, co jest naszym dużym wkładem w B+R, zatrudniamy doskonałych pilotów testowych, którzy posiadają najwyższy możliwy poziom certyfikacji i wykonują loty w ramach naszego działu prób w locie (z ang. Flight Line). Oczywiście jesteśmy ważnym zakładem w Leonardo w dziedzinie kompozytów i struktur lotniczych, gdzie powstają kompletne płatowce m. in. śmigłowca AW109, który w wersji TrekkerM oferujemy polskiemu wojsku w programie śmigłowca szkolno-bojowego. To tylko mały wycinek naszych zdolności produkcyjnych, aby podać kilka przykładów.
Jakie zawody reprezentują pracownicy PZL-Świdnik?
Leonardo PZL-Świdnik, jak próbowałem to już zilustrować, jest zakładem wysokich technologii, projektujemy, rozwijamy i produkujemy komponenty oraz całe śmigłowce. Jest to więc miejsce, gdzie wiele techników, inżynierów, laborantów, projektantów, pracowników naukowych oraz pracowników produkcji może znaleźć dla siebie ciekawe miejsce pracy. Są to mechanicy, mechatronicy, elektronicy, chemicy, piloci, aby wymienić kilka podstawowych zawodów, ale w każdym z tych obszarów jest jeszcze dodatkowo wiele specjalizacji. Stanowi to potężny i wydajny organizm przemysłowy.
Zanim zdecydowałem się na przeprowadzenie tej rozmowy, mnie najbardziej zainteresowało to, że jako Prezes Pan ma długoletnie doświadczenie w produkcji przemysłowej. Zna Pan technologię produkcyjną, procesy i wszystkie wyzwania z tym związane, można powiedzieć od podszewki.
Można by tak powiedzieć; mam rzeczywiście długoletnie doświadczenie w PZL-Świdnik i Leonardo, a wcześniej związany byłem z sektorem motoryzacyjnym. Tworzyłem zakłady produkcyjne od podstaw, były to tzw. inwestycje greenfield.
W 2013 roku dołączyłem do Leonardo, zaraz po zakończeniu dużego projektu motoryzacyjnego w mieście Kragujevac w Serbii. Było to tuż po przejęciu PZL-Świdnik przez Leonardo. Świdnickie zakłady były wówczas w fazie zmian. To był trudny okres dla PZL-Świdnik, który rozpoczął się dużo wcześniej, bo po przemianie gospodarki krajowej na początku lat 90. Szczęśliwie, PZL-Świdnik już wcześniej nawiązał współpracę z Leonardo i brał udział w projektowaniu kadłuba do dzisiejszego bestsellera – wielozadaniowego śmigłowca AW139. To było trampoliną dla świdnickich zakładów, które w tamtym trudnym pod względem polskiej gospodarki okresie mogły złapać trochę wiatru w żagle i przetrwać w nowej rzeczywistości gospodarczej. Warto tutaj nadmienić, że pod koniec lat osiemdziesiątych PZL-Świdnik miał tak wielkie zdolności produkcyjne, iż z naszych linii produkcyjnych schodził jeden śmigłowiec Mi-2 dziennie, aby z początkiem lat 90-tych spaść praktycznie z dnia na dzień do zera.
Podobne problemy do tych jakie miał PZL-Świdnik pamiętam ze swojego wcześniejszego doświadczenia. Jestem z Podbeskidzia, a wychowałem się w mieście Tychy. Pamiętam dobrze początek lat 90-tych i załamanie się rynku na samochody Fiat 126p, strajki i widmo utraty pracy przez setki osób (w tym moich Rodziców). Pamiętam jak ważne było utrzymanie funkcjonowania Fabryki Samochodów Małolitrażowych oraz nowe inwestycje i to, czym grozi ich brak. Dlatego jednym z moich priorytetów w PZL-Świdnik jest ciągły rozwój i inwestowanie w nowoczesną produkcję i produkty.
W 2017 roku powierzono mi kierowanie sferą produkcyjną PZL-Świdnik. Tak jest do dzisiaj, a jako prezes zarządu zajmuję się nie tylko dbaniem o stabilną i terminową produkcję, ale i strategię rozwoju naszego zakładu.
Jak pan mówi „Leonardo”, to ma pan poczucie, że pracuje pan dla międzynarodowego koncernu obronnego, czy polskiej firmy z 75-letnią tradycją?
Moja kariera od początku była związana z koncernami międzynarodowymi. Zaraz po studiach w Anglii pierwszą pracę podjąłem w Joint Venture General Motors i Fiat w Polsce. Krótko potem ten wspólny projekt się rozpadł, a ja dostałem propozycję pracy w Turynie.
Po kilku latach poprowadziłem projekt budowy nowej fabryki Fiata na wschodzie Europy.
Później byłem odpowiedzialny za budowę nowego zakładu w Serbii, w Kragujevacu, na miejscu dawnej fabryki Zastava. To było dla mnie ogromne doświadczenie – widzieć dawne hale, w których produkowana była Zastava i budować tam jeden z najnowocześniejszych zakładów motoryzacyjnych.
Do czego zmierzam? Do tego, że w takich koncernach nie ma prostego podziału, że decyzje zapadają w Rzymie czy Mediolanie lub Świdniku. To jest jeden organizm, naczynia połączone, ale każdy zakład musi być rentowny, co sprawia, że staje się siłą napędową lokalnej gospodarki, jak i całej korporacji.
Nowoczesne zarządzanie w dużych korporacjach polega na tym, że wykorzystuje się najlepsze wartości z każdej kultury – najlepsze cechy pracy danego narodu. Poprzez szacunek do drugiego człowieka i budowanie relacji międzyludzkich, co jest, uważam, podstawą dobrze funkcjonującego przedsiębiorstwa, można osiągać najbardziej ambitne cele.
Dzięki temu wszystkiemu PZL-Świdnik może realizować potężne inwestycje, zakład cały czas się rozwija – z czego jestem bardzo dumny. W tym roku obchodzimy 75. jubileusz działalności PZL-Świdnik i jest to w dalszym ciągu polska firma w wymiarze ludzkim, gospodarczym i wnosząca realny wkład w polską gospodarkę i obronność. Tu warto przypomnieć, że PZL-Świdnik jest jednym z największych płatników podatku dochodowego na Lubelszczyźnie, zakład sprawił, że w ogóle powstało miasto Świdnik. Polskość świdnickich zakładów przejawia się również w tym, że PZL-Świdnik objęty jest planem zabezpieczenia Sił Zbrojnych RP i podlega mobilizacji wraz ze znaczną częścią załogi, tak więc jesteśmy częścią polskiego systemu obronnego. Tworzymy zaplecze techniczne i serwisowe, posiadamy zasoby produkcyjne i naprawcze, aby dostarczać nowy sprzęt lub przywracać jego sprawność. Dalsze inwestycje również i temu służą.
Jakie inwestycje są teraz realizowane w Świdniku?
Zakończyliśmy ważną inwestycję w linię produkcyjną AW149, która rozpoczęła się natychmiast po podpisaniu umowy na dostawy 32 tych śmigłowców tj. w 2022 roku. Inwestycje Leonardo PZL-Świdnik mają właściwie charakter ciągły, ale by wyznaczyć kamienie milowe dla porządku naszej rozmowy, można by wskazać realizację planu inwestycyjnego na lata 2024–2028, w ramach którego należy wyodrębnić trzy filary: po pierwsze jest to rozwój linii produkcyjnej śmigłowców wielozadaniowych, drugim filarem, który umacnia nasze zdolności jako OEM-a jest rozwój produkcji specjalistycznych komponentów śmigłowców – takich jak np. kompletne systemy układu sterowania śmigłowców, elementy hydrauliki wysokociśnieniowej oraz nowoczesny proces produkcji kompletnych układów wiązek elektrycznych, które są wytwarzane w systemie Just In Sequence dla każdego śmigłowca indywidualnie. I w końcu trzecim filarem jest zwiększenie zdolności bieżącej produkcji na wydziale struktur lotniczych dzięki rozbudowie infrastruktury i zwiększaniu przepustowości poprzez automatyzację i robotyzację. Na tym etapie nie mogę jeszcze mówić o wszystkich szczegółach tego planu inwestycyjnego, ale to może być tematem przyszłych naszych rozmów.
Nasze inwestycje na łączną kwotę około 200 mln zł. na lata 2024-2028 otrzymały dofinansowanie na kwotę 26,6 mln zł. na podstawie umowy z Ministerstwem Finansów i Gospodarki, z połowy grudnia 2025 roku. Łącznie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat inwestycje Leonardo PZL-Świdnik wynoszą prawie 1 miliard złotych w świdnickie zakłady.
Przy okazji warto również wspomnieć, że na początku kwietnia br. podpisaliśmy Porozumienie Inwestycyjne z Ministerstwem Finansów i Gospodarki, które jest pierwszym takim porozumieniem w Polsce zawartym na podstawie przepisów Ordynacji Podatkowej. Dzięki temu Porozumieniu uzyskaliśmy wiążącą wykładnię skutków podatkowych inwestycji w produkcję śmigłowca AW149 w Świdniku.
Oczywiście, jak wcześniej wiele razy to komunikowaliśmy, wyrażamy swoją gotowość do podjęcia dalszych inwestycji w Świdniku, aby utworzyć nową, kompletną linię produkcyjną śmigłowców szkolno-bojowych AW109 TrekkerM, a podstawy wstępnej fazy produkcyjnej już stworzyliśmy, trochą na własne ryzyko, aby, jeśli nasza oferta spotka się z zainteresowaniem resortu obrony być gotowym do produkcji tych śmigłowców w 100% od pierwszego egzemplarza w Polsce. Obecnie dla tej platformy śmigłowcowej produkujemy kompletny płatowiec dla wszystkich programów Leonardo na świecie.
Jeśli Polska zdecyduje się pozyskać śmigłowce szkolno-bojowe, o których Pan mówi, to czy cała jego produkcja będzie odbywała się w Polsce. Co to znaczy 100%?
Jeśli Polska wybierze AW109 TrekkerM w ramach programu szkolenia pilotów polskiego wojska, to ten szkolno-bojowy śmigłowiec będzie rzeczywiście w 100 proc. produkowany w Polsce, w PZL-Świdnik, a to oznacza, że proces produkcyjny będzie tożsamy z tym, jaki mieliśmy dla W-3 Sokół.
Co także istotne w tym kontekście, AW109 TrekkerM ma silniki Pratt & Whitney, a bardzo dużo komponentów do tych silników powstaje w Pratt & Whitney Rzeszów. Jest to więc kolejny przykład krajowego łańcucha dostaw.
Dla mnie AW109 TrekkerM to symbol „powrotu do korzeni” – do produkcji śmigłowców w Polsce. Bo wszystkie procesy – rozwojowe, projektowe, produkcyjne, montażowe i posprzedażowe – będą realizowały polskie zespoły. Oczywiście produkcja krajowa AW149 to już ogromny powód do dumy ze zdolności przemysłowych, jakie posiadamy w kraju.
Wspominał Pan wcześniej o produkcji świdnickich zakładów dla Leonardo i uczestnictwie we wszystkich programach śmigłowcowych na świecie. W tym kontekście chciałbym zapytać o to, jakie było największe zamówienie dla Świdnika?
Realizacja kontraktu na śmigłowiec szkolny TH-73A, czyli według naszych oznaczeń AW119 — ta sama platforma, którą oferujemy Polsce — przy czym w Polsce ma to być śmigłowiec dwusilnikowy, a wiec AW109. Zamówienie zostało zrealizowane dla klienta wojskowego, tj. US Navy, która pozyskała aż 130 takich śmigłowców do szkolenia pilotów marynarki wojennej. Nasz wkład to produkcja kompletnego płatowca. To świetny śmigłowiec, który uczy pilotażu, także w sytuacjach awaryjnych – to nie jest często spotykana dzisiaj cecha. Ten śmigłowiec przygotowuje pilotów do wykonywania zadań na określonym typie śmigłowca, także np. AH-64 Apache i każdym innym.
Chcielibyśmy, żeby polscy piloci też mieli tę samą jakość szkolenia.
Jak duże może być zamówienie w ramach programu systemu szkoleniowego dla polskiego wojska i kto będzie użytkownikiem?
Resort obrony prowadzi postępowanie na pozyskanie śmigłowców szkolnych dla „Szkoły Orląt” – Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. W ramach tego programu oczekuje się dostaw łącznie 24 śmigłowców wraz z symulatorami i pakietem szkoleniowym. Dla tego programu Leonardo PZL-Świdnik ma doskonałą ofertę, gdyż wszystkie te elementy systemu szkoleniowego możemy dostarczyć pod jedną marką. W Świdniku, na naszej linii produkcyjnej chcemy wyprodukować śmigłowce szkolno-bojowe AW109 TrekkerM i ustanowić wraz z tym pełne zdolności produkcyjne, serwisowe i naprawcze tego śmigłowca, tak, że kolejne tego typu śmigłowce mogłyby być już produkowane w Świdniku dla przyszłych programów. Z punku widzenia polskiego przemysłu, rynku pracy i kooperantów, a także zwiększania niezależności krajowej w domenie śmigłowcowej jest to, moim zdaniem, najlepsza oferta w tym właśnie programie.
Oczywiście na horyzoncie zainteresowań krajowych podmiotów, bo nie tylko wojska, są śmigłowce do wielu innych zadań, jak SAR, offshore, śmigłowce dla Straży Granicznej, TOPR, LPR. Dla tych wszystkich programów mamy odpowiednie śmigłowce. Tak, jak w przeszłości PZL-Świdnik znowu mógłby stać się zagłębiem śmigłowcowym Polski, które poprzez swoją skalę może dać potężny impuls gospodarczy i przemysłowy łączący w tej innowacyjnej dziedzinie wysokich technologii wiele ośrodków przemysłowych Polski. Trzeba pamiętać, że przemysł lotniczy jest jednym z najbardziej innowacyjnych, umożliwiający uzyskiwanie wysokiego efektu mnożnikowego z inwestycji podejmowanych w tej dziedzinie. To byłyby zamówienia, na których korzystałyby tysiące rodzin, miast i instytucji naukowo-badawczych, środowisk akademickich. To zresztą już się dzieje, w regionie nie zasypiamy gruszek w popiele, tworzymy wartość dodaną dzięki kontraktowi na dostawy AW149, ale Polska gospodarka jest jedną z większych w Europie i potrzebuje większej skali, większej determinacji w inwestycje na swoim terenie.
Silna armia musi mieć silny krajowy przemysł, ale wciąż duża część sprzętu wojskowego, ale nie tylko, bo i cywilnego pochodzi z zagranicy. Dostrzec też można, że w Polsce mamy problem z zakupami od rodzimego przemysłu, nawet takiego sprzętu, który potencjalnie mógłby spełnić wymagania strony zamawiającej pod względem zdolności tego sprzętu. Zastanawiam się, jak to wygląda z pana perspektywy?
Tak, można postawić znak równości pomiędzy silną armią a silnym przemysłem, co widać na wielu przykładach, gdzie w armiach dominują liczebnie śmigłowce z produkcji danego kraju, ale podobnie jest na rynku cywilnym. We Włoszech będzie to przewaga Leonardo, w Niemczech i Francji będzie przeważał Airbus. W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii są ulokowane zakłady Leonardo, zatrudniające tysiące osób w tych krajach, dlatego wiele zamówień z tych krajów kierowana jest do lokalnych, mocno osadzonych, jak PZL-Świdnik w Polsce, zakładów Leonardo Helicopters. Ponieważ PZL-Świdnik to jedyny tak duży i nowoczesny zakład produkcyjny w domenie śmigłowcowej, nie tylko w Polsce, ale i w tej części Europy i nieliczny na skalę europejską, wydaje się, że naturalnym byłoby zamawianie śmigłowców w krajowych zakładach, tym bardziej, że PZL-Świdnik może zaoferować je z własnej linii produkcyjnej (AW149 i potencjalnie AW109 Trekker). W tych przypadkach, dla których nie budujemy kompletnej linii produkcyjnej, to i tak produkujemy płatowce i niektóre inne komponenty dla śmigłowców, o czym wcześniej mówiłem. Takim przykładem może być np. AW169 – doskonały m. in. dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR), także jako śmigłowiec podwójnego zastosowania, tzn. do zadań cywilnych, militarnych i paramilitarnych, AW139 – rozwiązanie dla TOPR, SAR i wielu innych – ten śmigłowiec to bestseler na świecie, dalej wymienić można AW189 – sprawdzony w misjach offshore, ale i wielu innych, gdzie wymagana jest trochę większa platforma. Każdy z tych wymienionych przeze mnie śmigłowców ma swój początek w PZL-Świdnik, gdzie powstają ich płatowce, a to lwia część roboczogodzin w procesie produkcji śmigłowca. Dla śmigłowców wielozadaniowych z rodziny Leonardo, jako OEM, produkujemy oryginalne komponenty, prowadzimy badania struktur lotniczych na specjalistycznych stanowiskach, gdzie wykonuje się testy zmęczeniowe. Zatrudniamy pilotów testowych o najwyższym możliwych kwalifikacjach w tej dziedzinie. Inwestujemy w ich szkolenia miliony dolarów. PZL-Świdnik to „pełnoskalowy” OEM w domenie śmigłowcowej w Polsce – czy można to zaprzepaścić, pominąć? Tym retorycznym pytaniem można by podsumować odpowiedź na Pana pytanie.
Czy Polska jako jeden z filarów śmigłowcowych Leonardo ma przewagę nad innymi lokalizacjami? Mam na myśli koszty pracy, tempo inflacji, łańcuch dostaw, itp.
W globalnym przemyśle lotniczym konkurujemy z całym światem – również z krajami, gdzie koszty pracy są znacznie niższe, a tempo wzrostu wynagrodzeń wolniejsze.
W Polsce przez ostatnie lata mieliśmy szybki wzrost kosztów pracy, bardzo wysoką, przejściową inflację, mamy stale rosnące koszty energii i wciąż widoczną presję płacową poprzez podwyżki płacy minimalnej, którą trzeba uwzględniać. Wszystkie te czynniki wywierają ogromną presję, tym bardziej, że w innych krajach EU wskaźnik średniej inflacji nie był tak wysoki jak w Polsce. Leonardo PZL-Świdnik jednocześnie podejmuje duże inwestycje, rozwija zdolności produkcyjne i zwiększa efektywność procesów produkcyjnych. Stoimy więc mocno na nogach dbając o to, aby w tej części Europy pozostać w absolutnej czołówce. To nie tylko nasz cel biznesowy, ale też zaangażowanie i odpowiedzialność jakie bierzemy za przemysł lotniczy w Polsce, który tworzymy już od 75 lat. Będąc częścią Leonardo mamy łatwiejszy dostęp do rynków międzynarodowych, mamy skąd czerpać nowe technologie i know-how, a ten jest dalej rozwijamy w Świdniku już podczas codziennych zadań na produkcji. Procesy produkcyjne wymagają wiedzy od pracowników na każdym poziomie technologicznym, w ten sposób tworzymy bazę do dalszych wzrostów, i tak bez ustanku. Około 500 polskich firm tworzy nasz krajowy łańcuch dostaw, i to jest naturalny kierunek rozwoju rodzimych firm działających na swoich krajowych rynkach, ale szczególnie dotyczy to producentów oryginalnego wyposażenia (OEM), dlatego jako OEM tworzymy te wartości. PZL-Świdnik jest podmiotem głównym, producentem, wykonawcą umów, a nie kooperantem. W strukturach Leonardo każdy lokalny podmiot jest filarem lokalnego biznesu i krajowej gospodarki.
Dziękuję za rozmowę.
Podsumowanie forsal.pl: PZL-Świdnik wraca do dawnej roli
Rozmowa z Bartoszem Mateuszem Śliwą pozostawia bardzo konkretny obraz: PZL-Świdnik pod skrzydłami Leonardo nie jest już zakładem walczącym o przetrwanie, jak w trudnych latach 90., lecz pełnoskalowym producentem (a nie tylko montownią, czy serwisantem) w domenie śmigłowcowej – jedynym takim w tej części Europy. Pierwszy seryjny AW149 z polskiej linii produkcyjnej, plan inwestycyjny na lata 2024–2028 wart łącznie około 200 mln zł oraz wyjątkowe w Polsce porozumienie inwestycyjne zawarte na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej – pokazują, że świdnickie zakłady przeszły z fazy odbudowy potencjału w fazę ekspansji.
