Ekspert: Statystki podawane codziennie przez MZ nie opisują rozwoju epidemii w kraju

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 października 2020, 16:41
koronawirus ulica
<p>koronawirus ulica</p>/ShutterStock
Obecnie bardziej miarodajne byłoby podawanie liczby zakażeń COVID-19 na 100 tys. mieszkańców w podziale na województwa, niż podawanie łącznej statystyki dziennej poszczególnych województw czy też miast – ocenił w rozmowie z PAP epidemiolog z WUM Artur Białoszewski.

Jak tłumaczył PAP Białoszewski, "jeżeli spojrzymy na statystyki liczby zakażeń w podziale na województwa czy też konkretne miasta, to możemy oczywiście dostrzec, iż te, które mają najwyższą liczbę mieszkańców, charakteryzują się najwyższym wskaźnikiem bezwzględnej liczby zakażonych osób".

Dlatego – ocenił – analizując te dane, trzeba wziąć pod uwagę, że liczby podawane w dziennych statystykach nie do końca dają miarodajny obraz sytuacji.

W związku z tym, według eksperta, w tej chwili bardziej porównawcze byłoby podawanie liczby zakażeń SARS-CoV-2 na 100 tys. mieszkańców w danej populacji w województwie i na 10 tys. w podziale na powiaty.

"W województwach o niższej liczebności widzimy, że liczby bezwzględne zakażeń są mniejsze, natomiast w większych województwach, mazowieckim, małopolskim czy wielkopolskim te liczby są wysokie, dlatego statystyki zachorowań w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców byłyby prostsze do porównania" – przekonywał.

Białoszewski ocenił też, że równie duże znaczenie dla oceny sytuacji mają dane o liczbie osób hospitalizowanych i poddanych izolacji.

"Te liczby pokazują, jaka jest rzeczywista dynamika epidemii" – wskazał. Dodał, że trzeba pamiętać, że osoba, której test na SARS-CoV-2 wyszedł pozytywnie, to jeszcze nie jest osoba chora, jednak nadal niosąca ryzyko dla otoczenia, dlatego powinna bezwzględnie być poddana kwarantannie.

Odnosząc się do liczby wykonywanych testów, które wahają się w przedziale 30-50 tys. dobowo, Białoszewski zaznaczył, że "im więcej testów będziemy wykonywać, tym więcej zakażeń będziemy wykrywać".

"Powinniśmy zatem stosować przelicznik liczby wyników pozytywnych do ogólnej liczby testów, co by było bardziej obiektywnym miernikiem względnego rozprzestrzenienia się wirusa w poszczególnych województwach" – ocenił.

Zapytany o opinię na temat obostrzeń ogłoszonych od soboty, tzn. zwiększenia liczby czerwonych stref w całym kraju i wprowadzenie większych obostrzeń, Białoszewski powiedział, że "jeżeli te działania okażą się skuteczne, to ich efekt zobaczymy nie szybciej niż za około 2 tygodnie, czyli tyle, ile mniej więcej trwa okres inkubacji koronawirusa". 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj