Krzesimir Dębski: Wielu moich znajomych Rosjan po wybuchu tej wojny stało się szowinistami [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 lipca 2022, 10:05
Krzesimir Dębski kompozytor, skrzypek jazzowy, dyrygent. Twórca muzyki operowej i baletowej, a także do filmów (m.in. „Kingsajz”, „Ogniem i mieczem”) i seriali („Na dobre i na złe”, „Ranczo”)
<p>Krzesimir Dębski kompozytor, skrzypek jazzowy, dyrygent. Twórca muzyki operowej i baletowej, a także do filmów (m.in. „Kingsajz”, „Ogniem i mieczem”) i seriali („Na dobre i na złe”, „Ranczo”)</p>/Materiały prasowe
Rosja nigdy nie była demokratycznym krajem, więc obywatelom trudno o refleksję. Nie rozumieją, że bez demokracji i dostępu do informacji nic się w ich ojczyźnie nie zmieni. Zawsze ukryją prawdę przed wodzem, że rakiety są do kitu, a wielkie mocarstwo mocarstwem jest już tylko z nazwy. - mówi w wywiadzie Krzesimir Dębski.

Z Krzesimirem Dębskim rozmawia Konrad Wojciechowski

Gdyby muzyka porównać do literata, czułby się pan nowelistą czy raczej powieściopisarzem?

I jednym, i drugim. Komponuję poematy symfoniczne, opery, oratoria. Piszę utwory awangardowe, które trudno porównać do czegokolwiek w literaturze – może do poezji włoskich futurystów? Wie pan, ze mną jest ten problem, że zapuściłem się w bardzo różnorodne rejony. Niestety skomponowałem też kilka tematów muzycznych do telenowel, za co z tego miejsca przepraszam wszystkich, którzy musieli tysiące razy słuchać moich serialowych piosenek.

Czyż to nie paradoks, że „życie, życie jest nowelą”, więc wszystko jest krótkotrwałe i ulotne, a życie piosenki z powodu emitowanego w kółko serialu nie ma końca?

Myślałem, że to będzie góra 16 odcinków. Taki był kiedyś format. Ale w latach 90. przyszła moda z Ameryki na tasiemcowe seriale, które trwają i trwają. Rozwlekły się te produkcje do tego stopnia, że można je liczyć w setkach, a nawet tysiącach odcinków. Dlatego w tej chwili piszę raczej zwarte, krótkie formy muzyczne – na małe składy, klasyczne kompozycje. Odcinam się od mainstreamu.

I nie żal panu, że bardziej kojarzy się ludziom z „Czterema porami roku” Vivaldiego w wersji serialowej niż z muzyką kameralną albo jazzem?

Faktycznie, piosenki do seriali przykryły wszystkie inne moje działania – mniej popularne i świadomie pisane nie dla masowej publiczności. Ale nie narzekam. Miałem to szczęście, że w zespołach jazzowych, w których grałem, choćby w String Connection, też doświadczałem powszechnego uznania. Krytycy pisali, że pod względem popularności nasz jazz zrównuje się z rockiem.

Chciał się pan ludziom przypodobać?

Twórcy zwykle nie odżegnują się od swoich hitów. Kiedy Beethoven zaczął pisać V symfonię, już był po wielkim sukcesie „Dla Elizy” – piosenki granej przez młode panienki w domach mieszczańskich. Miał więc przebój – prosty, dobrze odbierany. Chopin miał podobnie. Artysta żyje w złudnym przeświadczeniu, że jeśli ludzie posłuchają jego przebojów, to być może sięgną z ciekawości po ambitniejszy repertuar. Tak się raczej nie dzieje. Ale też się łudzę, że przekonam słuchaczy. Do muzyki poważnej przykładam się najbardziej.

Ma pan w CV kabaretowy epizod, więc może stąd ta łatwość w pisaniu muzyki rozrywkowej?

To się zaczęło dość wcześnie. Już w czasach nastoletnich. Mieliśmy na osiedlu kabaret prowadzony przez zawodowego aktora i wykonywaliśmy np. „Zieloną Gęś” Gałczyńskiego. Dostawałem nawet jakieś role komiczne do odegrania. A kiedy pojechałem do Poznania studiować kompozycję i dyrygenturę, występowałem jednocześnie w Kabarecie Tey. Zagrałem 650 przedstawień. Tam też muzycy dostawali epizody aktorskie.

Co musieliście robić?

A to różnie: raz stać w kolejce, innym razem jeździć na wrotkach.

CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj