Z Danielem Susskindem rozmawia Sebastian Stodolak

„Synu, córko, znajdź sobie porządny zawód. Idź studiować prawo!” – rodzice wciąż dają dzieciom takie rady. A pan mówi, że profesje rozumiane tradycyjnie są skazane na wyginięcie. Nie ma w tym przesady?

Taką tezę postawiłem wraz z ojcem (Richardem Susskindem, znanym prawnikiem, doradcą do spraw cyfrowych i rozwoju branży prawniczej – red.) w książce „The Future of the Professions” (Przyszłość zawodów). Gdy w 2010 r. zaczynaliśmy nad nią pracę, nasza teza budziła sceptycyzm, a nawet wrogie reakcje. To się zmieniło i dzisiaj nikt już jej nie odrzuca. Studiowanie prawa – przynajmniej w taki tradycyjny sposób – może nie być już aż tak wspaniałym pomysłem, jak było kiedyś.

Zresztą pański ojciec sam się do tego przyczynił.

Tak. Mój ojciec od dekad zajmował się wpływem nowych technologii na prawo, a także sam te „dysrupcyjne” technologie współtworzył. Rozwinął np. jeden z pierwszych komputerowych systemów eksperckich dla prawników, który wyręczał ich w części obowiązków. Mniej więcej dekadę temu zaczął dostrzegać, że tego typu rewolucyjne zmiany technologiczne dotyczą właściwie wszystkich profesji. Zgłaszali się do niego ludzie mówiący, że to, co się dzieje w zawodzie adwokata, dotyczy także ich profesji: nauczycieli, lekarzy, księgowych. Ja z kolei pracowałem wtedy na Downing Street jako doradca premiera w zakresie polityk zdrowotnych, podatkowych, oświatowych, dzięki czemu miałem pewne spojrzenie makro na anegdotyczne historie opowiadane mojemu ojcu. Doszliśmy do wniosku, że coś jest na rzeczy: że profesje w ich obecnym kształcie naprawdę są zagrożone.

Reklama

Czyli nie skazane na wyginięcie, a tylko zagrożone?

To bardziej skomplikowane. Technologie nie tylko przekształcają istniejące instytucje, lecz także wprowadzają ich całkiem nowe rodzaje – takie, które realizują zadania tradycyjnie przypisywane ekspertom. To procesy wielopoziomowe. Istnieje – na największym poziomie ogólności – osiem wzorców przemian, które zachodzą obecnie na rynku pracy. A w ich ramach jest jeszcze 30 „podtrendów”.

Jakieś przykłady?

Mógłbym podać ich naprawdę sporo – i podaję w książce „A World Without Work” (Świat bez pracy). Szczególnie wymowne jest to, że proces zmian napędzają nie insiderzy, lecz ludzie spoza danych zawodów. Atak na profesje przypuszczany jest od zewnątrz. Weźmy medycynę: na Uniwersytecie Stanforda rozwinięto niedawno system diagnozowania raka skóry oparty na sztucznej inteligencji, który pod względem skuteczności swobodnie może konkurować z najlepszymi dermatologami. Ludzie, którzy tę technologię opracowali, nie mają nawet szczególnego wykształcenia medycznego. Głównym jej autorem jest informatyk Sebastian Thrun, pionier w dziedzinie aut samojezdnych.

Cały wywiad z Danielem Susskindem przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP

Źródło nieznane

fot. Guillen Lopez/Photoshot/Reporter

Daniel Susskind ekonomista z Uniwersytetu Oksfordzkiego, autor książki „A World Without Work: Technology, Automation, and How We Should Respond” (Świat bez pracy. Jak powinniśmy odpowiedzieć na technologię i automatyzację)