Polskie wsie zyskały 50 tys. mieszkańców, którzy zdecydowali się opuścić największe miasta w kraju w czasie pandemii Covid-19 - mówili eksperci we wtorek podczas trwającej w Warszawie konferencji „Zrozumieć zmianę demograficzną”. W jej trakcie geografowie i demografowie omawiali zjawiska migracji wewnętrznej w naszym kraju.

„Przed pandemią wieś wzbogacała się kosztem miasta o jakieś 25-30 tys. mieszkańców rocznie. Według oficjalnych danych GUS w 2020 r było to już 40 tys., a w 2021 r – 50 tys. Ostatni tak duży ruch migracyjny z miasta na wieś Polska odnotowała przed światowym kryzysem finansowym w 2008 r.” – podkreślił dr Andrzej Zborowski z Instytutu Geografii i Gospodarki przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Reklama

Zdaniem eksperta w najbliższej przyszłości największy wpływ na utrzymanie tego trendu będzie miała kondycja gospodarcza kraju i dostępność kredytów. W 2008 r. to właśnie kryteria przyznawania kredytów, zaostrzone w wyniku światowego kryzysu finansowego, wstrzymały w Polsce odpływ mieszkańców z miast do wsi.

„Jeśli ciągle będziemy obserwowali wzrost gospodarczy (nawet pomniejszony o pewne trudności), to odpływ z miast do wsi będzie postępował. Będą też postępowały migracje +rentierskie+ – czyli ludzie, którzy mają już dorosłe dzieci, i nie potrzebują spędzać dużo czasu w mieście, będą się przeprowadzali na wieś. Na tym etapie ludzie chętnie kupują dom w złym stanie, a jego remont traktują jako rozrywkę” – powiedział Zborowski.

Jednocześnie badacze obserwują niepokojące zjawisko wyludniania średnich i małych miast (wyludniających się szybciej niż wsie), które w przeszłości były ośrodkami przemysłowymi. Eksperci uzasadniają to zamknięciem zakładów, w miejsce których żaden inny biznes nie stworzył nowych miejsc pracy, atrakcyjnych dla młodych ludzi.

„Te miasta mają często świetną ofertę akademicką, ale nie mają ofert pracy dla młodych ludzi. Dobrym przykładem jest Opole, które młodzi ludzie opuszczają po ukończeniu studiów, i przeprowadzają się do Wrocławia. Depopulacji ulegają: Krosno, Nowy Sącz, Tarnów. Młodzi ludzie często mówią +nie mam do czego wracać+” – podsumował Zborowski.

Dodał, że warunki na rynku pracy ciągle dyktują duże korporacje. „Obszary metropolitalne są magnesami, bo tam działają korporacje, którym ciągle brakuje rąk do pracy. W samym tylko Krakowie korporacje szukają 100 tys. pracowników. Wiedząc o tym, żaden student nie pojedzie do Kielc, bo w Krakowie ma większy wybór ofert pracy. Pojawiają się takie wyjątki, jak Rzeszów, gdzie korporacje powoli zakładają filie, ale to nie jest jeszcze powszechne” – powiedział Zborowski.

Według najnowszych badań, przeprowadzonych na populacji maturzystów w Polsce, tylko 12 proc. kobiet chce pozostać na wsi. Takie plany ma znacznie więcej mężczyzn – 30 proc. Z Przemyśla i Wałbrzycha chce wyjechać aż 90 proc. maturzystów. (PAP)

Autorka: Urszula Kaczorowska