Mieszkanie na start to chyba najmniej szkodliwe rozwiązanie, które realizuje kampanijną zapowiedź Koalicji Obywatelskiej. Przed wyborami ówczesna opozycja starała się przebić Prawo i Sprawiedliwość w licytacji na najtańszy kredyt mieszkaniowy.
PiS chciał brać od kredytobiorców 2 proc. KO zapowiadała 0 proc. A teraz obietnica staje się faktem: jest zero, ale nie zero bezwzględne. Więcej (czy raczej mniej): zero będzie dla nielicznych.
Na tym właściwie można by poprzestać. 500 mln w tym roku, miliard czy dwa w kolejnym. Podobne kwoty przez dekadę, w ciągu której będzie obowiązywać dopłata do oprocentowania. Stosunkowo niewiele jak na obietnicę wyborczą. Ale ta obietnica to również wskazówka, jak politycy podchodzą do „kwestii mieszkaniowej”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Powiązane
Zobacz
|
