Własność domów i mieszkań w UE

Z najnowszych danych Eurostatu za 2022 r. wynika, że w całej Unii Europejskiej aż 69,1% gospodarstw domowych mieszka na swoim. Pozostałe to najemcy. Najwyższy udział własności jest w Rumunii, Słowacji, Chorwacji i na Węgrzech. W tych krajach ponad 90% mieszkańców posiada swój dom lub mieszkanie. Na drugim biegunie są Szwajcarzy i Niemcy, gdzie przeszło połowa populacji to najemcy.Wysoki odsetek gospodarstw domowych najmujących mieszkania i domy jest także w Austrii i Danii.

Polska jest w czołówce krajów z wysokim udziałem własności. I co ciekawe, w 2022 r. wzrósł on z 86,8% do 87,2%, i to mimo gwałtownego wzrostu cen mieszkań i spadku dostępności kredytów mieszkaniowych – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl.

Reklama

Jednak najwyższy skok udziału własności na rynku mieszkaniowym w 2022 r. Eurostat odnotował w Luksemburgu, Belgii i Norwegii. Częściej na zakup mieszkania niż na najem decydowali się także mieszkańcy Malty, Chorwacji, Włoch, Holandii, Estonii, Irlandii, Hiszpanii, Słowacji, Bułgarii, a nawet Danii i Szwajcarii.

Natomiast największy wzrost udziału gospodarstw domowych najmujących mieszkania miał miejsce w Austrii, Niemczech, ale wzrósł on także na Węgrzech, we Francji, Czechach, Finlandii, Szwecji, Słowenii, Grecji, Portugalii, Rumunii, Litwie, Cyprze i Łotwie.

W powszechnym przekonaniu, w najzamożniejszych krajach europejskich wyżej ceniona jest elastyczność na rynku pracy, którą daje najem. Jednak przykład Holandii, Belgii, Danii czy Norwegii pokazuje, że nawet w najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajach UE udział własności może się zwiększyć, jeśli tylko mieszkańcy danego kraju mogą sobie pozwolić na własne M. Z kolei wzrost udziału najemców może świadczyć o spadku dostępności mieszkań kupowanych za kredyt – komentuje Marek Wielgo.

Polacu

Jako przykład wskazuje Czechy, w których w ostatnich trzech latach odsetek gospodarstw domowych najmujących mieszkania zwiększył się z 21,1% do 22,9%. Tymczasem, jak poinformował niedawno portal Idnes.cz, powołując się na badanie Instytutu Socjologii Akademii Nauk Republiki Czeskiej, aż 94% Czechów preferuje własne mieszkanie, a 92% uważa, że ​​oszczędności najlepiej przeznaczyć na jego zakup.

Relacja cen mieszkań do zarobków

Problem w tym, że chęci nie zawsze idą w parze z możliwościami. Eurostat nie podaje danych dotyczących relacji cen mieszkań do zarobków. Robi to natomiast od kilku lat międzynarodowa firma doradcza Deloitte, która do celów porównawczych bierze pod uwagę przeciętne zarobki brutto (faktyczna siła nabywcza w zależności od obciążeń pensji brutto może się różnić w poszczególnych krajach). Wprawdzie wciąż mamy jedne z najtańszych mieszkań w Europie – średnio 1975 euro za m kw. Czy są one jednak dostępne? W Deloitte policzyli, że w 2022 r. 70-metrowe lokum w Polsce kosztowało równowartość mniej więcej 8 rocznych pensji brutto.

ikona lupy />
Wykres 2 / GetHome.pl

Warto odnotować, że na mieszkanie musimy pracować znacznie krócej niż nasi południowi sąsiedzi. We wspomnianych Czechach średnia transakcyjna cena metra kwadratowego na rynku pierwotnym wynosiła w ubiegłym roku 3753 euro. Przeciętny mieszkaniec tego kraju musiałby swoją pensję brutto odkładać przez ponad 13 lat. Dodajmy, że tańsze niż u nas mieszkania Deloitte odnotował jedynie w Portugalii (1723 euro), Słowenii (1927 euro), Rumunii (1417 euro) i Grecji (1330 euro za m kw.). Natomiast pod względem ich dostępności gorzej mają nie tylko Czesi, ale także mieszkańcy Estonii, Litwy, Irlandii, Chorwacji i Węgier. My z kolei możemy pozazdrościć zwłaszcza Belgom i Norwegom, którzy na własne 70-metrowe M muszą wydać równowartość niespełna 5 rocznych pensji brutto. I najpewniej właśnie poprawą dostępności mieszkań można tłumaczyć wzrost udziału własności w obu tych krajach.

Z drugiej strony jest on tam dużo niższy w naszym kraju. Marek Wielgo przyznaje, że jest tylko kwestią czasu, kiedy u nas zacznie się kurczyć odsetek gospodarstw domowych, które mieszkają we własnym mieszkaniu lub domu. Po prostu mało kogo będzie stać na zakup.

Wprawdzie w tym roku „Bezpieczny Kredyt 2%” zachęcił najemców do zamiany czynszu na ratę kredytu. Jednak równocześnie ten rządowy program przyspieszył wzrost cen mieszkań w największych miastach. Ceny osiągnęły tam poziom, który dla wielu osób, zwłaszcza posiłkujących się kredytem, przestaje być akceptowalny. Jeszcze przez jakiś czas szansą dla tych, którzy nie chcą płacić bajońskich sum, będą lokalizacje podmiejskie. Jednak nawet jeśli własne mieszkanie jest tam na wyciągnięcie ręki, to cześć młodych świadomie wybierze najem w lokalizacji, w której zakup własnego lokum jest poza ich zasięgiem finansowym. W perspektywie kilku lat Polska zacznie się upodabniać do krajów zachodnioeuropejskich, w których znacznie wyższy jest odsetek najemców – komentuje Marek Wielgo.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl