Andrzej Duda powiedział, że dalsze wzmocnienie zdolności do obrony NATO wyraża się w realizacji postanowień przyjętych na szczytach Sojuszu w Madrycie (2022) i w Wilnie (2023). "Musimy doprowadzić do tego, że wszyscy w NATO osiągną poziom 2 proc. wydatków na obronność" - zaznaczył. Prezydent ocenił, że obecnie mamy do czynienia z rzeczywistością zimnowojenną, a jak dodał - "w czasach zimnej wojny państwa NATO wydawały 3 proc. swojego PKB na obronność i te wydatki były na tyle skuteczne, że zimną wojnę Zachodowi udało się wygrać".

Realizacja postulatu dotyczącego euroatlantyckich ambicji Ukrainy ma według prezydenta polegać na przyspieszeniu jej akcesji do NATO. Duda stwierdził, że konieczne jest wystosowanie oficjalnego zaproszenia Ukrainy do NATO. "Oczywistą dla nas sprawą jest to, że nie można przyjąć Ukrainy w pełni do Sojuszu, zanim nie zakończy się wojna, ale ten proces w naszym przekonaniu powinien trwać, bo to jest także demonstracja ze strony NATO wobec Rosji, że aspiracje narodu ukraińskiego do przynależności do Sojuszu Północnoatlantyckiego są słuchane, są rozumiane i są realizowane" - powiedział.

Duda podkreślił także, że wiele krajów NATO w swojej retoryce dotyczącej Rosji wraca do Aktu Stanowiącego NATO-Rosja. "Ten akt faktycznie już od dawna nie obowiązuje. Uważamy, że Rosja ten akt wielokrotnie złamała. Ten akt trzeba uznać za martwy, trzeba uznać de facto za zerwany przez Rosję" - oświadczył prezydent. "Dzisiaj Rosja nie jest krajem, który byłby w dialogu z NATO, dzisiaj Rosja jest krajem, który jest wrogo nastawiony, który jest agresorem na Ukrainie, jest agresorem wobec wolnego świata" - dodał.

Reklama

Autorka: Malwina Tkacz