Rosja może spać spokojnie. Z Polski rakiety nie polecą

Wyrzutnie Patriot
Rosja może spać spokojnie. Z Polski rakiety nie polecą/Shutterstock
Powoli pryskają nadzieje Ukrainy na to, że Polska oraz inne kraje wschodniej flanki NATO mogą jej pomóc w zestrzeliwaniu rosyjskich rakiet i dronów. Jasno w tej sprawie wypowiedział się Pentagon, czym rozwiał marzenia nie tylko Ukraińców, ale też wielu polskich zwolenników bardziej aktywnego włączenia się w konflikt.

Pomysł zestrzeliwania rosyjskich rakiet i dronów nad Ukrainą nie jest nowy, a po raz pierwszy pojawił się pod koniec 2022 roku. Ideę tę propagować zaczęto najpierw w Polsce.

Polskie rakiety nie polecą w stronę Rosjan

Jeszcze zanim władze Ukrainy zaczęły głośno prosić państwa NATO o zestrzeliwanie z ich terytoriów rosyjskich rakiet, zbliżających się do przestrzeli powietrznej Sojuszu, z pomysłem takim wyszedł generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Gdy zaproponował takie rozwiązanie, początkowo nie spotkało się ono z przychylnym odzewem, ale z czasem również inni polscy eksperci zaczęli przekonywać, że nie byłoby to takie złe wyjście. Pomysł podchwyciła Ukraina, a prezydent Zełenski wielokrotnie prosił o to państwa NATO. I choć z Polski docierały pozytywne sygnały, to jednak nawet władze naszego kraju stały na stanowisku, że jeśli miałoby dojść do zestrzeliwania rosyjskich rakiet jeszcze nad Ukrainą, to jedynie na mocy decyzji całego NATO, a nie pojedynczych krajów.

Teraz wydaje się, że koncepcja ta ostatecznie upadła, choć nie za sprawą decyzji kierownictwa NATO, ale USA. Ten najsilniejszy kraj Sojuszu ostatecznie ujawnił, co myśli o takim pomaganiu ukraińskiej obronie przeciwlotniczej, a stało się to w czwartek podczas konferencji prasowej rzeczniczki Pentagonu, Sabriny Singh. Zapytana przez jednego z dziennikarzy o losy tego projektu, który porównano z pomocą USA, jaką kraj ten niesie obecnie w wojnie na Bliskim Wschodzie, nie pozostawiła złudzeń. Według niej, takie strzelanie do rosyjskich rakiet byłoby nierozsądne i „wciągnęłoby nas to w wojnę w inny sposób”.

- Mówimy o dwóch różnych konfliktach. Na początku rosyjskiej agresji na Ukrainę prezydent nakazał Pentagonowi zapewnić Ukrainie to, czego potrzebuje na polu bitwy. Z dużym powodzeniem rozmieszcza te zasoby, niezależnie od tego, czy wykorzystuje obronę powietrzną, czy inny sprzęt – wyjaśniła Sabrina Singh.

USA nie przekroczy „czerwonych linii”

Odmawiając tego typu bezpośredniej pomocy, rzeczniczka Pentagonu zapewniła jednocześnie, iż USA zrobią wszystko, aby Ukraińcy sami byli w stanie poradzić sobie z nadlatującymi z Rosji rakietami i dronami. A bezpośrednie zaangażowanie się wojsk NATO w ochronę ukraińskiej przestrzeni powietrznej mogłoby być przekroczeniem jednej z „czerwonych linii”.

- Prezydent Biden zobowiązał się, że Stany Zjednoczone nie wyślą wojsk na Ukrainę, ale będziemy wspierać Ukrainę w jej wysiłkach na rzecz odzyskania suwerennego terytorium – zapewniła amerykańska urzędniczka.

Powiedziała też, że jej zdaniem, Ukraina „skutecznie broni się przed rosyjskimi atakami na jej miasta, ludność i infrastrukturę”. Zapowiedziała również, ze USA nadal będzie zapewniać Ukrainie wsparcie, jakiego ta potrzebuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja może spać spokojnie. Z Polski rakiety nie polecą »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj