Tanio, dużo, alkohol kiepskiej jakości. Jest majówka, jest impreza [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 kwietnia 2021, 09:00
Mężczyźni piją piwo
<p>Mężczyźni piją piwo</p>/Shutterstock
Czy naprawdę brak możliwości kupienia alkoholu o godz. 2 w nocy czy w niedzielę byłby wyrzeczeniem nie do przeskoczenia? - z Łukaszem Wieczorkiem rozmawia Paulina Nowosielska.

Z Łukaszem Wieczorkiem rozmawia Paulina Nowosielska

„Piwna promocja w sieci sklepów X pozwoli odpowiednio przygotować się na nadchodzącą majówkę. Rządowe obostrzenia w praktyce zakazują wyjazdów na długi weekend, a spędzanie go w domu mogą osłodzić piwa zdobyte w prezencie od sklepu” – to cytat z popularnego portalu informacyjnego. Co pan na to?

Łukasz Wieczorek doktor nauk medycznych, Zakład Badań nad Alkoholizmem i Toksykomaniami w Instytucie Psychiatrii i Neurologii: Niektórzy odbiorą to jako atrakcyjną promocję na majówkę w czasach pandemii i skorzystają z niej. Polskie przepisy dopuszczają reklamę i promocję piwa. Jest jednak płynna granica, kiedy odbywa się to zgodnie z prawem. Artykuł 13 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi mówi, że zabrania się reklamy i promocji napojów alkoholowych z wyjątkiem piwa, a i te ostatnie nie mogą m.in. zachęcać do nadmiernego spożycia lub łączyć spożywania alkoholu ze sprawnością fizyczną bądź kierowaniem pojazdami. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) nieraz już zgłaszała podobne incydenty jako łamanie przepisów ustawy. Niektórzy luźno podchodzą do regulacji. Pewne rzeczy sugeruje się z przymrużeniem oka, odwołując się do „tradycji” grilla i czegoś mocniejszego. Do tego dochodzą media społecznościowe, w których informacja o piwnej ofercie rozchodzi się lotem błyskawicy i trudno prześledzić, kto był pierwszy.

Jeszcze garść szczegółów ze wspomnianej promocji: „Przy zakupie 10 piw zapłacić trzeba za sześć najdroższych, cztery najtańsze otrzymuje się za darmo”. Sieć sklepów X informuje, że akcja obejmuje maksymalnie 20 piw, z których w prezencie jest osiem. Słowem: okazja!

To przede wszystkim okazja na szybki zysk dla firm produkujących alkohol. Mimo deklarowania społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR) trudno im przełknąć niewielkie obostrzenia wynikające z ustawy i opierają się przed nowymi, np. ograniczeniem liczby punktów sprzedaży. Co z tego, że firmy biorą udział w kampaniach ostrzegających przed skutkami jazdy po pijanemu, skoro prowadzą działania prowadzące do zwiększenia spożycia? By przeciwdziałać podobnym „akcjom”, np. w Wielkiej Brytanii i Kanadzie państwo ustanowiło minimalne ceny na alkohol. Dotyka to tych marek, które sprzedają najtaniej i są najczęściej wybierane przez osoby pijące ryzykownie i przez młodzież.

Co to znaczy: pić ryzykownie?

Tanio, dużo, alkohol kiepskiej jakości. Do upojenia, urwanego filmu, z konsekwencją w postaci kaca i klinów dla jego zabicia. Dawka jest kwestią indywidualną.

Nie ma dawki bezpiecznej?

Wśród naukowców trwa na ten temat dyskusja. Czy jest dawka, która nie prowadzi do występowania chorób, z nowotworami i marskością wątroby na czele, a także negatywnych konsekwencji społecznych. W tym kontekście bezpiecznej ilości nie ma, szczególnie dla tej ostatniej kwestii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj