Wprowadzanie restrykcji leży w kompetencjach rządu, ale do tej pory rząd starał się robić to w porozumieniu z lokalnymi władzami. Tak było w przypadku Liverpoolu, który jako pierwszy został objęty restrykcjami na poziomie trzecim, a także sąsiadującego z Manchesterem hrabstwa Lancashire, które zostało dodane do listy w zeszłym tygodniu.

Jednak Andy Burnham, laburzystowski burmistrz hrabstwa metropolitalnego Greater Manchester, nie zgadza się na wprowadzenie dodatkowych restrykcji, o ile rząd nie przekaże dodatkowej pomocy finansowej. Zgodnie z rządowym programem pomocowym pracownicy firm, które z powodu dodatkowych restrykcji będą musiały zawiesić działalność, od 1 listopada otrzymywać będą z budżetu państwa dwie trzecie dotychczasowego wynagrodzenia. Wprowadzenie najwyższego poziomu restrykcji oznacza m.in. zamknięcie pubów i barów, chyba że wraz z alkoholem oferują one znaczący posiłek.

Burnham uważa, że taka pomoc finansowa jest niewystarczająca, zwłaszcza że obostrzenia w związku z koronawirusem - podobne do tych na poziomie drugim - obowiązują w Manchesterze i okolicach już od lipca. "Myślę, że uczciwe jest uznanie, że jeżeli wprowadzi się ograniczenia na tak długo, jak długo jesteśmy objęci ograniczeniami, oznacza to uciskanie ludzi. To pcha firmy coraz bliżej upadku" - mówił w stacji BBC.

Według brytyjskich mediów Burnham domaga się od brytyjskiego rządu pakietu pomocowego w wysokości 75 mln funtów, rząd z kolei gotowy jest zaoferować 56-60 mln. Ale nie chce zgodzić się na bardziej hojną pomoc, niż dostały Liverpool i Lancashire, bo to prowadziłoby do dalszej eskalacji roszczeń. We wtorek w rozmowie ze Sky News Burnham powiedział jednak, że jeśli rząd nałoży ograniczenia jednostronnie, nie będzie on miał innego wyjścia, jak uznać tę decyzję. "Nie złamiemy prawa. Będziemy musieli oczywiście zaakceptować tę decyzję, w końcu jest to prerogatywa rządu" - mówił.

Reklama

W tle toczącego się od 10 dni sporu sytuacja epidemiczna robi się coraz trudniejsza. Jak wynika z dokumentu publicznej służby zdrowia, który wyciekł do mediów, w całym hrabstwie Greater Manchester już w piątek zajętych było 82 proc. łóżek na oddziałach intensywnej terapii - albo przez pacjentów z Covid-19, albo z innymi chorobami, a w co najmniej trzech z 12 szpitalach - w Salford, Bolton i Stockport - nie ma już żadnych wolnych miejsc na intensywnej terapii.

Wielka Brytania: W Manchesterze i okolicach od piątku najwyższy poziom restrykcji

W hrabstwie metropolitalnym Greater Manchester, w którym mieszka 2,8 mln osób, od północy z czwartku na piątek zacznie obowiązywać trzeci, najwyższy poziom restrykcji koronawirusowych - ogłosił we wtorek brytyjski premier Boris Johnson.

Wcześniej we wtorek bez powodzenia zakończyły się trwające od 10 dni rozmowy między rządem a władzami lokalnymi na temat pakietu pomocowego, który pozwoliłby ograniczyć skutki restrykcji dla mieszkańców i przedsiębiorstw.

Podczas popołudniowej konferencji na Downing Street Johnson mówił, że niepodjęcie teraz działań byłoby narażeniem życia mieszkańców Manchesteru na niebezpieczeństwo. W tygodniu kończącym się 1 września w hrabstwie Greater Manchester wykryto ok. 44 przypadków koronawirusa na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy w ciągu siedmiu dni do 16 października włącznie - już 384 na 100 tys., a średnia dla Anglii to 96.

Brytyjski premier dodał, że rząd złożył władzom lokalnym "hojną" ofertę wsparcia finansowego, ale burmistrz Andy Burnham ją odrzucił. Burnham wyjaśnił, że rząd nie zaoferował wystarczająco, aby "chronić najbiedniejszych ludzi w naszych społecznościach".

Zgodnie z zasadami restrykcji na poziomie trzecim - obecnie obowiązującymi tylko w regionie Liverpoolu i hrabstwie Lancashire - puby i bary, które nie serwują znaczących posiłków muszą zostać zamknięte, spotykanie się osób z różnych gospodarstw domowych jest zabronione zarówno w pomieszczeniach zamkniętych, jak i na otwartej przestrzeni. Zalecane jest także unikanie przyjazdów na te tereny i opuszczania ich, o ile nie jest to niezbędne.

W hrabstwie Greater Manchester obecnie obowiązuje drugi poziom restrykcji, co oznacza, że puby i restauracje muszą być zamykane o godz. 22, zakaz spotkań osób z różnych gospodarstw domowych dotyczy tylko pomieszczeń zamkniętych, a na otwartych przestrzeniach nie może spotykać się więcej niż sześć osób.

Przed konferencją premiera Burnham - występując wraz z innymi lokalnymi liderami - powiedział, że bez dodatkowego wsparcia w wysokości 65 mln funtów bardziej rygorystyczne środki "z pewnością zwiększyłyby poziom ubóstwa, bezdomności i trudności".

Odnosząc się do braku zgody w sprawie pakietu pomocowego, Johnson powiedział: "Żałuję tego. Jak powiedziałem w zeszłym tygodniu, mamy większe szanse na pokonanie wirusa, jeśli będziemy współpracować".

Dodał, że Greater Manchester otrzyma 22 mln funtów w ramach "kompleksowego pakietu wsparcia", ale "drzwi były otwarte, aby kontynuować rozmowę" tak długo, jak tylko wsparcie byłoby zgodne z tym, co zostało zaoferowane innym obszarom, gdzie wprowadzono trzeci poziom restrykcji. Jednak jak wskazuje stacja BBC, należy rozumieć, że dotychczasowa oferta w postaci 60 mln funtów pozostaje aktualna.

Johnson potwierdził też, że trwają rozmowy z władzami hrabstw South Yorkshire, West Yorkshire i Nottinghamshire oraz regionu Północno-Wschodnia Anglia o wprowadzeniu trzeciego poziomu restrykcji.

We wtorek poinformowano, że w ciągu ostatniej doby zarejestrowano 241 zgonów z powodu Covid-19, co jest najwyższą liczbą od początku czerwca, i wykryto ponad 21 tys. nowych infekcji.