Wielu rynkowych obserwatorów uważa, że mamy obecnie do czynienia z sytuacją podobną do tej, którą obserwowaliśmy pod koniec lat 90., gdy akcje spółek technologicznych spadły o blisko 80 proc. Rynkowa zapaść o takiej skali uderzyłaby nie tylko w pracowników zatrudnionych w tej branży oraz osoby, które zainwestowały w konkretne spółki, ale znacznie szerzej.

Reklama

W czym rynek dot-com przypomina obecny

Autorzy dostrzegają wiele podobieństw. Ogromne wzrosty wycen spółek były w obu okresach napędzane bardzo niskimi stopami procentowymi. Sektor technologiczny obiecywał wysokie stopy zwrotu, więc inwestorzy lgnęli na rynek. W obu przypadkach przedsiębiorstwa składały też obietnice bez pokrycia, na przykład dotyczące osiągnięcia określonych wyników lub dostarczenia nowatorskich produktów (takich jak na przykład ciężarówki wodorowe).

Różnice

Nie brakuje też jednak znaczących różnic. W przeciwieństwie do firm z 2000 roku, dziś wiele najbardziej wartościowych spółek notowanych na giełdzie są w rzeczywistości firmami – produkują i sprzedają produkty, które cenią ludzie oraz zazwyczaj zarabiają. Facebook, Google i Amazon mogą więc tracić na wartości, ale z pewnością nie wyparują z rynku z dnia na dzień. Szacuje się, że firmy technologiczne zatrudniały w 2021 roku w USA około 5,8 miliona osób, ale należy zwrócić uwagę, że to zaledwie około 4 proc. całego zatrudnienia w tym kraju.

Molla i Kafka przyglądają się też potencjalnej bańce na rynku kryptowalut, który może być istotnym game changerem. Czy ostatnie turbulencje, których doświadczyły kryptowaluty oraz stablecoiny są tylko głęboką korektą, a może to początek załamania? W jakim stopniu potencjalny upadek rynku krypto pociągnąłby za sobą całą światową gospodarkę? – pytają retorycznie.

Jaki odsetek Amerykanów ma akcje

Analizują także, jaki odsetek Amerykanów ma ekspozycję na rynek akcji: okazuje się, że obecnie jest tylko niewiele niższy niż w 1998 roku (58 proc. w 2022 roku w porównaniu do 61 proc. w 1998 roku). Porównują też wagę, jaką spółki technologiczne mają w indeksie S&P 500. Okazuje się, że zarówno pod koniec lat 90. jak również obecnie ten udział jest niepokojąco wysoki (wyższy niż w innych okresach). Zauważają także, że o ile dawniej inwestowało się w spółki technologiczne bezpośrednio poprzez zakup akcji, to dziś trudno jest uniknąć ekspozycji na big techy nawet inwestując pasywnie, bowiem stanowią one dużą część ważnych indeksów (a więc też np. ETF-ów).

Wskaźnik cena/zysk

Ostatnią rzeczą, jaką biorą pod lupę autorzy Voxa, jest wskaźnik cena/zysk (P/E). Tutaj mamy dobre wieści – obecnie spółki nie są nawet w zbliżonym stopniu tak przewartościowane jak dawniej. Wartość wskaźnika dla sektora technologii informacyjnych była w pierwszym kwartale 2000 roku ponad dwukrotnie wyższa niż w pierwszym kwartale tego roku. Także w przypadku sektora usług komunikacyjnych (w skład którego wchodzą od 2018 roku m. in. Facebook i Google) P/E również jest aktualnie znacznie niższe niż w 2020 (30,7 vs 19,3). Z jednym wyraźnym outsiderem – Tesla jest obecnie niezwykle droga.