Musiał je opublikować, gdyż z ramienia PiS wygrał mandat radnego w Jastrzębiu Zdroju. Jego łączne dochody przekroczyły 130 tys.

Oświadczenie majątkowe związkowca, który w głośnych ostatnio protestach paraliżujących Jastrzębie Zdrój domaga się lepszych warunków pracy dla górników, pierwszy odkrył portal jas.info.pl. Piotr Szereda jest rzecznikiem Wspólnej Reprezentacji Związków Zawodowych w JSW. W spółce tej od ubiegłego tygodnia trwa bezterminowy strajk.

Obok działalności związkowej, a także w spółdzielni mieszkaniowej „Jas-Mos” i Fundacji Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej, Piotr Szereda został w ubiegłym roku radnym z ramienia PiS w Jastrzębiu Zdroju. Musiał więc opublikować oświadczenie majątkowe, z danymi aktualnymi w dniu objęcia stanowiska. Kadencja radnych rozpoczęła się 16 listopada 2014.

Zgodnie z informacjami przedstawionymi w dokumencie, urodzony w 1960 r. Piotr Szereda jest zatrudniony jako górnik – działacz związku zawodowego w Jastrzębskiej Spółce Węglowej S.A., w Kopalni Węgla Kamiennego "Borynia-Zofiówka-Jastrzębie”, Ruch „Jas-Mos”.

Jako górnik, związkowiec zarobił w ubiegłym roku do połowy listopada… 108 240 zł, dodatkowo ze związku zawodowego „Solidarność 80” otrzymał 15420 zł oraz 5 816 zł od spółdzielni mieszkaniowej „Jas-Mos”. Jak członek zarządu w Fundacji Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej zarobił kolejne 1600 zł.

Reklama

Dodatkowo, w skład majątku działacza związku zawodowego wchodzą dwa mieszkania o wartości 90 i 130 tys. zł. (jedno z nich na kredyt we frankach), a także 717 akcji spółki JSW, na których stracił 869 zł. Radny posiada także 35 tys. zł oszczędności oraz dwa samochody marki Opel i Toyota. Piotr Szereda jest rzecznikiem bezterminowego strajku w kopalniach JSW, który trwa od środy 28 stycznia. Protest odbywa się na powierzchni - górnicy nie zjeżdżają pod ziemię; jedynie część załogi zabezpiecza wyrobiska.

Zarząd JSW stwierdził na początku protestu, że strajk jest „nielegalny w rozumieniu Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych”, ponieważ związki nie wyczerpały ustawowych procedur.

>>> Czytaj też: Przywileje i wcześniejsza emerytura. Ile tak naprawdę zarabiają górnicy?

Przyczyną protestu związków jest plan oszczędnościowy, ogłoszony niedawno przez zarząd spółki. W odpowiedzi w kopalniach zorganizowano referendum, w którym 98 proc. głosujących poparło akcję protestacyjną.

Czego domagają się związki? W pięciu postulatach przedstawionych podczas strajku domagają się odwołania zarządu oraz wycofania wypowiedzenia trzech porozumień zbiorowych na temat deputatu węglowego i wzrostu stawek płac. Tu warto nadmienić o czym informowały media w ubiegłym roku: pracownicy JSW zarabiali najlepiej w branży i ponad dwukrotnie więcej od przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, w 2013 r. średnio 8136 złotych brutto.

Ponadto związki chcą wycofania decyzji o wypowiedzeniu trzech obowiązujących w spółce porozumień zbiorowych, a także objęcia pracowników kopalni Knurów-Szczygłowice zasadami, jakie obowiązują pracowników w pozostałych kopalniach firmy. Związkowcy chcą także obronić przed zwolnieniem dziewięciu liderów. Otrzymali oni wypowiedzenie, ponieważ zarząd JSW uznał strajk zorganizowany w styczniu w kopalni Budryk za nielegalny. Ostatnie żądanie związkowców to likwidacja spółki JSW Szkolenie i Górnictwo oraz przyjęcie zatrudnionych tam bezpośrednio do JSW.

Minister gospodarki Janusz Piechociński stwierdził niedawno, że zarząd JSW od dawna nie cieszy się akceptacją związków, bo „z większą twardością niż w innych spółkach pilnuje wzrostu kosztów”.

>>> Czytaj też: Związkowcy strzelają sobie w stopę. Wzrośnie import węgla z Rosji