W 2015 roku najmocniej zdrożeją apartamenty w Nowym Jorku i Sydney

Bardziej kompleksowy raport opublikowany wcześniej sugerował wzrosty cen w 2015 roku w 22 z 27 analizowanych miastach.

Najnowsze dane sugerują, że spore wzrosty cen wciąż są możliwe w Nowym Jorku i Sydney. W pierwszym z tych miast dynamika wzrostu cen w 2015 r. ma być na poziomie 5 – 10 proc. Powody to dobre wyniki gospodarki, odbicie na całym rynku nieruchomości i rosnący popyt ze strony inwestorów zagranicznych. Nie bez znaczenia jest też ułatwienie procesu ubiegania się o wizy.

W Sidney wzrost cen w 2015 r. nie powinien przekroczyć 5 proc. Sprzyjają temu dobre perspektywy gospodarcze, polityczna stabilność i słaby australijski dolar, co w połączeniu z możliwością otrzymania wizy (od drugiej połowy 2015 r.) przy zakupie nieruchomości luksusowej, sprzyja zainteresowaniu apartamentami w Sydney. Popyt wspiera też tani kredyt hipoteczny.

Po długim okresie dynamicznych wzrostów cen, rok 2015 powinien za to przynieść stabilizację cen w Londynie – prognozują analitycy Knight Frank. W ich ocenie spory wpływ na taką zmianę ma mieć podatek od rezydencji, który ma zostać wprowadzony w przyszłym roku. Jest to więc bardziej pesymistyczna prognoza niż ta forsowana przez firmę Black Brick (londyński pośrednik), która prognozuje na 2015 r. kilkuprocentowy wzrost cen apartamentów w Londynie.

Reklama

W ocenie autorów raportu, kolejny rok ma za to przynieść spadki cen (do 5 proc.) w Paryżu, Hongkongu, Singapurze i Genewie. W przypadku azjatyckich miast głównym powodem przecen są mechanizmy wprowadzone, aby schłodzić pęczniejące bańki spekulacyjne na tychże rynkach (dodatkowe opodatkowanie transakcji, utrudnienia w ubieganiu się o kredyt). Największe spadki (do 10 proc.) spodziewane są natomiast w Dubaju. Głównymi winowajcami są wyższy podatek transakcyjny oraz podniesienie wymaganego wkładu własnego.

>>> Czytaj też: Mieszkanie dla Młodych. Śpieszyć się czy czekać do nowego roku?