Redakcja Fast Company zastanawia się, jak będzie wyglądał rynek pracy za dwadzieścia lat. Czy już teraz możemy się przygotować do nadchodzących zmian?

Według badań przeprowadzonych przez Brookings Institution automatyzacja i sztuczna inteligencja zastąpią niektóre stanowiska pracy (szacunkowo w USA 25 proc. stanowisk pracy jest zagrożonych likwidacją), zwłaszcza te wymagające prostych, ręcznych i powtarzalnych zadań. Ale nawet ci, którzy nie stracą pracy, nie uchronią się przed zmianami. Algorytmy w korporacyjnej maszynie będą nadzorować pracę, szkolić SI czy też optymalizować wydajność.

To nie jest pieśń przyszłości. Jak pisze Fast Company, algorytmy przykładowo już teraz obmyślają trasę Ubera i kierują kierowcami, czyniąc z nich bardziej komponent systemu niż osobę wykonującą pracę. Kierowcy nie tylko kierują się algorytmami, ale także zasilają danymi systemy, które oceniają ich wydajność, podając szczegóły takie jak to, czy płynnie przyspieszają i jak klienci oceniają jazdę. „Pracodawcy mają nienasycony apetyt na informacje o pracownikach, niezależnie od tego, czy są one istotne, czy nie” – mówi Lew Maltby, szef Narodowego Instytutu Praw Pracowniczych. Tymczasem nowe formy nadzoru pracowniczego są o wiele subtelniejsze.

Firmy monitorujące pracowników często powołują się na szlachetne intencje, np. chcą pomóc pracownikom biurowym zrozumieć, w jaki sposób wykorzystują swój czas, aby mogli nauczyć się go bardziej efektywnie wykorzystywać. W pracy fizycznej, takiej jak magazynowanie i transport, niektóre firmy usprawiedliwiają monitoring jako sposób na zapewnienie bezpieczeństwa pracowników. W 2040 r. nadzór oparty na dostępnych danych będzie normą.

>>> Czytaj też: Używasz darmowego antywirusa? Uważaj. Ta firma śledzi kliki i sprzedaje dane

Reklama

Algorytmiczni nadzorcy” obecnie są najlepiej dostrzegalni wśród klasy pracującej. Platformy gig-ekonomiczne w takich sektorach jak współdzielenie pojazdów czy dostawy jedzenia są zbudowane w oparciu o algorytmy, ale i np. wielu pracowników hoteli często kieruje się aplikacją, by wiedzieć w jakiej kolejności sprzątać pokoje. Potęgę algorytmów można poznać na przykładzie magazynów Amazona. Urządzenia, których pracownicy magazynu używają do skanowania opakowań, pozwalają firmie na dokładne śledzenie wydajności. Pracownicy mają wyznaczone „tempo” – jest wyliczone, jak szybko powinni pracować. W miarę jak pracownicy zwiększają swoje wysiłki, by osiągnąć ustalone tempo pracy, jednocześnie wzrasta dyktowane tempo przez algorytmy. Pracownicy, jeśli nie nadążają, mogą otrzymywać automatyczne ostrzeżenia, zlecenia przekwalifikowania, a nawet zwolnienia.

Monitoring i automatyzacja są wykorzystywane również w branży transportu ciężarowego, gdzie brak wysoko wykwalifikowanych kierowców, a stawki ubezpieczeniowe rosną. Gromadzenie danych może przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa kierowców, ale pozwala również firmom na opracowanie algorytmów, które w przyszłości mogą ich zastąpić. Od 2017 r. rząd USA wymaga wyposażenia samochodów ciężarowych w elektroniczne urządzenie rejestrujące (ELD) w celu monitorowania i egzekwowania wymogów bezpieczeństwa (takich jak ograniczenie liczby godzin jazdy i kontrola przepisowych przerw z odpowiednim czasem na sen). Urządzenia ELD są również źródłem danych dla dyspozytorów ciężarówek, ubezpieczycieli i niezależnych programistów technicznych. Jeśli kierowca jedzie przepisowo i ostrożnie, będzie mógł liczyć na tańsze ubezpieczenie.

Coraz częściej instalowane są również kamery na deskach rozdzielczych, monitorujące zarówno drogę przed pojazdem, jak i samych kierowców ciężarówek, by sprawdzić, czy są oni czujni i skoncentrowani. Niektóre firmy przewozowe eksperymentują nawet z czujnikami do pomiaru tętna i potu.

>>> Czytaj też: Jesteśmy tańsi, a czasami też lepsi. Tak polskie firmy konkurują w Niemczech

Nie tylko kierowcy znajdują się pod lupą pracodawców. Monitoring prowadzony w imię optymalizacji już cieszy się coraz większą popularnością w biurze. Oprogramowanie Crossover Worksmart to narzędzie do śledzenia pracowników zdalnych. Monitoruje on aktywność klawiatury i korzystanie z aplikacji oraz wykonuje okresowe zrzuty ekranu, a nawet zdjęcia pracowników via kamery internetowe, aby co 10 minut skompilować „cyfrową kartę pracy”. Jak mówi założyciel i dyrektor generalny Crossover, Andy Tryba, ma to na celu zapewnienie, że ludzie otrzymują wynagrodzenie za produktywny czas. A jeśli nie spędzasz czasu pracy produktywnie? „Nie dostaniesz za ten czas zapłaty” – odpowiada Tryba.

Tryba twierdzi, że Worksmart nie jest narzędziem do mikromanipulacji, ale raczej do treningu pracy. W końcu pracownicy decydują się na monitoring, kiedy zgadzają się na podjęcie pracy. Według Tryby to uczciwa cena za możliwość pracy zdalnej. Do 2040 r. może stać się to normą.

Z kolei programowanie firmy Humanyze monitoruje aplikacje takie jak poczta elektroniczna i platformy wiadomości, aby śledzić sposób, w jaki ludzie się komunikują. Tożsamości są anonimowe, z numerami seryjnymi dla pracowników pogrupowanych według zespołu – pracodawca może zobaczyć, że ktoś z marketingu wysłał wiadomość do działu sprzedaży, lub że ktoś z każdego zespołu spotkał się w sali konferencyjnej. Humanyze twierdzi, że nie można poznać prawdziwej tożsamości pracowników, tylko działu, w którym się znajdują. Jednak liczne badania przeprowadzone na przestrzeni lat pokazują, że nawet po usunięciu nazwisk, pozostałe dane o anonimowych osobach można wykorzystać do ustalenia, kim są.

>>> Czytaj też: Pracownicy w zarządzie służą interesom firmy

Jeśli rynek takich firm jak Crossover i Humanyze będzie się rozwijał, pracownicy biurowi będą musieli przyzwyczaić się do bycia ocenianym nie tylko za wykonywaną pracę, ale również za sposób jej wykonywania. Zapewne przyczyni się to do dodatkowego stresu. W odpowiedzi zwolennicy praw pracowniczych domagają się większej ochrony.

Pracownicy walczą też z gromadzeniem danych ze swojego życia osobistego. Fast Company jako przykład podaje strajk nauczycieli w Wirginii Zachodniej w 2018 roku, który w pewnym stopniu był walką z wymogiem monitorowania zdrowia. Szkolny ubezpieczyciel zdrowotny, Humana, oferował program o nazwie Go365, w którym do rejestrowania aktywności, takiej jak kroki i tętno, używany jest np. Fitbit. Pracownicy, którzy zgłosili się do tego czy innego monitoringu zdrowia, mogliby zdobywać punkty, by obniżyć swoje składki zdrowotne. Ci, którzy nie poddali się monitorowaniu lub nie zdobyli wystarczającej ilości punktów, musieli zapłacić karę w wysokości 500 dolarów. Ostatecznie zrezygnowano z tego programu z powodu protestów pracowników.

Przepisy dotyczące ochrony prywatności konsumentów mogą być inspiracją dla ochrony prywatności pracowników. Nowa kalifornijska ustawa o ochronie prywatności konsumentów daje mieszkańcom prawo wiedzieć, jakie informacje zostały zebrane na ich temat przez np. Google, Facebook lub Walmart. Firmy są również zobowiązane do usunięcia tych informacji lub zaprzestania udostępniania ich innym przedsiębiorstwom, jeśli konsument o co zaapeluje. Pracownicy powinni uzyskać podobne prawa do wglądu i kontroli danych, które zbierają na ich temat ich szefowie.

Krok w tym kierunku w USA zrobił stan Illinois. Nowa ustawa o sztucznej inteligencji (Artificial Intelligence Video Interview Act) odnosi się do praktyki w procesie zatrudniania, polegającej na wykorzystywaniu SI do analizy wyglądu i gestów kandydata podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Przykładowo firma HireVue umożliwia pracodawcom zorganizowanie zautomatyzowanych wstępnych rozmów wideo. Poza dostarczeniem nagrań dla menedżerów do przeglądu, sztuczna inteligencja HireVue ocenia np. wyraz twarzy, wybór słów, język ciała i ton głosu, aby ocenić kandydata. Prawo stanu Illinois nie zakazuje takich praktyk, ale wymaga, by kandydaci na stanowiska byli informowani o tym procesie i otrzymywali wyjaśnienie, jak on działa.

Politycy w Arkansas i Indianie już teraz pracują nad przepisami zakazującymi pracodawcom przymusowego wyposażania swoich pracowników w mikrochipy, mimo że nie ma żadnych doniesień o firmach, które rozważałyby wprowadzenie obowiązkowego chipowania pracowników. Ale – jak pisze Fast Company – sama myśl o tym wystarczy, by uruchomić środki zaradcze.

W miarę wzrostu roli algorytmów w pracy może być coraz trudniej oprzeć się pokusie zasilania ich danymi zebranymi o pracownikach. Facebook, Google, cyfrowe usługi reklamowe i inne firmy udoskonaliły proces przechwytywania i sortowania śladów, które pozostawiamy w sieci. Monitorowanie pracowników zaczyna wyglądać bardziej jak marketing konsumencki. Przyzwyczailiśmy się do monitorowania konsumentów, a coraz więcej zatrudnionych przyzwyczaja się do monitorowania pracowników.

>>> Czytaj też: Piekarza pilnie zatrudnię. Kto nie musi martwić się o pracę?