Broń, którą miał bronić kraju, chciał sprzedać
Zamiast walczyć z wrogiem, wolał zarobić na uzbrojeniu, nawet tym najbardziej niebezpiecznym. Dowódca jednego z plutonów rozmieszczonych w obwodzie donieckim został zatrzymany przez ukraińskie służby w momencie, gdy próbował sprzedać dwa karabiny maszynowe za 175 tysięcy hrywien. Jak się okazało, to był tylko wierzchołek góry lodowej. Mężczyzna już wcześniej próbował wymienić zestaw przeciwlotniczy (MANPADS) na profesjonalnego drona. Transakcja miała miejsce jesienią 2025 roku i według ustaleń śledczych odbyła się przez pośrednika, za pośrednictwem komunikatora internetowego. Dron miał później trafić na sprzedaż.
Arsenał jak z gry komputerowej
Kiedy śledczy weszli do mieszkania podejrzanego, odkryli istną prywatną zbrojownię. 549 dronów FPV, 277 baterii do dronów, 80 kilogramów materiałów wybuchowych, niemal 2500 detonatorów elektrycznych, laptopy, telefony i 74 tysiące dolarów. Wszystko przechowywane domu. Takiego znaleziska nie spodziewali się nawet najbardziej doświadczeni agenci DBR (Państwowego Biura Śledczego Ukrainy).
Wszystko wskazuje na to, że sprzęt mógł pochodzić z wojskowych magazynów, a część mienia mogła zostać spisana jako „utracona w boju”. Śledczy badają obecnie dokładne pochodzenie zabezpieczonego wyposażenia.
Grozi mu nawet 7 lat więzienia
Zamiast zarobku - cela. Żołnierzowi postawiono zarzut nielegalnego posiadania, nabywania i sprzedaży broni oraz amunicji. Zgodnie z ukraińskim kodeksem karnym grozi mu do 7 lat pozbawienia wolności. Choć to nie pierwszy przypadek handlu bronią w szeregach ukraińskiej armii, skala tego znaleziska budzi szczególne emocje.
W kontekście trwającego konfliktu i potrzeb frontu, takie przypadki są nie tylko przestępstwem, ale także ciosem w morale i zaufanie społeczne. Ukraińskie służby zapowiadają dalsze kontrole i ostrzejsze działania wobec podobnych procederów.
Tuż przy granicy z Polską. Niepokojący sygnał dla bezpieczeństwa regionu
Handel takimi ilościami uzbrojenia w bezpośrednim sąsiedztwie Polski budzi uzasadniony niepokój. Choć do zatrzymania doszło na terenie obwodu donieckiego, to przypadki przemytu broni przez granicę ukraińsko-polską nie są nowością. Eksperci ds. bezpieczeństwa przypominają, że granica, choć formalnie kontrolowana, nie zawsze jest w pełni szczelna, a w przeszłości służby wykrywały próby przemytu zarówno amunicji, jak i nielegalnych elementów uzbrojenia.
Zagrożenie, że podobne magazyny mogą służyć nie tylko zyskom, ale i działalności przestępczej lub terrorystycznej, powinno być sygnałem ostrzegawczym dla całego regionu. W obliczu wojny za wschodnią granicą, nielegalny obrót bronią to nie tylko problem Ukrainy to potencjalne ryzyko dla całej Europy Środkowo-Wschodniej.