Drony trafiły przepompownię ropy w Kalejkinie

W poniedziałek rano w Almietjewsku (Tatarstan) słychać było serię eksplozji. Władze regionu i oficjalna agencja TASS podały, że nad strefą przemysłową "zestrzelono bezzałogowiec", a "jego upadające szczątki" – jak propaganda Kremla nazywa ataki dronów – "wywołały lokalny pożar".

W nalocie nikt nie zginął. Dodano, że "służby działają na miejscu".

ikona lupy />
Almietjewsku leży ponad 1200 km od granicy z Ukrainą / Google Maps

Jednak kanał Astra, niezależny kanał na Telegramie, geolokalizował nagrania płonących obiektów, zamieszczane przez mieszkańców Almietjewska w sieci. Wynika z nich, że ukraińskie bezzałogowce trafiły przepompownię ropy pod miastem, w miejscowości Kalejkino.

To niezwykle ważny obiekt. Tam bowiem ma początek rurociąg "Przyjaźń". W tym miejscu zbiegają się rurociągi z bogatych złóż ropy naftowej z regionu Uralu, Powołża i Syberii Zachodniej. Następnie surowiec wysyłany jest na zachód. Do niedawna trafiał do państw UE – Węgier i Słowacji – przez Ukrainę.

Na razie nie wiadomo, jak poważne jest uszkodzenie przepompowni pod Almietjewskiem.

"Przyjaźń" nie działa od stycznia. Węgry i Słowacja oskarżają Ukrainę

Do ubiegłego miesiąca rurociągiem "Przyjaźń" rosyjska ropa płynęła na Węgry i Słowację. Ukraińskie władze poinformowały, że arteria została uszkodzona już pod koniec stycznia podczas rosyjskiego ataku, co skutkowało wstrzymaniem dostaw ropy.

Władze w Kijowie zapowiedziały, że rozpoczęły naprawę, ale Budapeszt i Bratysława zarzuciły Ukraińcom intencjonalne zablokowanie tranzytu.

Budapeszt szantażuje Kijów. Chodzi o 90 mld euro pożyczki dla Ukrainy

W poniedziałek tę kwestię poruszył Peter Szijjarto, szef MSZ Węgier, podczas konferencji prasowej w Brukseli.

Zagrożenie dla naszych dostaw energii jest atakiem na naszą suwerenność – stwierdził Szijjarto. Oznajmił, że ropociąg "Przyjaźń" nie został uszkodzony przez rosyjskie ataki i nie ma ani technicznych, ani fizycznych przeszkód, żeby strona ukraińska wznowiła dostawy.

Zapowiedział, że dopóki Ukraina nie wznowi dostaw ropy na Węgry, Budapeszt nie zamierza popierać ani 90-miliardowej pożyczki dla Ukrainy, ani 20. pakietu sankcji wobec Rosji. Polityk zarzucił Ukrainie, że "bawi się bezpieczeństwem energetycznym Węgier".

Pawluk: "Przyjaźń" powinna być w "wiecznym remoncie"

Światosław Pawluk, ukraiński ekspert ds. energetyki, mówił w ukraińskiej telewizji Espreso, że Ukraina powinna zamknąć rurociąg "Przyjaźń" już dawno temu.

– To nielogiczna sytuacja: z jednej strony prosimy świat o sankcje na rosyjską ropę, a z drugiej – sami ją pompujemy przez nasze terytorium, pozwalając Rosji zarabiać miliardy dolarów, które idą na rakiety spadające na nasze głowy – wskazał.

Stwierdził, że Kijów pozwala na to, powołując się na zobowiązania wobec Węgier i Słowacji, które często zajmują antyukraińskie stanowiska w UE i NATO.

Musimy przestać grać w tę grę. Jeśli ze względów prawnych nie możemy po prostu zakręcić kurka, to rurociąg powinien "ulegać regularnym awariom". Można to nazwać "wiecznym remontem" infrastruktury ze względu na działania wojenne. To całkowicie uzasadnione w warunkach wojny totalnej, którą prowadzi przeciwko nam agresor. Każdy dolar, który nie wpłynie do rosyjskiego budżetu dzięki zatrzymaniu tego tranzytu, to realnie uratowane życie naszych żołnierzy i cywilów – podsumował.