Co spowoduje osłabienie tempa wzrostu cen? Stopa bezrobocia będzie kształtowała się w najbliższych latach w lekkim trendzie wzrostowym (do końca 2021 r. zwiększy się o 0,3 pkt. proc. a do końca 2023 r. o 1 pkt. proc.). Taka tendencja będzie wynikała m.in. z oczekiwanego spowolnienia wzrostu gospodarczego powiązanego z cyklem w absorbcji środków unijnych i spadku zatrudnienia związanego częściowo z silnym wzrostem płacy minimalnej. W kontekście popytu gotówkowego na mieszkania oznacza to nieznaczne spowolnienie jego wzrostu.

W warunkach pogarszającej się sytuacji makroekonomicznej i malejącego zasobu oszczędności, trudno oczekiwać, że dwucyfrowe tempo wzrostu popytu gotówkowego na mieszkania zostanie utrzymane, choć stopy procentowe pozostaną w najbliższych latach na niezmienionym poziomie, co będzie sprzyjać inwestycjom w mieszkania będących alternatywą dla nisko oprocentowanych depozytów bankowych.

>>> Czytaj też: Koniec z przekrętami w spółdzielniach. Prezes będzie odpowiadać jak funkcjonariusz

Spójne z założeniem o wolniej rosnącym popycie zarówno ze strony gospodarstw domowych, jak i inwestorów długoterminowych jest przyjęcie założenia, że coraz mniej Polaków będzie oczekiwać, że „ceny domów nigdy nie spadają”. Choć rynek mieszkaniowy jest typowym rynkiem cyklicznym, to obecnie niemal połowa Polaków właśnie tak uważa.

- W mojej prognozie zakładam, że tempo wzrostu cen mieszkań na rynku pierwotnym obniży się do 8,4 proc. rok do roku w 2020 r. i w kolejnych latach będzie znajdować się w trendzie spadkowym osiągając poziom 5,0 proc. w 2023 r. – mówi w rozmowie z MarketNews24 Krystian Jaworski, starszy ekonomista Credit Agricole Bank Polski. - Oznacza to, że przeciętna cena transakcyjna w siedmiu największych miastach zwiększy się z 8,2 tys. zł w IV kw. 2019 r. do 10,7 tys. za m kw. na koniec 2023 r.

NIE MA BAŃKI SPEKULACYJNEJ, ALE WZROST CEN MIESZKAŃ SPADNIE DO 5 PROC.